Co się kryje pod karoserią Tesli Cybertruck? Ktoś musiał to sprawdzić [WIDEO]

Klienci czekali na elektrycznego pikapa Tesli przez cztery lata, ale pierwsi z nich niedawno wreszcie odebrali swoje egzemplarze. Niektórzy natychmiast zaczęli rozbierać je na części, aby poznać tajemnice Cybertrucka.

Jeden z pierwszych dziesięciu egzemplarzy Tesli Cybertruck przekazanych na listopadowym wydarzeniu z okazji uruchomienia produkcji tego modelu, trafił do warsztatu T Sportline. To firma, która specjalizuje się w modyfikacjach samochodów amerykańskiej marki Elona Muska. Nic dziwnego, że jej właściciel i pracownicy chcieli sprawdzić, jak zbudowany jest elektryczny pikap i jakie sekrety kryją się pod kanciastą karoserią. Odkryli sporo ciekawych rzeczy, a efektami swojego śledztwa podzielili się w serii filmów na YouTube.

Zobacz wideo Tesla wprowadziła nas w nową erę elektromobilności [AUTOPROMOCJA]

Tesla Cybertruck. Jej stalowe blachy mają nawet 1,8 mm grubości i ostre zakończenia

Dzięki temu dowiedzieliśmy się między innymi, że błotniki i zderzaki niezwykle łatwo odczepić od paneli karoserii i w przeciwieństwie do niej są wykonane z lekkich tworzyw sztucznych. Pod spodem kryją się czujniki Bluetooth oraz zawieszenie. Fani zwiększania jego skoku albo montażu większych kół mogą być rozczarowani, bo konstrukcja Cybertrucka to bardzo utrudnia. Za to niezwykle łatwo będzie zmniejszyć prześwit.

W podwoziu pikapa Tesli kryje się sporo ciekawostek. Przede wszystkim panele, które je osłaniają i nie służą do ochrony akumulatorów trakcyjnych, są z bardzo cienkiego aluminium, które będzie wymagać wzmocnienia w przypadku jakichkolwiek prób jazdy tym modelem w terenie. Poza tym w centralnej części podwozia kryje się specjalne podłużne mocowanie, tylko nie bardzo wiadomo, do czego ma służyć. Większość paneli poszycia stalowego nadwozia ma imponującą grubość od 1,8 mm w przypadku drzwi, do 1,4 mm w większości innych miejsc. Trudno przy okazji nie zauważyć, że większość z nich ma też ostre, niezagięte krawędzie, co budzi wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa pieszych.

 

Silnik do wycieraczki jest prawie tak duży, jak ten służący do rozpędzania samochodu

Większość osób pewnie najbardziej ciekawi, co chowa się pod maską Cybertrucka oprócz skromnego przedniego bagażnika (tzw. frunk), skoro nie ma tam silnika spalinowego. Przede wszystkim po zdjęciu plastikowej wytłoczki można zobaczyć fragmenty wielkich odlewów podwozia auta wyciskanych przez olbrzymie prasy fabryczne. Praktycznie nie widać przedniego silnika z magnesami stałymi, który w 845-konnej trzysilnikowej wersji Tesli Cybertruck (tzw. Cyberbeast) jest umieszczony niżej przy przedniej osi. Za to można znaleźć mnóstwo elementów układu chłodzenia i gigantyczny silnik równie wielkiej przedniej wycieraczki. Tam jest też jedno z czterech wyjść elektrycznych 48 V (400 W) służącego do zasilania ewentualnych akcesoriów. Pozostałe są w dachu, kabinie oraz w bagażniku. Można z tego wyciągnąć wniosek, że ten model został przygotowany dla miłośników kempingów i spędzania czasu na łonie natury. Takie osoby będą łatwo mogły zamontować dodatkowe oświetlenie oraz inne wyposażenie elektryczne.

Również kabina nowego elektrycznego pikapa Tesli kryje sporo ciekawostek. Kierownica jest mała, płaska i przypomina nieco wolant z Modelu S Plaid tej firmy, ale zrezygnowano z takiego kształtu i w Cybertrucku kierowca ma do dyspozycji pełny wieniec. We wnętrzu tradycyjnie dla tej marki jest też duży ekran i wyjątkowo małe lusterko wsteczne. Nowa Tesla Cybertruck być może nie jest najładniejszym, ani najlepszym elektrycznym pikapem na rynku, ale na pewno została zaprojektowana oraz skonstruowana zupełnie inaczej, niż większość samochodów. Choćby dlatego warto się jej przyjrzeć bliżej oglądając filmy na kanale firmy T Sportline w portalu YouTube.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.