Wnioski o dopłaty do stacji ładowania czekają od początku 2022 r. Poza jednym: Orlen otrzymał milionowe dotacje

Można mieć nadzieję, że rynek infrastruktury do ładowania elektryków w Polsce wreszcie zacznie się rozwijać bardziej dynamicznie. Można się też spodziewać, że Orlen będzie na nim monopolistą, bo na razie jest największym beneficjentem dopłat.

Jakiś czas temu władze Unii Europejskiej zmusiły kraje członkowskie do inwestycji w infrastrukturę do ładowania samochodów elektrycznych. Chodzi przede wszystkim o aktywację rynku sieci publicznych stacji ładowania DC (prądem stałym) o wyższej mocy. Bez jej rozwoju trudno liczyć na wzrost popularności elektryków, bo kierowcy muszą je gdzieś ładować, przede wszystkim w czasie dłuższych podróży. Dlatego kraje członkowskie mają obowiązek zwiększenia łącznej mocy stacji ładowania elektryków.

Zobacz wideo Minister środowiska o milionie elektrycznych aut: Lasy Państwowe kupiły 16

Więcej wiadomości o rozwoju polskiej elektromobilności przeczytasz na stronie Gazeta.pl

Na początku 2022 r. firmy złożyły do NFOŚiGW wnioski na kwotę 452 mln zł

Na tę decyzję zareagował Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który w 2021 r. opracował program wsparcia rozwoju tej branży i przeznaczył na to 870 mln złotych. Fundusz liczy na to, że dzięki niemu do 2028 r. powstanie prawie 18 tys. stacji ładowania i 20 stacji tankowania wodoru. Na początku 2022 r. rozpoczął się nabór wniosków i teraz różne firmy ubiegają się łącznie 452 mln zł. Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo jedną z takich firm jest PKN Orlen, który niedawno zmienił nazwę na po prostu: Orlen.

Dlaczego Orlen pozbył się przedrostka PKN? Bo chce stać się koncernem energetycznym

Grupa Orlen jest przedsiębiorstwem, które otrzymało lwią część dopłat z funduszu NFOŚiGW na ładowarki o mocy powyżej 150 kW, czyli te najważniejsze. Chodzi o kwotę 63 mln zł. Całość przyznanych dopłat na szybkie ładowarki to aktualnie 64,4 mln zł. Pozostałe 1,4 mln złotych jest podzielone między cztery inne firmy. O sprawie wniosków o dofinansowanie przez NFOŚiGW pisze dziennikarz Business Insider.

Zmiana nazwy Orlenu i usunięcie z niej skrótu PKN to nie przypadek. Wziął się od słów Polski Koncern Naftowy, a spółka skarbu państwa przewiduje schyłek rynku paliw. Z powodu rozwoju rynku samochodów elektrycznych stacje paliw powoli zastępują stacje ładowania, a paliwa płynne — prąd. Dlatego to naturalny kierunek rozwoju dla takich firm jak Orlen. Problem w tym, że jeśli wnioski konkurencji do tej pory nie zostały rozpatrzone, a dotacje przyznane. Orlen znów może stać się monopolistą na rodzącym się rynku. Takim samym, jakim jest w polskim przemyśle paliwowym.

Większość firm czeka na decyzję w sprawie dopłat już 1,5 roku. Orlen otrzymał 63 mln zł

Trochę lepiej niż kwota dofinansowania na szybkie ładowarki wyglądać całość już rozdysponowanych funduszy. Różne podmioty podpisały umowy z NFOŚiGW na ok. 147 mln zł. Ponad 70 mln zł z tej kwoty dofinansuje budowę kosztownych stacji tankowania wodoru. Dla elektryków zostaje niecałe 77 mln zł, z czego 63 mln zł przypada Orlenowi. Komu zostały przyznane pozostałe pieniądze na dofinansowanie rozwoju infrastruktury?

Kłopot polega na tym, że chodzi głównie o małe firmy, które chcą postawić lub rozbudować stacje ładowania o niewielkiej mocy. Zwykle znajdują się przy hotelach, biurowcach albo obiektach handlowych i nie ułatwią podróżowania elektrykami, a to pięta achillesowa takich samochodów. Łącznie to aż 52 różne firmy, a średnia kwota dofinansowania wynosi w ich przypadku kilkaset tys. zł. Wyjątkiem jest Orlen, który dostanie 63 mln. Ile działających stacji ma już Grupa Orlen? Ze strony firmy można dowiedzieć się, że już ponad 300 o mocy do 50 kW oraz 160 ładowarek 50-150 kW. Do 2030 r. Orlen chce mieć ich co najmniej 1000. Biorąc pod uwagę praktykę przyznawania dotacji, ma ogromne szanse osiągnąć ten cel. Pozostałe firmy czekają już 1,5 roku na decyzję w sprawie przyznania im dotacji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.