Pierwsze akumulatory ze stałym elektrolitem mogą pojawić się w chińskim aucie. NIO zapowiada początek sprzedaży w 2022 roku

Firmy z całego świata ścigają się o palmę pierwszeństwa w kategorii innowacji dotyczących akumulatorów. Największe emocje budzą zapowiedzi ogniw ze stałym elektrolitem. Obiecuje je wielu producentów. Być może pierwsze komercyjne rozwiązanie zaprezentują Chińczycy.

Producent samochodów elektrycznych z Państwa Środka zapowiedział, że wprowadzi do sprzedaży samochód wyposażony w akumulatory ze stałym elektrolitem już w 2022 roku. To wcześniej niż obiecują giganci oraz innowatorzy rynku motoryzacyjnego, z Toyotą i Teslą włącznie. Jest tylko drobny problem: łatwo złożyć taką obietnicę, ale potem trzeba ją spełnić.

NIO twierdzi, że zrobi to w czwartym kwartale 2022 roku. Do tego terminu ma zamiar zacząć sprzedawać co najmniej jeden model wyposażony w takie rozwiązanie. Ma mieć pakiet akumulatorów ze stałym elektrolitem o pojemności energetycznej 150 kWh i niezwykle wysokiej pojemności grawimetrycznej 360 Wh/kg.

To mniej więcej tyle, ile obiecuje osiągnąć Elon Musk w swoich ogniwach 4860 o nowatorskiej budowie, ale wykorzystujących tradycyjną technologię. Najefektywniejsze akumulatory w tej chwili zapewniają pojemność około 260 Wh/kg. Można je znaleźć w Tesli Model 3. To ogniwa o rozmiarach 2170 produkcji Panasonika.

Przy ocenie prawdopodobieństwa spełnienia tej obietnicy trzeba wziąć pod uwagę, że NIO jest bardzo młodą firmą. Została założona w 2014 roku, a pierwszy produkcyjny model zaprezentowała w 2017 roku. Chiński producent lubi składać wiele przyrzeczeń, dotyczą również możliwości jazdy autonomicznej przyszłych samochodów.

NIO - akumulatory ze stałym elektrolitemNIO - akumulatory ze stałym elektrolitem fot. NIO

Wśród inwestorów NIO są chińscy giganci elektroniczni

Zobaczymy, czy ich dotrzyma. Trzeba jednak przyznać, że chiński milioner William Li niemal od razu pozyskał poważnych inwestorów, m.in. firmy Lenovo i Baidu. NIO rozwija się szybko i nie jest giełdową "wydmuszką" tylko prawdziwym producentem. Na rynku chińskim oferuje przede wszystkim auta klasy SUV z napędem elektrycznym.

W najdroższym z nich wymiana ogniw na takie ze stałym elektrolitem może zapewnić zasięg przewyższający 900 km. Zapowiada się imponująco. Jeszcze ciekawiej brzmi nowy sedan ET7, który wygląda wspaniale i z akumulatorami o poj. 150 kW powinien przejechać ponad 1000 km bez ładowania. Kolejną nowością ma być modułowa konstrukcja akumulatorów pozwalająca na ich szybką wymianę.

Jakie daty podają inni producenci? Toyota obiecuje zaprezentować prototypową wersję takich akumulatorów w 2021 roku, ale na produkcyjną poczekamy co najmniej dwa lata dłużej. Volkswagen wraz z QuantumScape podaje 2024 r., Nissan - 2028 r. Firma Elona Muska na temat ogniw ze stałym elektrolitem wyraża się ostrożnie.

Inżynierowie Tesli sądzą, że nawet jeśli takie akumulatory wejdą do produkcji, jeszcze przez wiele lat będą zbyt drogie, by konkurować z tradycyjnymi. Obniżenie cen samochodów elektrycznych do poziomu zbliżonego do tych z silnikami spalinowymi jest tym, na czym w tej chwili zależy producentom najbardziej. I to wszystkim, a nie tylko Tesli.

NIO ET7NIO ET7 fot. NIO

Tesla: w tradycyjnych akumulatorach wciąż jest duży potencjał

Przedstawiciele firmy z Palo Alto uważają, że jeszcze dużo zostało do zrobienia w kwestii ogniw z płynnym elektrolitem. Tesla chce obniżyć koszt zmagazynowanej w nich kilowatogodziny energii elektrycznej do 50 dolarów w 2030 roku i 40 dolarów dziesięć lat później.

Zdaniem inżynierów tej firmy wprowadzanie do sprzedaży nowej technologii w najbliższych latach jest przedwczesne. Jeden ze specjalistów, którzy już nie pracują w firmie Elona Muska, Gene Berdichevsky uważa nawet, że to "ślepa uliczka".

Z kolei jej propagatorzy przypominają, że akumulatory ze stałym elektrolitem będą miały więcej zalet niż tylko atrakcyjną pojemność grawimetryczną (współczynnik masy do pojemności). Mają być znacznie bezpieczniejsze i pozwalać na skrócenie czasu ładowania nawet trzykrotnie. Toyota obiecuje możliwość naładowania akumulatorów w zaledwie 10 minut.

To by była prawdziwa rewolucja, ale równie niecierpliwie użytkownicy samochodów czekają na obniżenie cen "elektryków". Trudno spodziewać się jednego i drugiego w tym samym czasie, a przynajmniej w jednym modelu samochodu. Najprawdopodobniej ogniwa ze stałym elektrolitem na początku będą bardzo drogie i stosowane wyłącznie małoseryjnych lub bardzo luksusowych samochodach.

Niezależnie od tego obserwowanie, kto wygra technologiczny wyścig, jest pasjonującym zajęciem. Być może zwycięzcą będzie NIO - producent elektrycznych SUV-ów przeznaczonych w tej chwili wyłącznie na chiński rynek. Za kilka lat również to może się zmienić.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.