Elon Musk do właścicieli Tesli: dziękuję, że jesteście betatesterami [WIDEO]

Od kilku dni samochody marki Tesla otrzymują ważną aktualizację. Dotyczy układu jazdy autonomicznej nazwanego przez producenta Autopilot. Wybrani użytkownicy mogą przetestować jego znacznie bardziej zaawansowaną wersję - Full Self-Driving Suite.

Taką informację łatwo obrócić w żart, bo w pewnym sensie wszyscy właściciele są testerami rozwiązań wprowadzanych przez samochodowy startup Elona Muska. Tesla nie ukrywa tego, że dane zbierane przez samochody w czasie jazdy są przesyłane do centrali i stanowią bezcenną wiedzę.

Niektórzy jednak zostali potraktowani przez amerykańskiego producenta szczególnie. Tesla wyselekcjonowała wyjątkowo odpowiedzialną grupę kierowców, którzy dostąpili zaszczytu przetestowania wersji tego układu o znacznie większych możliwościach niż wcześniej. Jednak producent podkreśla, że ze względu na obowiązujące prawo oraz fazę testową nowej funkcjonalności, odpowiedzialność przez cały czas spoczywa na kierowcach, którzy muszą czujnie obserwować działania samochodu i ruch drogowy.

Uczestnikom betatestów podziękował osobiście sam Elon Musk.

Szef Tesli zrobił to we właściwy sobie sposób, czyli za pośrednictwem Twittera. Ci nie pozostali mu dłużni. Trudno powiedzieć jak została wybrana ta grupa śmiałków. Kryteria selekcji nie zostały ujawnione. Mogą dotyczyć nie tyko kierowców, ale również samochodów. Od wprowadzenia do wyposażenia samochodów marki Tesla zestawu kamer, czujników ultradźwiękowych i radaru minęły już cztery lata. W między czasie urządzenia zostały kilka razy unowocześnione, chociaż producent nie podzielił się szczegółami tych modernizacji.

Możliwe jest też, że samochody betatesterów są zaopatrzone w nowy radar Phoenix firmy Arbe Robotix wykorzystujący technologię, którą Musk nazwał 4D. Oznacza to, że zamiast serii obrazów (określanej hasłowo "2D") urządzenie "widzi" rzeczywistość podobnie jak człowiek - trójwymiarowo i w funkcji czasu. Na potrzeby jazdy tworzy w czasie rzeczywistym coś w rodzaju filmu w trzech wymiarach. Niewykluczone, że w celach testowych część samochodów została wstecznie wyposażona w takie urządzenia na zasadzie "retrofit".

Oficjalnie nic na ten temat nie wiadomo, ale po co zmieniać w nowych autach radar na bardziej zaawansowany, o większym zasięgu (300 m zamiast 160 m) i wyższej rozdzielczości, jeśli dotychczasowy wystarcza do w pełni autonomicznej jazdy? Pewne jest tylko, że od trzeciego kwartału 2020 roku cena pakietu FSD (Full Self-Driving) uzupełniającego układ Autopilot wzrosła z siedmiu do ośmiu tysięcy dolarów, a wkrótce ma kosztować równe 10 tys. dolarów.

Możliwe, że koszt uwzględnia nie tylko oprogramowanie, ale także nowy sprzęt, chociaż w przeszłości Tesla nigdy nie montowała urządzeń na zasadzie retrofit w już sprzedanych samochodach. Byłaby to zupełna nowość w polityce tej firmy. Ale to niewykluczone, bo możliwości pakietu FSD potencjalnie są bardzo duże.

Tesla z pakietem FSD dojedzie sama aż do domu

Samochody Tesla wyposażone w funkcję Full Self-Driving jeżdżą samodzielnie nie tylko na autostradzie, ale także na drogach jednojezdniowych, dwukierunkowych i wyposażonych w sygnalizację świetlną. Takie auta potrafią nie tylko odnaleźć się wśród innych samochodów, utrzymać na pasie ruchu i zmienić go w razie potrzeby, ale o wiele więcej.

Tesla z pakietem FSD samodzielnie zmienia pasy na jezdniach dwukierunkowych, skręca na kolizyjnych skrzyżowaniach, zatrzymuje się na czerwonym świetle, rozpoznaje i omija obiekty wokół siebie w każdych warunkach. Potrafi nawet jeździć po rondach. Film z półgodzinnej samodzielnej jazdy samochodu Tesla z pakietem FSD zamieścił na swoim koncie YouTube James Locke, prezes klubu właścicieli samochodów tej marki z Vancouver.

 

Na pierwszy rzut oka możliwości systemu prezentują się naprawdę imponująco, ale można też zauważyć, że samochód czasem popełnia błędy. Tak jak ostrzega producent, układ autonomicznej jazdy jest jeszcze w fazie testów i wymaga czujności kierowcy. Przy okazji, jak zaznaczył Locke, przesyła ogromne ilości danych. Jego egzemplarz czasie jazdy próbnej wysłał prawie 4 GB danych do centrali firmy.

Elon Musk: Tesla to samochód piątego poziomu. Urząd w USA protestuje

Szef Tesli twierdzi, że modele wyposażone w pakiet FSD spełniają wymagania piątego poziomu jazdy autonomicznej, mimo że oficjalnie są certyfikowane na poziomie drugim. Eksperymenty Tesli spotkały się z natychmiastową reakcją rządowej agencji NHTSA w USA.

Rzecznik amerykańskiego urzędu ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego zapowiedział, że będą uważnie obserwować testy nowej technologii i nie zawahają się ich zabronić, jeśli tylko stwierdzą, że wiąże się z nimi realne zagrożenia bezpieczeństwa publicznego. Agencji nie podobało się również nadużywanie terminu "autonomiczny" w określaniu możliwości nowego systemu.

Rzecznik NHTSA przypomniał, że żaden samochód dostępny w tej chwili na rynku nie jest autonomiczny. Na pewno, ale wkrótce to się zmieni. Lawinowego rozwoju nowej technologii nie da się powstrzymać, a najnowsze betatesty Tesli FSD są tego najlepszym przykładem.