Stellantis inwestuje w wodór. Ten Opel to dopiero początek

Opel dąży do zeroemisyjności różnymi drogami. Poza elektromobilnością widzi potencjał również w wodorze. Przynajmniej w przypadku samochodów dostawczych. Jakby się nad tym dobrze zastanowić, ten projekt ma więcej sensu niż może się wydawać

Na Gazecie.pl znajdziesz więcej artykułów o wodorze i przyszłości motoryzacji. Zapraszamy

Wodorowa Europa kojarzy się przede wszystkim z trzema markami: Toyotą, Hyundaiem oraz BMW. To one od lat starają się promować technologię, która przez większość konkurencji jest uznawana za drogę bez przyszłości – przynajmniej w świecie pojazdów osobowych. Tego zdania nie popiera Opel. Podczas europejskiej premiery elektrycznego Combo-e, niemiecki producent zaprezentował również większego Vivaro w wodorowej odmianie.

To duże zaskoczenie. Wszystko wskazywało na to, że cała grupa zmierza do zeroemisyjności tylko jedną ścieżką. Jak na razie pilotażowy projekt pokazuje, że tak nie jest i widzą więcej opcji. Podczas prezentacji miałem okazję porozmawiać z dr Larsem Peterem Thiesenem odpowiedzialnym za wodorową furgonetkę. Dowiedziałem się, że jak na razie seria produkcyjna będzie liczyła około 3 tys. sztuk. Ponadto auto zostało opracowane na Vivaro furgon. Nie wynikało to jednak ze względów praktycznych, a biurokratycznych. Prace nad tym zeroemisyjnym furgonem trwały ponad 2 lata. Dla wariantu osobowego byłoby to o wiele dłużej.

Zobacz wideo Do 2024 roku każdy model Opla w wersji zelektryfikowanej. Jak prezentuje się Grandland X Hybrid?

Jak jest zbudowany?

Wróćmy jednak do sedna, czyli budowy. Na samym początku warto zauważyć, że został on zbudowany z innymi założeniami, niż do tej pory spotykane auta zasilane wodorem. Zastosowano tutaj „Mid-power concept", który polega na znalezieniu optymalnych parametrów mocy ogniwa paliwowego, butli do przechowywania wodoru oraz akumulatora. Nie oznacza to jednak wykorzystania pełnych możliwości. Do zalet tego rozwiązania można zaliczyć mniejsze koszty, zwiększone możliwości transportowe, trwałość oraz lepsze parametry.

Podczas prezentacji mogliśmy dowiedzieć się, że w podwoziu Vivaro umieszczono trzy specjalnie konstruowane zbiorniki o łącznej objętości 4,4 kg, gdzie przechowywany jest wodór pod ciśnieniem 700 bar. Z kolei pod maską znalazło się miejsce na m.in. 45 kW ogniwo paliwowe zasilające silnik elektryczny o mocy 100 kW, sprężarkę powietrza czy osuszacz (ten ostatni jest potrzebny, by w ogniwie nie pojawiła się woda lub zbyt duża wilgotność, która mogłaby spowodować zwarcie. Z kolei pod kanapą umieszczono akumulator o pojemności 10,5 kWh. Co więcej układ wodorowy (ogniwo i butle) nie jest zapożyczony od Toyoty, czego można byłoby się spodziewać, biorąc pod uwagę, że Vivaro stanowi jednego z czworaczków kontraktu PSA (obecnie Stellantis) z Toyotą. Ponadto japoński producent nie wprowadzi tej odmiany auta. W najbliższym czasie zaprezentowane zostaną natomiast biźniacze warianty Citrooena i Peugeota.

Opel Vivaro-e HydrogenOpel Vivaro-e Hydrogen fot. Opel

Taki układ pozwala na rozpędzenie auta do 130 km/h, gdzie pierwsza setka jest osiągana po 15 sekundach, a maksymalny zasięg to ponad 400 km w cyklu WLTC. Opel konstruując ten samochód nie zapomniał o najważniejszym. Dostawcze Vivaro pozwala przewieźć od 5,3 do 6,1 metra sześciennego ładunku o masie do 1000 kg. Można powiedzieć, że te parametry nie zachwycają lub, że są zbliżone do tego co jest dostępne w odmianie elektrycznej. Tak to prawda. Jednak w tym przypadku chodzi o czas. Tankowanie wodoru na stacjonarnej stacji paliw zajmuje około 3-4 minut. To duże ułatwienie dla firm, które potrzebują mobilności, zwłaszcza na dłuższych dystansach.

Infrastruktura to podstawa

Tak przechodzimy do kolejnej kwestii związanej z wodorem. Podobnie jak w przypadku pojazdów elektrycznych czy spalinowych, główną potrzebą do ich eksploatacji jest infrastruktura ładowania/tankowania. Bez tego nie możliwe jest sprawne przemieszczanie się. podobnie jest z wodorem. Polska jest białą plamą na mapie Europy, posiadając jedynie jedną, prywatną i do tego mobilną stację tankowania wodoru. Przez to, że nie jest to stacjonarny punkt, parametry jej eksploatacji pozostawiają sporo do życzenia. Przykładem jest choćby czas ładowania, który w tym przypadku wynosi około 15 minut. Po tym konieczna jest chwila przerwy, by móc podłączyć kolejne auto.

O wiele lepiej pod tym względem jest np. w Niemczech. Dostępnych jest tam obecnie 100 stacji od H2 Mobility. W miarę gęsta sieć stacji sprawia, że poruszanie się takim autem jest o wiele bardziej ułatwione. Problemem jest jednak cena samego paliwa. U naszych zachodnich sąsiadów kilogram wodoru jest wyceniony na 9,50 euro. To ma być jednak zmniejszona kwota, dzięki ogłoszonemu rządowemu systemowi wsparcia.

Opel zakłada, że we wstępnej fazie projektu wodorowe Vivaro trafią do przedsiębiorców, a samochody będą oferowane w leasingu. Koszt miesięczny przy tej formie finansowania ma wynosić około 600 euro.

Przyszłość wodoru w dostawczakach?

Wydaje się, że pomysł Opla może się sprawdzić. Potrzeba mobilności w przypadku usług np. transportowych na dłuższe dystanse, wymaga technologii, która nie będzie wymagała długich przerw. Wodór wydaje się do tego najlepszą ścieżką. Szybkie tankowanie przy gęstej sieci stacji może być kluczem do znalezienia technologii zastępującej wysłużonego już Diesla. Czy jednak tak się stanie wyjdzie dopiero za kilka lat, kiedy zwiększy się popularność tego napędu, spadną ceny paliwa, zwiększy się sieć tankowania oraz zamiast małej serii produkcyjnej, będzie ona stała liczona i setkach tysięcy sztuk.

Opel Vivaro-e HydrogenOpel Vivaro-e Hydrogen fot. Opel

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.