Czy to prawda, że samochody elektryczne są ciężkie i mają małe bagażniki? Obalamy mity

Wśród przeciwników samochodów elektrycznych często pada argument, że auta z takim napędem są ciężkie i mają mały bagażnik, co czyni je niepraktycznymi. A jak jest w rzeczywistości?

Wiedza elektryzująca to cykl, w którym obalamy największe mity związane z elektromobilnością. Poruszymy tematy związane z eksploatacją samochodów elektrycznych, ofertą producentów, a także sprawami technicznymi takimi jak ładowanie czy żywotność akumulatorów. Podpowiemy, dla kogo tak naprawdę są samochody elektryczne i czy koniec ery silników spalinowych faktycznie jest bliski.

Postawmy sprawę jasno - tak, samochody elektryczne są cięższe od ich spalinowych odpowiedników. Weźmy dla przykładu Hyundaia Kona, który występuje w trzech wersjach napędowych - spalinowej, hybrydowej i elektrycznej. Wariant spalinowy z silnikiem 1.6 T-GDI o mocy 177 KM waży według danych technicznych 1 377 kilogramów. Wersja hybrydowa o mocy 141 KM bazująca na motorze 1.4 GDI waży prawie tyle samo - 1 376 kilogramów. Natomiast wariant czysto elektryczny z baterią o pojemności 64 kWh waży już 1 685 kilogramów.

Podobnie sprawa wygląda w przypadku modelu Leaf e+ z baterią 62 kWh - kompaktowy Nissan waży 1 670 kilogramów, podczas gdy większość przedstawicieli tego segmentu oscyluje wokół 1300-1400 kilogramów. Zatem tak - można powiedzieć, że samochody elektryczne są cięższe od spalinowych.

Skąd ta nadwaga?

Trudno precyzyjnie powiedzieć, ile waży silnik spalinowy. Zależy to przede wszystkim od jego pojemności i liczby cylindrów - trzycylindrowy "litr" będzie ważył nieporównywalnie mniej od potężnej V-ósemki. W uogólnieniu przyjmuje się, że nieduży silnik spalinowy (czyli dość popularne cztery cylindry i litraż w okolicy 1,4-1,6 l) waży około 100 kilogramów. Do tej masy należy oczywiście doliczyć płyny eksploatacyjne, układ wydechowy, skrzynię biegów z przeniesieniem napędu (plus olej w skrzyni), układ paliwowy (pompa paliwowa, przewody paliwowe, zbiornik - sam bak z paliwem może ważyć 60-70 kilogramów). Realnie zespół napędowy samochodu spalinowego waży więc 200-250 kilogramów.

A ile ważą baterie w samochodzie elektrycznym? To zależy od ich rozmiarów. Przykładowo w miejskim Renault Zoe zespół baterii waży raptem 300 kilogramów, czyli podobnie do napędu spalinowego. Jeśli jednak weźmiemy pod lupę niedawno debiutującego elektrycznego SUV-a, Audi e-tron Sportback - tam pakiet baterii to już masa aż 700 kilogramów. Patrząc na same liczby, samochody elektryczne rzeczywiście są ciężkie. Ale to nie znaczy, że masa przeszkadza w codziennej eksploatacji.

Audi e-tron SportbackAudi e-tron Sportback fot. Audi

Cięższy, ale szybszy? Porównajmy!

Podczas jazdy samochodem elektrycznym możemy mieć dwojakie odczucia. W mniejszych, typowo miejskich elektrykach możemy tej sporej masy nawet nie poczuć. Większość współczesnych samochodów elektrycznych posiada zaawansowane systemy odzyskiwania energii, które mogą potęgować odczuwanie masy samochodu (gdy puścimy pedał przyspieszania, auto mocno hamuje). Oczywiście charakterystyka jazdy samochodu elektrycznego a spalinowego jest zupełnie inna. Po pierwsze auta elektryczne (z reguły) przyspieszają szybciej od swoich odpowiedników z konwencjonalnym napędem. Weźmy do porównania Peugeota 208. Wersja z silnikiem spalinowym 1.2 PureTech o mocy 130 KM przyspiesza od zera do 100 km/h w 8,7 sekundy, a auto waży 1 158 kilogramów. Wariant elektryczny, czyli e-208 o mocy 136 KM i masie 1 455 kilogramów, do 100 km/h przyspiesza w 8,1 sekundy. Jest cięższy, ale szybszy, a w prowadzeniu zdaje się bardziej "przyklejony" do ziemi. Tu masa działa na jego korzyść - dociska auto w zakrętach i daje poczucie pewnego prowadzenia.

Zobacz wideo

Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku dużych aut elektrycznych, takich jak np. wspomniane Audi e-tron Sportback. To potężny SUV, który waży ponad dwie i pół tony i trudno kłócić się z fizyką - podczas jazdy czuć tę masę. Jednak sztab elektroniki stale czuwa nad zachowaniem auta w szybkich zakrętach, dlatego znów trudno tę masę uznać za coś złego. Nie jest to reakcja "ale ciężkie auto!" tylko raczej coś w stylu "o, ciężkie auto, ok".

Peugeot e-208Peugeot e-208 fot. Peugeot

Mały bagażnik

Małe bagażniki w samochodach elektrycznych to mit z początków elektryfikacji. I dotyczy on nie tylko aut stricte elektrycznych. Nie wiem, czy pamiętacie Forda Mondeo Hybrid. To spory, rodzinny samochód, a po otwarciu bagażnika nie był w stanie pomieścić większej walizki. Wszystko przez mało urodziwy "schodek", pod którym schowano baterie. Elektromobilność wtedy dopiero raczkowała, a producenci elektryfikowali to, co mieli. Brali auto zaprojektowane jako samochód spalinowy i próbowali upchnąć w nim niemałą baterię. Jaki był tego efekt, łatwo się domyślić.

Bateria, Skoda EnyaqBateria, Skoda Enyaq Zuzanna Krzyczkowska

Współczesne samochody elektryczne są projektowane z myślą o zasilaniu ich prądem. Baterie umieszczane są w podłodze, co w najmniejszym stopniu nie wpływa na pojemność bagażnika. Wspomniany wcześniej Nissan Leaf pomieści w kufrze 435 litrów, a Hyundai Kona Electric - 332 litrów (dla porównania - wersja spalinowa ma bagażnik większy o zaledwie 29 litrów). To zbliżone wartości do tych, które znajdziemy w spalinowych samochodach z tego segmentu.

Nisko położony środek ciężkości

Skoro jesteśmy przy montażu baterii w podłodze i większej masie samochodów elektrycznych, warto połączyć ze sobą te dwa fakty. Producenci dokładają starań, by ogniwa baterii były umieszczone jak najniżej. Pozwala to obniżyć środek ciężkości samochodu, co przekłada się na lepsze prowadzenie.

Silnik spalinowy w autach z napędem konwencjonalnym jest umieszczony z przodu (przeważnie, czasem znajduje się z tyłu, a w nielicznych modelach - centralnie) i to na dodatek dość wysoko. Utrudnieniem jest też np. skrzynia biegów (która waży kilkadziesiąt kilogramów i rzadko jest umieszczona osiowo) i inne elementy zespołu napędowego. Baterie to dosłownie wielki płaski blok, który równomiernie rozkłada ciężar na całej powierzchni auta. Więc nie tylko nie mamy dużej masy skupionej z przodu pojazdu, lecz także możemy ją umieścić znacznie niżej. Dlatego wsiadając pierwszy raz do samochodu elektrycznego, trudno zorientować się, ile on tak naprawdę waży.

Większość aut z napędem elektrycznym prowadzi się pewnie i charakteryzuje się przyjemną zwinnością, a maksymalny moment obrotowy dostępny od samego początku zapewnia przyspieszenie często nieporównywalnie lepsze od samochodów spalinowych. Dzięki tym wszystkim cechom samochodów elektrycznych w codziennej eksploatacji trudno odczuć negatywne skutki dużej masy aut z takim źródłem napędu.

Porsche TaycanPorsche Taycan fot. Porsche