Zupełnie nowe możliwości tuningu samochodów. Tego się nie spodziewałeś

Pojazdy elektryczne, które już teraz wiadomo, że będą naszą przyszłością, dają nowe możliwości tuningowe. Nie chodzi jednak wyłącznie o wygląd, ale też dźwięki jakie wydają. Producenci pojazdów już teraz zatrudniają znanych kompozytorów, by dostarczyć swoim odbiorcom jak najbardziej ekscytujące produkty.

Pojazdy elektryczne poza bezemisyjnością charakteryzują się tym, że nie hałasują. Z jednej strony są to pozytywy. Ten drugi wpływa na ograniczoną emisję emitowanego hałasu przy niskich prędkościach, co jest korzystne z punktu widzenia środowiska oraz ludzi. O nowościach w motoryzacji piszemy codziennie na stronie głównej gazety.pl.

Z danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) wynika, że długotrwałe narażenie na hałas w środowisku powoduje 12 000 przedwczesnych zgonów w krajach UE

– podkreśla Mikołaj Krupiński, rzecznik Instytutu Transportu Samochodowego. Jak się jednak okazało, zaczął to być problem. Wszystko przez kwestie bezpieczeństwa niechronionych użytkowników dróg.

Przy wyższych prędkościach, wyraźniejszy staje się szum opon i pojazdy elektryczne są bardziej słyszalne. Potencjalnym problemem, zwłaszcza dla osób niewidomych, mogą być wolno poruszające się pojazdy na zatłoczonych ulicach miast i na skrzyżowaniach. Badanie to dostarczyło bezcennych informacji zwrotnych na temat ich doświadczeń w ramach trwających obecnie prób pojazdu Transit PHEV

– powiedział Mark Harvey, dyrektor w Ford Commercial Vehicle Mobility Solutions.

Zobacz wideo Dlaczego ceny rosną?

Co to jest AVAS?

Z tego względu klasyczne hybrydy, jak i te ładowane z gniazdka (PHEV), a także warianty w pełni elektryczne oraz zasilane wodorem, nie mogą poruszać się bezszelestnie. Unia Europejska w trosce o ludzkie życie, przyjęła stosowne przepisy, a system ostrzegania przed pojazdem otrzymał nazwę AVAS – Acoustic Vehicle Alert System. W efekcie nakaz montowania w nowo homologowanych samochodach systemu AVAS, emitującego dźwięk ostrzegawczy do 20 km/h, obowiązuje od 1 lipca 2019 roku.

Z kolei od 1 lipca 2021 roku nakaz ten zaczął obowiązywać dla wszystkich pojazdów elektrycznych i hybrydowych, działających w trybie bezemisyjnym. System ma emitować dźwięk o rosnącym natężeniu i głośności przynajmniej 56 decybeli, a przy wyższych prędkościach maksymalnie 75 dB. Choć powinien być on ciągły i podobny do warkotu silnika spalinowego, precyzyjnych zapisów w zakresie np. barwy nie ma.

Zamiast ryku silników, jedynie pisk opon. EV Experience, czyli te samochody ścigają się na prądZamiast ryku silników, jedynie pisk opon. EV Experience, czyli te samochody ścigają się na prąd

Tutaj pojawia się furtka dla producentów pojazdów, gdyż wspomniany dźwięk nie ma ściśle określonych reguł. W końcu nikt nie powiedział, że dźwięk ma być jeden i ujednolicony. Dzięki temu można w łatwy sposób sprawić, że dana marka, ba nawet model są w stanie wyróżnić się na tle innych. Z tego względu powstają w koncernach nowe działy, które zajmują się właśnie brzmieniem pojazdów. Dlaczego jest to tak ważne? Do tej pory jednym z istotniejszych elementów w pojazdach sportowych stanowił dźwięk.

Brzmienie wiadra gwoździ pobudzonych w ruch to wręcz poezja dla uszu petrolheadów. Zwłaszcza jak dodatkowo pod maską pracuje widlaste „V8". Dobrym tego przykładem mogą być warianty oferowane przez Mercedesa AMG, Range Rovera SVR czy BMW z serii M Power (tylko tych starszych).

Wraz z transformacją napędową konieczne są również zmiany w podejściu do aut. W przypadku wariantów hybrydowych czy w pełni elektrycznych próżno jest szukać opcji brzmienia wydechu. Stąd pomysł na dostarczenie odpowiednich dooznań przez odpowiednie kompozycje, które podczas przyspieszania będą narastały, a w momencie zwalniania malały. By sprostać oczekiwaniom rynku, marki stawiają albo na sprawdzone częstotliwości albo angażują w swoje projekty znanych kompozytorów czy muzyków. Przykładem może być Volkswagen, który współpracuje z Leslie Mandoki, BMW zatrudniło Renzo Vitale wraz ze znanym kompozytorem filmowym Hansem Zimmerem, a Fiat użył rozpoznawalną melodię Nino Roty.

Grigoriy Grigoriev, szef Power Dot w PolsceCzy zdążymy do 2035 roku? Spytaliśmy eksperta od elektromobilności

To jednak dopiero początek, ponieważ pojazdy elektryczne są lepiej wyciszone niż ich spalinowe odpowiedniki. W efekcie jedną rzeczą jest stworzenie doznań zewnętrznych, a drugą wewnętrznych. W tym przypadku można przytoczyć przykład Porsche, które pracuje również nad brzmieniem słyszanym wewnątrz pojazdu i nad jak najlepszą akustyką. Dźwięki próbne zaprezentowane przez Hansa Zimmera są niezwykle podobne do brzmienia nowego Porsche Taycan.

Żaden inny producent nie poświęcił tyle czasu na pracę nad dźwiękiem, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, jak porsche

– mówi Tobias Hillers. W efekcie tych prac otrzymujemy dosłowną symfonię, która jest tym lepsza im lepsze audio mamy w pojeździe, a tym samym im więcej za nie zapłacimy. W przypadku Taycana okazało się, że doświadczenia z Porsche 919 Hybrid potwierdziły, jak ważne są reakcje dźwiękowe pojazdu: kierowcy szkoleni w symulatorze byli szybsi, gdy kierowca miał sprzężenie akustyczne z samochodem. Jednak to co jest najważniejsze, by tuning jakim jest właśnie tworzenie dźwięku do pojazdu nie był oderwany od rzeczywistości.

Dźwięk musi pasować do pojazdu i być autentyczny. Wprowadzamy komponenty, które brzmią naprawdę dobrze, następnie odfiltrowujemy mniej atrakcyjne dźwięki. Wszystko, co brzmi jak wiertło dentystyczne lub tramwaj, musi zniknąć

– mówi Tobias Hillers. Samochody elektryczne budzą wiele emocji. Jednak to po stronie producentów pozostaje by przyszli klienci mogli je pokochać. Jedną z opcji jest właśnie granie na emocjach, a nic tak dobrze nie trafia w nie jak właśnie dźwięk. Przyjemny może przekonać do siebie, ale nieodpowiedni całkowicie zniechęcić. W końcu nikt z nas nie chce jeździć odkurzaczem czy szczoteczką do zębów.

Więcej o: