W Niemczech ruszy program rządowych dopłat do nowych samochodów. Wygrali ekolodzy

W Niemczech toczyła się zażarta walka o kształt planowanych dopłat do nowych samochodów. "Reuters" donosi, że rząd stanie po stronie ekologów, a niemiecki klient, wybierający elektryka dostanie nawet 9 tysięcy euro.

Nowy system dopłat do samochodów jest częścią wartego 130 miliardów euro pakietu stymulacyjnego, który ma pobudzić niemiecką gospodarkę. Rząd Angeli Merkel chce wpompować te pieniądze w tym i następnym roku. "Reuters" ustalił, że władze podjęły już decyzję, co do ostatecznego kształtu dopłat do nowych samochodów. Wbrew poprzednim doniesieniom, te mają objąć tylko tzw. pojazdy bezemisyjne, czyli przede wszystkim auta elektryczne.

Niemiecki kierowca będzie mógł liczyć na dopłatę nawet dziewięciu tysięcy euro, jeżeli zdecyduje się na zakup samochodu elektrycznego w cenie do 40 tysięcy euro. Premiuje to marki popularne, głównie Volkswagena, który lada chwila ma rozpocząć sprzedaż modelu ID.3. Ten notuje poważne opóźnienia z powodu problemów z oprogramowaniem, ale najnowsze doniesienia mówią, że VW jest już na ostatniej prostej w uporaniu się z problemami. Na takim przepisie mogą skorzystać także francuskie PSA, który już sprzedaje elektryczne 208 oraz Corsę, bardzo popularnym e-autem w Europie jest także Renault ZOE (też kosztuje w Niemczech poniżej 40 000 euro) czy koncern Hyundai, posiadający w swojej ofercie przystępne cenowo elektryki (e-Niro i Kona). Na droższe samochody elektryczne (powyżej 40 tysięcy euro) planowana dopłata wyniesie trzy tysiące euro.

Co więcej, niemiecki rząd chce nakręcić sprzedaż hybryd i elektryków nakładając na klasyczne spalinowe samochody, których emisja przekracza 95 g CO2/km. "Auto.dziennik.pl" podaje, że w zeszłym roku średnia emisja CO2 w nowych samochodach wynosiła znacznie więcej, bo aż 150,9 g CO2/km.

Zobacz wideo Mercedes EQC. Jeden z pierwszych elektrycznych SUV-ów

W tym miejscu chętnie porównalibyśmy niemiecki system do polskiego, ale droga projektu rządowych dopłat dla samochodów elektrycznych jest długa, kręta i pełna niespodzianek. Na razie dopłat nie ma, choć powinny obowiązywać od dawna. Według pierwotnych planów, dopłaty do samochodów elektrycznych miały obowiązywać od początku 2020 roku i wynosić do 37,5 tys. zł. Droga tego projektu okazała się jednak długa i wyboista. Nie dość, że przepisy nie weszły w życie w styczniu, to jeszcze okazało się, że dopłaty zostaną ucięte mniej więcej o połowę.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.