Wakacje z autem elektrycznym i przyczepą kempingową - żart, porażka, czy przyszłość?

Ruszyć z przyczepą kempingową w góry lub nad morze i oderwać się od problemów całego świata. Pojawia się coraz więcej modeli elektrycznych, które mogą ciągnąć przyczepy o masie od 1500 do 1600 kilogramów. Czy one też mogą ciągnąć przyczepę kempingową? Koledzy z ADAC odbyli test elektryczną KIA EV6 z przyczepą kempingową na trasie prawie 1300 km i...

Niedawno pisałem o eksploatacji samochodu elektrycznego w Polsce i problemach z ładowaniem oraz zasięgiem. Oczywiście, tak jak się spodziewałem, znalazło się wielu Wujków Dobra Rada. Wskazali oni, że ładować trzeba w nocy, że ceny ładowania są niższe od wskazanych (nawet darmowe) itd. Pomijam fakt, że jadąc z Warszawy za Kraków w kierunku Myślenic, musiałem ładować akumulator na trasie aby dojechać do domu oraz to, że ceny były podane z cennika Green Way. Zastanawiające też, że żaden Wujek Dobra Rada, nie poradził mieszkańcom pierwszego czy dziesiątego piętra w bloku, jak ładować auto w nocy.

Dzisiaj prezentuję test, jaki przeprowadzili koledzy z niemieckiego automobilklubu ADAC.

Zobacz wideo Dlaczego ceny rosną?

Trasa wakacyjnego testu

Trasa, którą pokonano w ciągu trzech dni, przebiegała przez cztery kraje: Niemcy, Austrię, Włochy i Słowenię. Te trzy etapy podróży to:

  • z centrum technicznego ADAC w Landsberg am Lech przez przełęcz Brenner i Innsbruck do Morza Śródziemnego w Venedig (532 km).
  • Z Venedig, przez Triest, Lublanę do Villach (333 km).
  • Z Villach, przez Salzburg, Monachium do centrum ADAC (416 km).
 

Zanim koledzy z ADAC opisali techniczne aspekty testu, podkreślali, że samochód elektryczny KIA EV6 okazał się doskonałym pojazdem do ciągnięcia przyczepy. Dzięki 325 KM i napędowi na wszystkie koła nigdy nie było żadnych problemów, mimo w pełni załadowanej przyczepy kempingowej. Zespół auto-przyczepa mógł poruszać się lekko podczas wyprzedzania lub przy podjeździe pod górę i zjeździe w dół przez serpentyny. Jak podkreślali, to bardzo przyjemne i relaksujące, że wszystko to odbywało się bez wibracji silnika, szarpnięć zmiany biegów i prawie bezgłośnie.

Zużycie energii, to drugie tyle..

Oczywiście przyczepa holowana samochodem elektrycznym skutkuje, tak samo jak w przypadku wersji spalinowych, zwiększonym zużyciem energii/paliwa. Niestety w przypadku elektryka wiąże się to także ze znacznie krótszym zasięgiem.

Średnie zużycie energii na 1281 kilometrach wyniosło – wg danych na komputerze pokładowym- 36,6 kWh/100 km. W porównaniu z 20 kWh/100 km podczas jazdy samochodem bez przyczepy, oznacza to dodatkowe zużycie przez ciągnięcie przyczepy kempingowej aż 83 procent energii. Tym samym zasięg spadł odpowiednio z prawie 400 kilometrów do 220 kilometrów (wg WLTP zasięg wynosi 490 km, ale podczas testu prezentowano dane uzyskiwane w pojeździe, a nie dane katalogowe).

Straty ładowania zanotowano 11,3 proc. Nie wpływają one wprawdzie na zasięg, ale trzeba za nie zapłacić i nie należy o nich zapominać. Tym samym rzeczywiste zużycie energii wraz ze stratami ładowania wyniosło 40,7 kWh/100 km.

Problemy na trasie

Ze względu na wyższe zużycie energii, możliwe były do pokonania odcinki od około 180 do 200 km. Kłopotliwą rzeczą było też to, że przyczepę kempingową trzeba było odczepić i zaparkować osobno, aby można było ładować baterię w samochodzie. Potem ponownie przypinano przyczepę. Jeden raz podczas trasy, przyczepę trzeba było nawet zostawić, aby mieć wystarczający zasięg do następnej stacji ładującej.

Koszty pokonania trasy, no... tanio nie jest

Podczas 1281-kilometrowej trasy naładowano łącznie 522 kWh energii elektrycznej . Wymagało to łącznie ośmiu procesów ładowania, z których sześć odbyło się na trasie, jeden w nocy na kempingu w Cavallino-Treporti, a ostatni po powrocie w ADAC.

Całkowity koszt procesu ładowania to 233 Euro, co odpowiada 18,18 Euro za 100 przejechanych kilometrów. Koszty podróży były zatem porównywalne z pojazdem ciągnącym z silnikiem Diesla (Diesel: Niemcy -2,07 Euro, Austria – 1,90 Euro, Włochy – 1,87 Euro, Słowenia 1,86 Euro).

Wnioski z testu

  1. Prędkość jazdy dobierano tak samo jak w przypadku pojazdu spalinowego ciągnącego przyczepę. Na autostradzie płynnie poruszano się zatem wraz z ruchem ciężarówek.
  2. Na pierwszy rzut oka, zasięg z przyczepą kempingową wydaje się dość niski, gdyż ma nieco ponad 200 kilometrów. Był to jednak czasy jazdy od dwóch do trzech godzin, zanim konieczna była wizyta na stacji ładowania. Tutaj też ideałem okazał się KIA EV6, gdyż naładowanie od 10 do 80 procent trwało 20 minut.
  3. Jednakże wniosek ogólny był jeden – brak infrastruktury ładowania.

Podsumowując test stwierdzono, że wyjazd odbywał się poza sezonem, więc sytuacja na stacjach ładowania i miejscach odpoczynku była bardzo spokojna.

W sezonie wakacyjnym trzeba liczyć się z tym, że miejsca do manewrowania i parkowania przyczepy jest mało, a stacje ładowania są intensywniej wykorzystywane lub wręcz przepełnione.

Zatem jazda z przyczepą kempingową samochodem elektrycznym, będzie także... urokiem wakacyjnego podziwiania parkingów.

Cały materiał na stronie ADAC.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.