Nie mogły wyjść z Tesli, bo...rozładowała się bateria. Zaskakujący finał wynajmu auta

Do zaskakującej serii zdarzeń doszło w jednej z wypożyczalni aut. Klientka, choć nie życzyła sobie pojazdu elektrycznego, udała się w podróż Teslą Model 3. I chyba coś przeczuwała, bo stała się jej ofiarą.

Więcej ciekawych tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Duża flota samochodów elektrycznych w ofercie amerykańskich firm wynajmujących nie jest niczym zaskakującym. Takimi też autami dysponuje wypożyczalnia Hertz, która oferuje swoim klientom szeroki wybór takich modeli. Jedna z klientek musiała to przeboleć...

Zobacz wideo Falcon Heavy. Kolejny sukces rakiety Elona Muska

Kobieta pochodząca z Gurney w stanie Illinois dokonała telefonicznie wcześniejszej rezerwacji auta w jednej z filii Hertza. Zaznaczyła przy tym, że samochód koniecznie ma być spalinowy i otrzymała zapewnienie, że takie też będzie na nią czekać. Jednak po przybyciu na miejsce w dniu odbioru sprawa mocno się skomplikowała. Pracownik poinformował ją, że nie mają na stanie obiecanego jej auta na gaz, więc mogą zaproponować jej Teslę Model 3. Choć niechętnie, klientka przystała na takie warunki i wraz z córką odjechała z terenu wypożyczalni. Miała przekonać się i to boleśnie, czym grozi niewiedza na temat elektryków.

Miłe złego początki? Dramat zaczął się już od wyjazdu z wypożyczalni

Już poziom naładowania baterii Tesli mógł wzbudzać obawy — pozwalała na przejechanie raptem niecałych 150 km. Pal licho, że kobiety nie wiedziały, jak ją naładować — wynajmujący nie zapewnił jej kabla ładującego z odpowiednią przejściówką. W akcie desperacji po prostu jechały dalej. Nagle się zatrzymały i doszło do kuriozalnej sytuacji. Warto jednocześnie zaznaczyć, że baterie ich telefonów również były na wyczerpaniu.

Chciały wezwać pomoc. Nagle zablokowały się drzwi

Chcąc odszukać pomoc drogową lub po prostu losowego uczestnika ruchu nie mogły wydostać się z auta. Wszystkie drzwi po prostu się zatrzasnęły, szyby również ani drgnęły. Miały jednak szczęście, że ktoś postanowił się zatrzymać. Zgaszone auto i brak świateł zwróciły uwagę jednego z nadjeżdżających kierowców. Pomógł kobiecie oraz jej 16-letniej córce wyjść z Tesli, a następnie wezwano pomoc drogową. W systemie auta prawdopodobnie doszło do zwarcia, co nie dziwi, patrząc na listę mankamentów tego egzemplarza — choćby zbyt niski poziom ciśnienia w oponach.

Podróż na lawecie kosztowała klientkę bardzo słono. Ta jednak nie dała za wygraną i winą za całe zajście obarczyła wypożyczalnię. Odmówiła opłat, a dzięki wsparciu telewizji CBS i nagłośnieniu sprawy Hertz uregulował wszystkie należności. Coś nam mówi, że gdyby w przyszłości zabrakło pojazdów spalinowych, to kobieta udałaby się w podróż tylko dyliżansem lub rowerem. Źródło: CBS Chicago

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.