Jeździliśmy prototypem Audi e-tron GT. Jego brzmienie to dźwięk rury i wiatraczka

Audi wyjątkowo powoli podnosi kurtynę przed swoim nowym elektrycznym modelem. Niedawno firma oficjalnie pokazała tylko jego fragment. Przed końcem 2020 roku ujrzycie zakamuflowany prototyp, a dopiero w 2021 roku wersję produkcyjną. My już mogliśmy go dokładnie obejrzeć, a nawet odbyć krótką przejażdżkę.

Technicznie nowe elektryczne Audi e-tron jest bliskim kuzynem Porsche Taycana o nieco mniej sportowym, bardziej luksusowym charakterze. Kiedy trafi do sprzedaży będzie jednym z flagowych modeli tej marki, a na pewno tym, który wyznacza nowy kierunek.

Jak zwykle w przypadku Audi, styliści popisali się. Nowy model na żywo robi bardzo duże wrażenie, ma dynamiczną linię i eleganckie detale. Póki co nie możemy nic powiedzieć o jego wnętrzu, mimo że w nim siedzieliśmy. Cała kabina została zasłonięta materiałem ukrywającym jej kształt.

Mieliśmy też okazję pojeździć nowym Audi e-tron GT... na fotelu pasażera. Celem krótkiej trasy wyznaczonej na płycie lotniska było zaprezentowanie dźwięku, jaki wydaje ten model w czasie jazdy. Inżynierowie niemieckiej firmy przywiązali do niego ogromną wagę. Chcieli, żeby były nowoczesny, ale nie cyfrowy. Atrakcyjny, ale nie męczący na dłuższą metę. Żeby był oryginalny, a nie generyczny.

Audi e-tron GTAudi e-tron GT fot. Audi

Audi e-tron GT. Inżynierowie długo zastanawiali się skąd wziąć bazowy ton

Wierzcie albo nie, ale bazą brzmienia nowego e-trona GT jest dźwięk jaki wydaje mały wentylator przyłożony do długiej rury. Brzmi absurdalnie, ale tak jest. Inżynierowie dźwięku wykonali dużo pracy, aby jednak się tak nie kojarzył. Skonstruowali nawet specjalny symulator do badania, jak brzmienie będzie zmieniać się w samochodzie w czasie jazdy.

Jaki osiągnęli efekt? Dźwięk miał nie kojarzyć się futurystycznie, ale i tak oczami wyobraźni widzę lądujący pojazd Ricka Deckarda z Łowcy Androidów. Trudno uniknąć skojarzenia z filmami science-fiction, ale trzeba przyznać, że jest przyjemny i nie sprawia wrażenie stworzonego cyfrowo. Zresztą sami posłuchajcie.

 

Po co w ogóle dźwięk w aucie na prąd? Wydaje się, że takie działanie nie ma sensu. Najpierw firma konstruuje marzenie kierowców - idealnie cichy i komfortowy samochód, a potem inżynierowie tej firmy biedzą się, żeby sztucznie dodać brzmienie. Są dwa powody.

Po pierwsze przepisy. Zarówno prawo w Unii Europejskiej jak i w USA wymaga, aby ze względów bezpieczeństwa samochód elektryczny w czasie jazdy z niską prędkością wydawał dźwięki. Taki układ nazywa się AVAS.

Dzięki niemu samochód słyszą inni użytkownicy ruchu, zwłaszcza piesi i rowerzyści. Wymagana charakterystyka brzmienia AVAS różni się w zależności od regionu, więc auta muszą być inaczej oprogramowane na poszczególne rynki.

Drugi powód znaleźli klienci. Większość z nich chce słyszeć akustyczny efekt przyspieszenia. Dzięki temu czują się pewniej w czasie jazdy i łatwiej im orientacyjnie określić prędkość. W Audi e-tron GT będą dostępne dwie wersja wyposażenia dźwiękowego.

W droższej wersji brzmienie silnika będzie symulować dodatkowy głośnik z tyłu. Włącznie z nim dźwięk silnika będą emitować aż cztery dedykowane głośniki: dwa zewnętrzne i dwa umieszczone w kabinie.

W każdej wersji na życzenie można wyłączyć dźwięk w kabinie. Jeśli tego nie zrobimy, wraz ze wzrostem prędkości dźwięk stanie się coraz cichszy. Zanika całkowicie przy prędkości 160 km/h, bo wtedy jego emisja nie ma sensu, ze względu na szum opon oraz opływającego sylwetkę samochodu wiatru.

Na pytanie, czy klienci będą mogli w przyszłości zamówić za dopłatą inne brzmienie (np. ślizgacza z Gwiezdnych Wojen) obaj inżynierowie odpowiedzialnie za jego opracowanie - Rudolf Halbmeir i Stephan Gsell - jak na życzenie odmownie pokręcili głowami.

The Audi e-tron GTThe Audi e-tron GT fot. Audi

Audi e-tron GT to większy i bardziej komfortowy brat Porsche Taycana

A jak jeździ Audi e-tron GT? Szybko, ale na kimś kto chociaż przez chwilę jeździł elektrycznym Porsche Taycanem Turbo S, przyspieszenie nie zrobi oszałamiającego wrażenia. Audi jest prędkie, ale nie aż tak. To by się zgadzało z przeciekami na temat danych technicznych nowego modelu. Według nich silniki elektryczne w e-tronie GT będą osiągać maksymalną moc 590 KM, czyli mniej więcej tyle samo co bazowy model Porsche Taycan 4S w podkręconej wersji Performance Battery Plus.

Audi e-tron GT będzie nieco innym autem od swojego kuzyna z Zuffenhausen. Zaoferuje więcej przestrzeni i wygody, ale sportowy charakter nie zniknie. Podobno pracownicy z fabryki w Bollinger Hofe pod Neckarsulm nie mogą się doczekać, aż zaczną go produkować pełną parą. Będzie powstawał na tej samej linii produkcyjnej, co supersportowy model Audi R8.

Nowe Audi e-tron GT trafi do sprzedaży w 2021 roku. Mam tylko nadzieję, że do tego czasu jego nabywcy zdążą zapomnieć o tym, że dźwięk jest efektem połączonych wysiłków rury i wiatraczka.

The Audi e-tron GTThe Audi e-tron GT fot. Audi