Pobito kolejny rekord za kierownicą Rimaca Nevery. Tym razem na wstecznym!

Rimac Nevera po raz kolejny pokazał, na co stać elektryki. Na konto supersamochodu powędrował bowiem następny rekord! Tym razem w najszybszej jeździe na wstecznym.

Rimac Nevera to technologiczny majstersztyk. Chorwacki pojazd co rusz pokazuje, że pod względem osiągów auta elektryczne biją na głowę swoich spalinowych krewniaków. Dane mówią same za siebie. Niedawno chorwacki elektryk zademonstrował, że także w jeździe na wstecznym nie ma sobie równych. Więcej motoryzacyjnych ciekawostek znajdziesz na stronie Gazeta.pl.

Rekord Guinnessa w najszybszej jeździe na wstecznym pobity

Goran Drndak, kierowca testowy chorwackiej marki, pobił rekord w najszybszej jeździe na wstecznym, osiągając za kierownicą Rimaca Nevery prędkość 275,74 km/h. Poprzedni rekord należał do pochodzącego z Wielkiej Brytanii Darrena Manninga, któremu w 2001 roku udało się rozpędzić na biegu wstecznym do 165,08 km/h. Do próby wykorzystano wtedy Caterhama 7 Fireblade.

 

Uzyskanie tak zawrotnej prędkości nie byłoby możliwe, gdyby nie budowa samego pojazdu. Za napęd w elektrycznej drogowej rakiecie odpowiadają cztery silniki, umieszczone pojedynczo przy każdym kole. Razem generują zawrotną moc 1914 KM oraz 2360 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Nie dziwi więc fakt, że pojazd osiąga pierwszą setkę w zaledwie 1,82 sek., a jego prędkość maksymalna to 412 km/h. Jak podsumował Drndak tuż po ustanowieniu rekordu - "To był pokaz tego, co można zrobić z czterema niezależnymi silnikami elektrycznymi, a dla nas był to zabawny test".

Co ciekawe, pojazd w żaden sposób nie różni się od pozostałych egzemplarzy Nevery i nie był specjalnie przygotowywany do próby. Oznacza to więc, że każdy, oczywiście odpowiednio odważny, kierowca mógłby powtórzyć taki wyczyn. Nie wydaje się jednak, by którykolwiek z właścicieli wartego 2 miliony euro pojazdu, chciałby sobie na to pozwolić. Może oprócz Nico Rosberga, byłego mistrza świata Formuły 1, który w swoim garażu trzyma pierwszy wyprodukowany egzemplarz modelu. Jemu akurat fantazji nie można odmówić. Pokazał to zresztą na jednym z nagrań opublikowanych na jego oficjalnym youtubowym kanale.

 

Rzecz jasna mało kto będzie miał w ogóle szansę zasiąść za kierownicę elektrycznego monstrum. Produkcja Nevery została bowiem ograniczona do zaledwie 150 pojazdów, produkowanych w tempie około jednego egzemplarza tygodniowo. Cała produkcja odbywa się w chorwackiej manufakturze położonej niedaleko stolicy kraju, Zagrzebiu.

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.