Stan sieci ładowania pojazdów elektrycznych na drogach szybkiego ruchu i autostradach

Samochody elektryczne mają zastąpić ich spalinowe odmiany. Jednak, aby udało się to zrobić konieczna jest odpowiednia infrastruktura ich ładowania. Bez tego podróż może zakończyć się w polu, a kolejne dłuższe chwilę będzie trzeba przeznaczyć na załatwianie lawety i poszukiwanie najbliższej ładowarki.

Obecnie elektromobilność ma ślimacze tempo, zwłaszcza w Polsce. Mimo to w Europie hucznie ogłasza się jej sukces. Fakt w krajach skandynawskich odsetek pojazdów zasilanych prądem jest imponujący. W końcu w minionym okresie okazało się, że te konstrukcje stanowią ok. 60 proc. rejestracji. Choć jest to nobilitujące, że niektóre państwa potrafią w elektromobilność, to zawsze trafi się ktoś, kto zaciągnie przysłowiowy hamulec ręczny i będzie spowalniał peleton. Do tego grona można zaliczyć Polskę.

Obecnie w kraju zarejestrowanych jest nieco ponad 25 tys. pojazdów zelektryfikowanych (BEV+PHEV) z czego te czysto elektryczne stanowią więcej niż 12 tys. W porównaniu do ogólnej liczby rejestracji, która tylko po pierwszych dwóch dekadach miesiąca wyniosła 25 407 sztuk. Jest to wynik mało zadawalający.

Zobacz wideo

Ładowanie niczym tankowanie

Z teoretycznego punktu widzenia kluczem do przyspieszenia transformacji napędowej jest rozwój infrastruktury ładowania. Publicznie dostępne punkty stanowią jedno z ważniejszych wyzwań dla branży. Nie chodzi tylko o ich liczbę, ale lokalizację. W miastach nie jest problemem znalezienie stacji ładowania. O wiele gorzej jest na trasach np. międzymiastowych. W takim przypadku konieczne jest jeszcze planowanie podróży i restrykcyjne pilnowanie się z prędkością podczas jazdy. To może denerwować.

Dlatego coraz częściej podkreśla się znaczenie umiejscowienia punktów ładowania przy trasach szybkiego ruchu oraz autostradach. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, podała w minionym czasie, że planuje uruchomić 28 nowych punktów w drugiej połowie 2022 roku. Umowę w tej sprawie podpisała z firmą GreenWay i konsorcjum firm Ekoen oraz Ekoenergetyka. Zgodnie z zamówieniem, mają oni postawić stacje o mocy minimalnej 50 kW, posiadające co najmniej dwa złącza.

Wiedza elektryzująca, ładowanie samochodu elektrycznegoZużycie energii w samochodzie elektrycznym - ile to w benzynie?

Ostatnie umowy

Dyrekcja określiła również ziemię pod dzierżawę na miejscach odpoczynku podróżnych (MOP), przy drogach szybkiego ruchu i autostradach, gdzie docelowo mają powstać nowe punkty do ładowania aut elektrycznych. Wśród nich można wymienić:

Konsorcjum: MOP Skoszewy Wschód oraz Zachód (A1), MOP Knurów Wschód oraz Zachód (A1), MOP Sobótka (A2), MOP Cichmiana (A2), MOP?Mokrzyska (A4), MOP Bagno (A4), MOP Bratkowice (A4), MOP Dąbry (A4), MOP Kaszyce (A4), MOP Zamiechów (A4), MOP Marwice Wschód oraz Zachód (S3), MOP Grabin Wschód oraz Zachód (S7), MOP Występa Zachód (S7), MOP Ostrożne (S8).

GreenWay: MOP Podłęże (A4), MOP Zakrzów (A4), MOP Jawornik (A4), MOP Jastrząbka (A4), MOP Młyniska (A4), MOP Budy (A4), MOP Kunowo Wschód oraz Zachód (S3), MOP Lutek (S7), MOP Majdany Wielkie (S7).

„Punkty ładowania samochodów elektrycznych są obecne na 17 MOP-ach ulokowanych przy autostradach i drogach ekspresowych" – podała Dyrekcja. W realizacji są też kolejne na 23 MOP-ach kategorii I. Z większości z nich użytkownicy pojazdów elektrycznych będą mogli skorzystać jeszcze w 2021 roku. Oczywiście po zakończeniu budowy i pomyślnych odbiorach przez Urząd Dozoru Technicznego.

Wiedza elektryzująca, ładowanie samochodu elektrycznegoJak ładować samochód elektryczny? Nie do pełna, ale regularnie. Nieprawidłowe ładowanie skraca życie baterii

Problemy prawne

Budowanie punktów ładowania na MOPach przy drogach szybkiego ruchu i autostradach niesie ze sobą pewne komplikacje. Okazuje się, że w zależności od lokalizacji, koszty budowy punktów napełniania baterii, może się znacząco różnić. Dodatkowo infrastruktura energetyczna może nie być wystarczająco rozwinięta. To z kolei wymusza (gdyż innej opcji nie ma) skorzystanie z stacji transformatorowych GDDKiA, w ramach dzierżawy.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że w takiej sytuacji operatorzy punktów ładowania nie mogą skorzystać z wprowadzonej niedawno e-taryfy. Jak wyjaśniło GDDKiA, powodem takiej sytuacji jest interpretacja, według której (z punktu widzenia OSD) to Dyrekcja jest odbiorcą prądu, a nie operator.

Przez to opłaty za korzystanie z takich punktów teoretycznie mogą być większe. Jak na razie cenniki za energię przy wykorzystaniu szybkiej ładowarki pozostają w mocy. Nie wiadomo jednak czy to się nie zmieni. W końcu kwestie opłat zaczynają w Polsce być niczym gra w rosyjską ruletkę. Nigdy nie wiadomo kiedy nadejdzie kolejna podwyżka albo zmiany w sposobie rozliczania i naliczania zużycia energii.

Stacja ładowania samochodów elektrycznychStacja ładowania samochodów elektrycznych Fot. Shutterstock / Shutterstock

Więcej o: