Porsche Taycan jest takim hitem, że firma nie nadąża z produkcją. Dlatego "pożyczyła" pracowników od Audi

Niektórzy regularnie wieszczą koniec marki Porsche. Tak było przed premierą pierwszego modelu Cayenne. Sytuacja powtórzyła się w przypadku Taycana. Pesymiści za każdym razem byli w błędzie. Już wiadomo, że pierwsze elektryczne Porsche jest bestsellerem.

Centrala spodziewała się, że liczba tegorocznych zamówień na Porsche Taycan nie przekroczy 20 tys. Z powodu ogromnego popytu na nowy model musiała zrewidować swoje plany. Po premierze rynkowej w USA okazało się, że zapotrzebowanie wrosło dwukrotnie.

Aby mu sprostać i wyprodukować aż 40 tys. egzemplarzy Taycanów do końca 2020 roku, Porsche potrzebowało dodatkowych pracowników. Z pomocą przyszła firma Audi. Czterysta osób z zakładu tej firmy zlokalizowanego w Neckarsulm na jakiś czas przeniesie się do zakładu Porsche Zuffenhausen.

Wygląda na to, że Audi "wypożyczyło" Porsche swoich najlepszych pracowników. W Neckarsulm są wytwarzane głównie sportowe modele tej marki z prestiżowym znaczkiem "RS". Między innymi najnowsze Audi RS6, RS7, także supersportowy model R8.

Nie chodzi jednak o pierwszego z brzegu "elektryka". Porsche Taycan jest w tej chwili najszybszym autem z takim napędem na świecie, przynajmniej jeśli brać pod uwagę przyspieszenie na prostej. A długie tradycje niemieckiej marki w pokonywaniu zakrętów pozwalają wierzyć, że gdy się pojawią w zasięgu wzroku, również nie da za wygraną.

Porsche Taycan jest obecnie oferowane wyłącznie z czterodrzwiowym nadwoziem typu sedan, ale wkrótce dołączy do niego również sportowe kombi - Cross Turismo. W tej chwili Taycana można kupić w jednej z trzech wersji napędowych, nazwanych zgodnie z tradycją marki: 4S, Turbo i Turbo S.

Elektryczne silniki osiągają w nich moc odpowiednio: 530-571 KM (w zależności od tego, czy klient zamówi pakiet Performance Battery Plus), 680 KM lub 761 KM. W 2021 roku sprzedaży ma pojawić się nowa podstawowa odmiana z jednostką napędową o mocy 408-469 KM).

Porsche Taycan. Migrację pracowników można potraktować symbolicznie

Nic dziwnego, że robotnicy w Zuffenhausen mają ręce pełne roboty. Klientom nie przeszkadzają wysokie ceny (w Polsce od 457 tys. zł do 794 tys. zł), ani że elektryczne Porsche ma "turbo" wyłącznie w nazwie. Ważniejsze jest dla nich, że stają się właścicielami jednego z najnowocześniejszych samochodów na świecie.

Porsche zamierza wykorzystać pomyślne okoliczności w jak największym stopniu. Stąd zaskakujący manewr przeniesienia pracowników. Dyrekcja firmy zdaje sobie sprawę, że najbliższe lata są kluczowe dla podziału rynku samochodów elektrycznych pomiędzy producentów. Porsche chce wykorzystać swoje atuty oraz fakt, że wciąż ma niewielu konkurentów. Taka sytuacja nie będzie trwała długo.

Migrację pracowników można potraktować symbolicznie. To odwrót od samochodów z tradydycjnym napędem spalinowym i skierowanie uwagi jednego z największych koncerów na świecie w stronę modeli elektrycznych. Można się zastanawiać, czy to jednocześnie oznacza spadający popyt na modele Audi RS. Nawet jeśli tak jest, wszystko zostaje w rodzinie.

Porsche TaycanPorsche Taycan fot. Porsche