Nie będzie elektrycznego pikapa Nikola Badger. General Motors wycofał się z partnerstwa

"Borsuk" nie żyje. Raport Hindenburg Research był co najmniej częściowo prawdziwy. General Motors wycofał się z porozumienia zakładającego wytwarzanie elektrycznego pikapa Nikola Badger w fabryce koncernu.

Nikola to amerykański startup. Ma się zajmować produkcją ciężarówek na wodór i elektrycznego pikapa Badger (ang. borsuk). A właściwie miał, bo przynajmniej część planów właśnie legła w gruzach. To pokłosie tak zwanego raportu Hindenburga opublikowanego we wrześniu 2020 roku.

Firma Hindenburg Research zmiażdżyła w nim politykę marketingową Nikola Corporation, zarzucając startupowi dziesiątki kłamstw. Chodzi między innymi o oszustwo w czasie prezentacji elektrycznej ciężarówki, która tak naprawdę nie miała napędu i na potrzeby pokazu została "zepchnięta z górki".

General Motors już nie chce wytwarzać elektrycznego pikapa. Wkład finansowy w formie akcji Nikola Corp. przekazanych producentowi zostanie firmie zwrócony. Koncern GM wciąż jest zainteresowany dostarczaniem swoich ogniw paliwowych Hydrotec i akumulatorów Ultium do ciągników siodłowych Nikola. Pod warunkiem, że firma zapłaci za nie awansem.

Nowa decyzja koncernu motoryzacyjnego wydaje się znacznie bardziej racjonalna niż poprzednia. W końcu General Motors rozpoczyna produkcję własnego elektrycznego modelu Hummer EV, który zapowiada całą rodzinę elektrycznych samochodów klasy SUV i pikap. Wspieranie konkurencyjnych produktów wydaje się mało racjonalne.

Nikola TreNikola Tre fot. Nikola

Nikola Corporation. General Motors nie chce mieć udziałów w tej firmie

Tak naprawdę to oznacza, że całe partnerstwo startupu i motoryzacyjnego giganta jest nieaktualne. General Motors nie chce udziałów w Nikola Corporation, ale nie zostawił firmy kompletnie na lodzie. Mimo to giełda zareagowała alergicznie na tę decyzję - akcje spółki Nikola Corp. momentalnie spadły o ponad 25 proc.

Gdyby General Motors kategorycznie zaprzeczył, że rozważa możliwość dostarczania technologii zasilania do ciężarówek Nikola, prawdopodobnie byłby to już koniec firmy. Oznaczałoby to bowiem, że nie Nikola nie ma dostawcy kluczowej technologii dla podstawowego źródła potencjalnych zysków w przyszłości.

Ma je generować produkcja i sprzedaż modeli Nikola Two i Tre - ciągników siodłowych amerykańskich klas 7 i 8 z napędem elektrycznym i zasilaniem ogniwami paliwowymi. Zarząd robi dobrą minę do złej gry, ale inwestorzy będą mieć coraz mniejszą wiarę w powodzenie przedsięwzięcia. Przede wszystkim firma musi zwrócić depozyty złożone a konto zakupu pikapa Bagder.

Potem Nikola Corp. powinna spróbować jakoś odzyskać wiarygodność. To będzie ciężkie zadanie, bo raport Hindenburg Research ją pogrążył, a kurs akcji nigdy nie wrócił do szczytowego - 80 dolarów. Na początku grudnia 2020 roku papiery wartościowe Nikola są warte zaledwie 20,41 dolara.

Nie pomogła wymiana prezesa z charyzmatycznego założyciela Trevora Miltona, na doświadczonego menedżera Stephena Girsky'ego. Trudno powiedzieć co mogłoby poprawić wizerunek firmy Nikola, chyba wyłącznie prezentacja produkcyjnej odmiany któregoś z obiecywanych od lat modeli elektrycznych ciężarówek.

Więcej o: