Najtańsze samochody elektryczne dostępne na polskim rynku. Wybór jest naprawdę spory

Blisko 12 tysięcy samochód z napędem elektrycznym jeździ po polskich drogach. Tylko w pierwszych pięciu miesiącach zarejestrowano nad Wisłą 2662 takich pojazdów, co oznacza wzrost rok do roku na poziomie 53 procent. Nic dziwnego, że mamy taką dynamikę. Ceny spadają, a zasięgi rosną. Ponadto, coraz więcej modeli do wyboru sprawia, że alternatyw w wielu segmentach jest wiele. Postanowiliśmy zatem sprawdzić, które z elektryków są najtańsze i jednocześnie warte zainteresowania.

Wraz ze wzrostem rynku samochodów elektrycznych, rośnie infrastruktura. Obecnie, mamy około 1200 ogólnodostępnych stacji ładowania. 30 procent stanowią punkty z szybkimi ładowarkami DC o mocy 50-80 kW. Co ważne, wiele z nich jest wciąż bezpłatnych, co pozwala jeździć tego typu samochodami bezpłatnie. Ładowanie na Błękitnym Szlaku stworzonym przez Lotos (autostrady A1 i A2), kosztuje 24 zł. Możemy też skorzystać z kawy w promocyjnej cenie 1 zł. Jeszcze lepszą ofertę ma Orlen, gdzie po ściągnięciu aplikacji, uzupełnimy energię bez żadnych opłat i sprawdzimy, czy w okolicy są dostępne punkty. Korzystanie z domowego gniazdka wiąże się z wydatkiem rzędu 33-55 groszy za jeden kW. To przekłada się na niskie koszty przejechania 100 kilometrów – 7-8 zł w samochodzie klasy kompaktowej. Pozostaje jednak cena nowego pojazdu, która wielu może odstraszyć. Postanowiliśmy sprawdzić, ile zapłacimy za popularne pojazdy bezemisyjne.

Opel Corsa-e

136-konna Corsa-e zapewnia sporo frajdy podczas jazdy. Ma silnik o mocy 136 KM i 260 Nm dostępnych już od 300 obr./min. Tym samym, maksymalny potencjał otrzymujemy już na starcie. Dobrą dynamikę potwierdzają liczby – 8,1 sekundy trwa sprint do 100 km/h. Z akumulatorem litowo-jonowym o pojemności 50 kWh, auto pozwala pokonywać komfortowo zarówno odcinki miejskie, jak i autostradowe. W średnim rozrachunku zużywa 16,8 kWh na 100 km. To oznacza, że w cyklu mieszanym przejedziemy do 337 kilometrów (według normy WLTP).

W kwestii czynnego bezpieczeństwa możemy liczyć na zestaw radarów wychwytujących zagrożenie w postaci pieszych i rowerzystów. Na liście gadżetów znajdziemy też adaptacyjny tempomat połączony z asystentem utrzymującym auto w pasie ruchu, kamerę cofania oraz system multimedialny z 7-calowym ekranem dotykowym. Wybierając się w dłuższą podróż, mamy do dyspozycji bagażnik o pojemności od 267 do 1081 litrów. Za podstawową specyfikację elektrycznego Opla zapłacimy 122 990 zł. Bliźniaczy Peugeot e-208 kosztuje 124 900 zł.

Opel Corsa-eOpel Corsa-e fot. Opel

Nissan Leaf

Leaf pozycjonowany jest w klasie kompaktowej. Hatchback ma 449 cm długości, 179 szerokości i 154 wysokości. Spory jest też rozstaw osi – 270 cm. Opływowe kształty podkreślono opcjonalnymi, w pełni LED-owymi reflektorami, 17-calowym obręczami ze stopów lekkich, a także czujnikami cofania i zestawem kamer o zasięgu 360 stopni.

Podstawowy Leaf dysponuje akumulatorem o pojemności 40 kWh. Niedawno jednak ofertę uzupełniła wersja 62 kWh. Z taką baterią i silnikiem o mocy 217 KM, Nissan jest bardzo wydajnym samochodem. Moment obrotowy (340 Nm) otrzymujemy od startu. Tym samym, sprint do setki trwa 6,9 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 157 km/h. Auto elektryczne najlepiej sprawdza się w mieście, gdzie najczęściej odzyskujemy energię podczas hamowania. W takich warunkach zasięg Leafa przekroczy 500 kilometrów, co jest najlepszym wynikiem w klasie. W cyklu

mieszanym, maksymalny kilometraż podawany przez producenta został określony wartością 385 km. Podstawowa wersja z akumulatorem o pojemności 40 kWh i zasięgiem 270 km, została wyceniona na 122 900 zł. Za mocniejszą i lepiej wyposażoną zapłacimy 164 tysiące.

Nissan LeafNissan Leaf fot. Nissan

Renault Zoe

Zoe do małych samochodów nie należy. Długością (408,7 cm) przewyższa większość aut z segmentu B, ale do kompaktów trochę brakuje. To taki międzysegmentowy pomost z rozstawem osi na poziomie 259 cm. Do produkcji niektórych paneli wnętrza wykorzystano materiały pochodzące z recyklingu. Ponadto, znaczna część tworzyw jest miękka i przyjemna w dotyku. Miejsca w dwóch rzędach wystarczy dla czterech dorosłych, a bagażnik pochłonie 338 litrów.

Renault oferuje dwa silniki do wyboru. Pierwszy ma 108 KM i 225 Nm, zaś mocniejszy 135 KM i 245 Nm. W tym przypadku sprint do setki trwa 9,3 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 140 km/h. ZOE wyposażono w automatyczną przekładnię redukcyjną. Akumulator o pojemności 52 kWh pozwala przejechać aż 395 kilometrów (WLTP). Maksymalny kilometraż zależy jednak od kilku czynników: prędkości, rekuperacji, temperatury otoczenia i rozmiaru felg. Jeśli efektywnie korzystamy z zasad eco drivingu w mieście, komputer pokładowy wskaże zasięg przekraczający 400 km. Maksymalna wartość może wynieść nawet 475 km (dane producenta). Podstawową wersję o mocy 108 KM wyceniono na 135 900, zaś mocniejszą (135 KM) na 142 900 zł.

Renault ZoeRenault Zoe fot. Renault

VW e-up!

Z innego założenia podczas projektowania swojej palety pojazdów elektrycznych wyszedł Volkswagen. Zamiast tworzyć od podstaw „elektryka”, zaadaptował do tego celu istniejący już samochód. Pięciodrzwiowe nadwozie w komfortowych warunkach mieści dwie dorosłe osoby, kolejną dwójkę zabierzemy na pokład awaryjnie, na krótkich dystansach. Lista wyposażenia zależnie od opcji zawiera elektrycznie sterowane szyby przednie, fabryczne radio, tempomat i komputer pokładowy. Elektryczny silnik napędzający najmniejszego Volkswagena dysponuje mocą 83 KM i 210 Nm, pozwalając na osiągnięcie 130 km/h i pierwszej setki w 11,9 sekundy. Maksymalny zasięg określono na około 258 kilometrów. Miejski model ma 360 centymetrów długości i 164,5 szerokości, a w bagażniku zmieści od 250 do 923 litrów. Istotny parametr stanowi średnica zawracania – 9,8 m. VW jest jednym z najtańszych aut na rynku i został wyceniony w podstawowej specyfikacji na 97 990 zł.

VW e-up!VW e-up! fot. VW

Smart EQ Fortwo

Wydając 96 900 zł, możemy usiąść za sterami Smarta EQ Fortwo. Francusko-niemiecka konstrukcja doskonale sprawdza się w swoim naturalnym, miejskim środowisku. Miniaturowe rozmiary, niska masa własna i moment obrotowy silnika elektrycznego dostępny od samego początku, ułatwiają życie w aglomeracyjnych korkach. Cała konstrukcja waży jedynie 1200 kg. Trzydrzwiowe nadwozie skrywa ciasne wnętrze przewidziane dla dwójki podróżnych. Bogate wyposażenie obejmujące klimatyzację, centrum multimedialne z nawigacją i komputerem pokładowym zadowolą większość użytkowników.

Silnik elektryczny Smarta dysponuje mocą 82 KM i 160 Nm trafiającymi na koła przednie. Producent deklaruje zasięg w cyklu mieszanym na poziomie 159 kilometrów. Warto pamiętać, że to jeden z najstarszych przedstawicieli gatunku pośród aut elektrycznych. Sprint do setki trwa 11,5 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 130 km/h. Co ciekawe, Smarta naładujemy z prędkością skromnych 22 kW na godzinę.

smart EQ fortwosmart EQ fortwo fot. smart

Peugeot e-2008

Auto powstało na nowej platformie modułowej CMP przystosowanej do pojazdów spalinowych i elektrycznych, dzięki czemu Francuzi zaoszczędzili sporo pieniędzy. 2008 wygląda masywnie i może pochwalić się całkiem sporymi gabarytami. Karoseria mierzy 430 centymetrów długości, 177 szerokości i 153 wysokości. Jest to zatem pomost między segmentem B i C. W kwestii dodatków, możemy liczyć w pełni diodowe reflektory, wyraziste, metaliczne lakiery i 18-calowe felgi ze stopów lekkich.

Odmiana elektryczna bazuje na zespole napędowym znanym z e-208 i Corsy-e. Mamy zatem silnik o mocy 136 KM i 260 Nm. Dzięki baterii litowo-jonowej o pojemności 50 kWh, oferuje 310 km zasięgu (wg WLTP). Poza ekologią, to najszybsza odmiana nowego modelu. Przyspiesza do setki w 8,1 sekundy, a prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 150 km/h. Masa własna wynosi 1548 kilogramów. Atrakcyjne auto znad Sekwany naszpikowane nowoczesnymi gadżetami i systemami bezpieczeństwa, wyceniono na 151 500 zł.

Peugeot e-2008Peugeot e-2008 fot. Peugeot

Hyundai Kona Electric

Kona to praktyczny krok w elektromobilność. Pozwala na wiele dni zapomnieć o ładowaniu, a w mieście spisuje się niczym pojazd z napędem konwencjonalnym. Do tego wygląda ciekawie. Mierzy 418 cm, nie ma tradycyjnego grilla, a prześwit wynosi przyzwoite 17 cm. W standardzie dostajemy 17-calowe felgi oraz LED-owe światła do jazdy dziennej. Przedział pasażerski to złudzenia przypomina ten stosowany w Konie z napędem spalinowym. W miejscu lewarka zmiany biegów, mamy do dyspozycji przyciski. Bagażnik zmieści 332, a po złożeniu oparcia 1114 litrów.

Kona występuje w dwóch wersjach. Podstawowa ma 136 KM i baterie o pojemności 39,2 kWh. To wystarcza, by pokonać 289 kilometrów na pełnym „baku” (według WLTP). Znacznie ciekawiej przedstawia się najmocniejsza specyfikacja o mocy 204 KM. W tym przypadku otrzymujemy akumulatory 64 kWh i zasięg przekraczający 440 km. Warto jednak wiedzieć, że podczas typowo miejskiej jazdy można przejechać jeszcze więcej. Przyspieszenie do setki wynosi 7,6 sekundy. Podstawowa, nieźle wyposażona wersja Style z akumulatorem o pojemności 39,2 kWh kosztuje 152 400 złotych. Mocniejszy napęd wiąże się z wydatkiem większym o 24 tysiące zł.

Hyundai Kona ElectricHyundai Kona Electric fot. Hyundai

Mazda MX-30

Zgodnie z bieżącymi trendami, Mazda jest crossoverem. Z uwagi na innowacyjne rozwiązania, mocno wyróżnia się jednak na tle konkurencji. Przede wszystkim masą własną, która nieznacznie przekracza 1600 kilogramów. Kolejną nieszablonową kwestią są drzwi. Druga para otwiera się po wiatr, co ułatwia dostęp do drugiego rzędu. MX-30 ma 439,5 cm długości, 179,5 szerokości i 155,5 wysokości. Kabina oferuje sporo miejsca w dwóch rzędach i pomieści pięciu pasażerów. Uwagę zwraca też bagażnik. W standardowej konfiguracji mieści 366 litrów, ale wystarczy złożyć asymetryczne oparcie drugiego rzędu, by zyskać dostęp do 1171 l.

Dość nisko umieszczony środek ciężkości w połączeniu z rozkładem masy w stosunku 50:50 sprawiają, że crossover pewnie zachowuje się na drodze. Elektryczny silnik generuje 145 koni mechanicznych i 270 Nm. To wystarczy, by przyspieszyć do 100 km/h w 9,7 sekundy. Nie musimy również martwić się o częste ładowanie, bowiem akumulator o pojemności 35,5 kWh pozwala przejechać 200 kilometrów w cyklu mieszanym. Nieźle wyposażoną wersję Kai wyceniono na 142 900 zł.

Mazda MX-30Mazda MX-30 fot. Mazda

Skoda Citigo iV

To najmniejsze auto w koncernie Skody i jednocześnie najtańszy elektryk na polskim rynku. Citigo ma 360 centymetrów długości, 165 szerokości i 148 wysokości. Może też pochwalić się sporym rozstawem osi – 242 cm. Mimo zastosowania akumulatorów litowo-jonowych, masa własna pojazdu do przyzwoite 1235 kilogramów. Przedział pasażerski został zmontowany z tworzyw niezłej jakości, a kokpit logicznie rozplanowano. Bagażnik zmieści od 251 do 923 litrów.

Skoda Citigo iVSkoda Citigo iV fot. Skoda

Auto wyposażono w baterię o pojemności 36,8 kWh i silnik generujący 83 KM i 212 Nm. Takie parametry w połączeniu z niezbyt wysoką masą własną sprawiają, że Skodą jeździ się lekko, a wykonywanie miejskich manewrów nie sprawia większych trudności. Według norm WLTP, zasięg przekracza 350 kilometrów, a nasze pomiary wykazały, że jest to realna wartość. Nie trzeba się przesadnie skupiać, by na ekranie pojawiły się wartości rzędu 11-12 kWh zapotrzebowania na prąd w cyklu mieszanym. Wystarczy jedynie przewidywać i ustawić siłę odzysku energii na najwyższym, czwartym poziomie. Sprint do setki trwa niewiele ponad 12 s. Ważny argument stanowi też cena. Nie znajdziemy tańszego auta elektrycznego, a Citigo iV wyceniono na 82 050 zł w specyfikacji Ambition.

Zobacz wideo Samochód Jasia Fasoli i symbol Zjednoczonego Królestwa - recenzja elektrycznego modelu Mini