Samochody autonomiczne zapobiegną tylko jednej trzeciej kolizji. Czyżby?

Taki wniosek płynie z raportu organizacji IIHS, finansowanej przez firmy ubezpieczeniowe. Wynika z niego, że samochody autonomiczne nie uniknęłyby aż 66 proc. kolizji i wypadków, które wydarzają się na drogach USA.

Tylko, że wnioski zostały wyciągnięte na podstawie błędnych założeń. Grupa badawcza przeanalizowała raporty policyjne dotyczące 5000 wypadków, które wydarzyły się w przeszłości i doszła do takiej konkluzji.

Zdaniem Insurance Institute for Highway Safety, mimo że dziewięć na dziesięć zderzeń jest spowodowanych z winy kierowców, maszyny również nie zdołałyby im zapobiec. Tylko przy okazji tej analizy badacze popełnili kilka błędów poznawczych.

Po pierwsze założyli, że wina kierowcy ma znaczenie tylko wtedy, kiedy jest ostateczną przyczyną wypadku, a nie gdy stanowi jedno lub kilka z szeregu zdarzeń, które do niego doprowadziły. Takie wypadki stanowią tylko 24 proc. badanych, kolejne 10 proc. spowodowali kierowcy pod wpływem używek i w efekcie problemów zdrowotnych.

Pojazdy autonomiczne lepiej reagują w niebezpiecznych sytuacjach

Badacze słusznie zauważyli, że większość kolizji zdarza się w efekcie wystąpienia kilku niekorzystnych czynników albo podjęcia wielu błędnych decyzji jednocześnie, a nader rzadko ma jedną przyczynę. Tylko nie wiadomo dlaczego uznali, że samochody autonomiczne będą popełniać takie same błędy w ocenie sytuacji i jeździć jak "żywi" kierowcy.

To mniej więcej tak, jakby w równaniu algebraicznym zmienić wartość jednego wyrażenia na samym końcu, nie przejmując się wynikami wcześniejszych działań. Tymczasem pojazdy autonomiczne nie popełniłby błędów w ocenie sytuacji, nie złamały przepisów, nie zachowały się ryzykownie i nie wykonałyby szeregu czynności, które prowadzą do kolizji, chociaż nie są jej ostateczną przyczyną.

Samochód autonomiczny Cruise OriginSamochód autonomiczny Cruise Origin fot. GM

Gdyby samochód autonomiczny pojawiał się znienacka w ostatniej fazie takiej sytuacji drogowej, wnioski płynące z badania byłyby prawdziwe. Ale to niemożliwe. Gdy takie auta zaczną jeździć po drogach, ich liczba będzie stopniowo rosła, a częstotliwość występowania nieoczekiwanych zdarzeń, wprost proporcjonalnie malała.

Błędne jest również założenie, że autonomiczne pojazdy będą zawsze miały taki sam poziom techniczny i informatyczny. Wraz z wzrostem ich popularności będą funkcjonowały coraz lepiej. W przyszłości błędy popełnione przez czujniki i oprogramowanie staną się rzadkością.

Samochody autonomiczne będą jeździć w przewidywalny sposób

Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie programował systemów do jazdy autonomicznej, tak by wykonywały ryzykowne manewry albo świadomie łamały przepisy, na wzór kierowców. Tymczasem takie założenie przyjęli twórcy raportu przygotowanego przez IIHS, którego współautorem jest wiceprezeska stowarzyszenia, Jessica Cicchino.

Naszym celem było wykazanie, że dopóki nie poradzimy sobie z pośrednimi przyczynami kolizji, samochody autonomiczne nie podniosą znacząco poziomu bezpieczeństwa

- powiedziała Jessica Cicchino.

Niektóre kolizje i wypadki są nie do uniknięcia - gdy przyczyną jest awaria jakiegoś podzespołu, uszkodzenie infrastruktury drogowej albo czynniki przyrodnicze. Ale ze wszystkich badań wynika, że z takich powodów samochody zderzają się niezwykle rzadko.

Prawie zawsze, na którymś z etapów wieloprzyczynowej sytuacji prowadzącej do kolizji przykłada rękę człowiek. Samochody autonomiczne jednocześnie wyeliminują te pośrednie przyczyny, ale zespół badawczy nie bierze tego pod uwagę.

To dosyć ważne, bo teza IIHS stoi w sprzeczności do opinii firm zajmujących się opracowaniem i rozwojem takich samochodów, które uważają, że w przyszłości wypadki da się niemal zupełnie wyeliminować. Będzie wodą na młyn dla przeciwników autonomicznego kierunku rozwoju motoryzacji, tymczasem jest oderwana od realiów oparta na błędnych założeniach.

Więcej o: