Czy polskie elektryczne autobusy sparaliżowały Oslo? Było zupełnie inaczej

Ze stolicy Norwegii, którą ostatnio nawiedziły mrozy, dochodzą niepokojące wieści. Podobno polskie elektryczne autobusy Solaris Urbino 18 Electric nie radzą sobie w takich warunkach. Tak naprawdę było inaczej.

W ubiegłym tygodniu w Oslo chwycił porządny norweski mróz. W niektórych dniach (3-5 grudnia br.) było nawet kilkanaście stopni poniżej zera. To pogoda, do której są przygotowani mieszkańcy północnej Europy, ale ich transport publiczny, niekoniecznie. Podobno komunikacja w stolicy tego kraju została sparaliżowana przez miejskie autobusy elektryczne, które nie były gotowe do drogi. Łącznie odwołano około 90 połączeń. Tak informują norweskie, a za nimi polskie media, które obwiniają o to polskiego producenta Solaris Bus & Coach. Twierdzą, że model Solaris Urbino 18 Electric nie razi sobie z mrozami, bo kiedy spadły temperatury, ich zasięg zmniejszył się tak dramatycznie, że nie mogły przejechać zaplanowanej trasy.

Zobacz wideo Rowerzystka wjechała na przejście dla pieszych wprost pod autobus

Więcej informacji o nowoczesnym transporcie publicznym znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Podobno Solarisy nie sprawdziły się na norweskim mrozie. Czy rzeczywiście tak było?

Skontaktowałem się z Mateuszem Figaszewskim odpowiedzialnym w firmie Solaris za relacje z mediami, a on mi przekazał to, czego się dowiedział. Z informacji, które uzyskał, wynika, że zawiodły nie autobusy, tylko ładowarki w jednej z baz, które pod wpływem mrozu przestały działać, zanim zdążyły naładować akumulatory do pełna. W wyniku tej awarii elektryczne autobusy musiały wyjechać z tylko częściowo naładowanymi akumulatorami. W związku z tym oczywiście ich zasięg się zmniejszył, ale to nie wynikało z utraty pojemności baterii na mrozie. W dodatku ogniwa nie zostały "prekondycjonowane" przed wyjazdem, czyli wstępnie podgrzane do optymalnej temperatury, a wnętrza autobusów również nie mogły być rozgrzane przed rozpoczęciem jazdy. Zwykle odbywa się to w trakcie ładowania, aby oszczędzić energię w akumulatorach. W wyniku awarii infrastruktury autobusy musiały zużyć na to prąd z własnych baterii. Te słowa potwierdza kierowniczka ds. komunikacji w spółce Ruter AS organizującej transport publiczny w Oslo w rozmowie z dziennikarzem portalu Nab.no:

Nie jest to związane z obniżoną wydajnością autobusów. Jeden z naszych obiektów ma problemy z infrastrukturą ładowania i pracujemy nad ich rozwiązaniem. Nie ma żadnych problemów z samymi autobusami elektrycznymi

- mówi Cathrine Myhren-Haugen, kierowniczka ds. komunikacji w Ruter.

Awaria ładowarek w bazie nie pozwoliła naładować różnych autobusów, niezależnie od marki

Z powyższego jednoznacznie wynika, że rzeczywiście operator komunikacji publicznej w Oslo przeżył awarię związaną z elektryfikacją transportu, ale nie dotyczyła pojazdów, tylko zawodnej infrastruktury do ładowania. Co więcej, dotknęła wszystkich elektrycznych autobusów miejskich w tej bazie, a nie tylko polskich Solarisów. Model Urbino 18 Electric stał się w Oslo wyjątkowo popularny po zrealizowaniu rekordowej dostawy w 2023 roku, dlatego uwaga mediów skupiła się właśnie na nim.

W 2022 roku przewoźnik Unibuss AS obsługujący komunikację zbiorową w Oslo podpisał z Solarisem umowę na dostarczenie 183 autobusów Urbino 18. To efekt wdrażania w stolicy Norwegii programu zrównoważonego bezemisyjnego transportu publicznego. Norweskie zamówienie było rekordowe dla firmy Solaris Bus & Coach. Poprzednio najwięcej pojazdów (130 sztuk) zamówiły jednorazowo MZA Warszawa. Norweskie Solarisy zostały dostarczone do Oslo w kwietniu 2023 r. i od tej pory krążą po stołecznych ulicach. Tak dokładnie chodzi o model Solaris Urbino 18,75 Electric z minimalnie przedłużonym nadwoziem.

Norweski kryzys to nie wina Solarisa tylko dowód, że trzeba dbać o infrastrukturę do ładowania

Obwinianie polskiego producenta z Bolechowa-Osiedla z hiszpańskim kapitałem (od 2018 r. Solaris jest częścią grupy CAF) o kryzys komunikacyjny o kryzys komunikacyjny w stolicy Norwegii jest niesprawiedliwe, a wręcz krzywdzące. Solarisa działały tak, jak obiecał producent, ale nie zostały prawidłowo przygotowane do pracy ze względu na awarię ładowarek w bazie. Dodatkowo producent autobusów szybko zareagował na kryzys i zaktualizował oprogramowanie sterujące napędem Solarisów Urbino 18 Electric tak, aby lepiej radziło sobie w ekstremalnych warunkach. Polskie autobusy zyskały dodatkowy program jazdy, który jest w stanie odzyskać większą część energii, zaczynając rekuperację już po puszczeniu przez kierowcę pedału przyspieszenia, a nie dopiero przy hamowaniu.

Solaris Urbino 18,75 Electric, o którym piszą media, to niemal taki sam model, jak krążące po Warszawie Solarisy Urbino 18 z napędem elektrycznym. Autobusy z Oslo są od nich dłuższe o 75 cm, dzięki czemu udało się w nich zmieścić jeden rząd siedzeń więcej. Solarisy Urbino 18 Electric są wyposażone w akumulatory trakcyjne o poj. 520 kWh, które gwarantują minimalny zasięg 250 km praktycznie w każdych warunkach. Nawet tak nieprzyjaznych, jakie wystąpiły w zeszłym tygodniu w Oslo. Dlatego polskie autobusy Solaris Urbino 18 Electric, z których korzystają mieszkańcy Oslo, zachowały się zgodnie ze specyfikacją.

Jeśli można wyciągnąć jakikolwiek sensowny wniosek z norweskiego kryzysu, to taki, że elektryfikacja transportu jest zależna od każdego elementu infrastruktury. To nie tylko kwestia pojazdów, ale zadbania o cały system i wyeliminowania jego słabych punktów. W przypadku autobusów z napędem spalinowym nawet gdyby zamarzły dystrybutory z ropą albo gazem (co można porównać do awarii ładowarek), z takim problemem byłoby się znacznie łatwiej uporać.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.