Kierowcy wzięli się za e-konwersję. Z diesla elektryk. "To coraz powszechniejsze"

Przejście na zeroemisyjny transport można osiągnąć na wiele sposobów. Wśród nich jest też możliwości dokonania przeróbki polegającej na usunięciu napędu spalinowego i zastąpienie go wariantami elektrycznymi. Jednak czy tego typu działania zostaną bardziej rozpowszechnione?

Zgodnie z przyjętą europejską retoryką, do 2035 Europa może przejść na zeroemisyjność – przynajmniej w przypadku sprzedaży nowych pojazdów. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez brytyjski rząd, deklarację w tej sprawie podpisały 24 rozwinięte państwa – w tym Polska, 7 rozwijających się jak np. Maroko, Turcja czy Kenia, włodarze 39 miast, stanów bądź regionów, sześciu dużych producentów pojazdów – np. Ford Motor Company, General Motors, Mercedes-Benz, Volvo Cars, Quantum Motors, 28 operatorów flot i platform współdzielenia pojazdów oraz 13 inwestorów ze znaczącymi udziałami w sektorze motoryzacji.

Gazeta.pl to najbardziej zielone medium w kraju. Na stronie głównej codziennie znajdziesz wiele podobnych tematów

To jednak dopiero początek transformacji. Wielka Brytania poinformowała, że od 2040 roku zakaże również sprzedaży nowych samochodów ciężarowych wyposażonych w silniki spalinowe. Pojawia się jednak pytanie jak to wszystko może się udać, skoro na rynku pojazdów w pełni elektrycznych – zwłaszcza ciężarowych – jest jak na lekarstwo? Rozwiązaniem może być e-konwersji.

Zobacz wideo Zapraszamy na wielki finał The Best of Moto 2021

Z Diesla na elektryka

Jest to pojęcie, które coraz staje się powszechniejsze m.in. w przypadku autobusów miejskich. Polega na transformacji klasycznego pojazdu spalinowego na jego elektryczny wariant. Zajmuje się tym np. Green Transport we współpracy z e-troFit. Zamiast silnika wkładane są innowacyjne akumulatory o pojemności około 240 kWh. Tylna oś zostaje zamieniona, gdyż to na niej zamontowany jest napęd, a nad nim umieszczany jest APU, czyli Auxiliary Power Units. Ponadto układ termiczny wraz z ogrzewaniem i klimatyzacją (HVAC) montowany jest na dachu, a zamiast wlewu paliwa jest złącze do ładowania. Oczywiście nie zabrakło tez specjalnie zaprojektowanego układu sterującego, odpowiadającego m.in. za telematykę, kontroler DC/DC, jednostkę klimatyzacji, kompresor powietrza, układu kierowniczego, napędu czy regulacją pracy akumulatorów.

Renault ZOE Z.E.40Używane samochody elektryczne mogą być kluczem do rewolucji. Oszczędności i niezła cena

Szybciej i taniej

Zalety tego rozwiązania to przede wszystkim czas dostawy oraz wykorzystanie pojazdu, który został już wyprodukowany – innymi słowy nie trzeba go tworzyć od nowa. Warto nadmienić, że obecnie dostawa nowego autobusu elektrycznego trwa około 1 roku. Jak deklaruje Green Transport współpracujący z e-troFit, jest w stanie dostarczyć w krótkim

czasie duże liczby pojazdów odpowiadające najwyższej jakości producentów autobusów. Co ważne cena e-konwersji jest o około połowę tańsza od zakupu nowego pojazdu elektrycznego. Jak zauważają przedstawiciele firmy, autobus po e-konwersji ma zdecydowanie mniejsze koszty operacyjne względem pojazdu zasilanego silnikiem Diesla. Kolejną kwestią jest zasięg. W Polsce autobusy miejskie pokonują średnio ok. 150 – 180 km w ciągu zmiany. Są to tym samym dystanse, które elektryczne pojazdy komunikacji miejskiej mogą pokonać na jednym ładowaniu, podobnie jak te po e-konwersji.

Rzeczywiste oszczędności

Z wyliczeń e-troFit wynika, że przy rocznym przebiegu 60 tysięcy kilometrów, e-konwersja przynosi realne oszczędności. TCO (całkowity koszt użytkowania) – kalkulacja wyliczona na podstawie kosztów zakupu, użytkowania, w tym kosztów energii, utrzymania, infrastruktury i opłat emisyjnych, w okresie 10 lat – dla Diesla wynosi 1,19 euro/km. Dla nowego autobusu elektrycznego jest to 1,29-1,83 euro/km (na podstawie używanych autobusów elektrycznych producentów: MAN, Evobus, Solaris, BYD i Proterra – fluktuacja wynikająca z rozbieżności w cenie zakupu pojazdów). Z kolei dla autobusu po e-konwersji TCO wynosi 1,10 euro/km.

To realne oszczędności przy założonej eksploatacji. Ponadto cały proces przeróbek jest stosunkowo krótki. Można go wykonać w ciągu 4 tygodni. Co więcej do tego celu wykorzystane są najnowocześniejsze komponenty w zakresie akumulatorów, usług cyfrowych i elektrycznych układów napędowych.

Ciężarówka elektryczna z pantografemCiężarówka z pantografem. W Niemczech takie jeżdżą od dwóch lat. Wkrótce będą normalnym widokiem

Stare, ale nowe

E-konwersja może się okazać ciekawą alternatywą dla wielu przedstawicieli miejskich flot, którzy nie chcą albo po prostu nie mogą wydawać gigantycznych pieniędzy na wymianę autobusów. Co więcej jest to ekologiczne działanie, gdyż stary pojazd otrzymuje drugie życie, przez co nie są zużywane materiały niezbędne do budowy nowego autobusu.

Tego typu działanie może okazać się ciekawą alternatywą również w przypadku innych rodzajów pojazdów, jak ciężarowych czy osobowych. W tym drugim przypadku takie próby były już podejmowane. Na polskim rynku są podmioty, które mają w tym zakresie doświadczenie. Było to wykonywane na takich markach jak np. Ford, Mercedes, Audi, Skoda, Mitsubishi czy Porsche. Koszt takiej usługi wynosi od 25 do 100 tys. zł w zależności od modelu oraz poziomu e-konwersji.

Przeróbka pojazdów spalinowych na elektryczne może być rozwiązaniem na wysokie koszty zakupu nowych e-samochodów. Może to też być opcja na zachowanie znaczącej liczby aut spalinowych już eksploatowanych na świecie. Biorąc pod uwagę, że obecnie jest to w skali globalnej około 4 mld sztuk, trudno będzie je szybko zamienić na odmiany zeroemisyjne. Mimo to będzie to szybsze niż zutylizowanie obecnych i stowrzenie nowych.

Więcej o: