FSE M, czyli "pierwszy polski elektryczny samochód dostawczy". Część pieniędzy na produkcję będzie zbierana przez Internet

Jeżeli na zdjęciach widzicie Fiata Doblo, to nie macie problemu ze wzrokiem. Polski elektryczny dostawczak FSE M powstał właśnie na jego bazie. Fabryka Samochodów Elektrycznych zakłada, że do końca 2025 r. znajdzie 10 000 chętnych na swój nowy projekt. Najpierw chce jednak zebrać pieniądze na produkcję.

Fabryka Samochodów Elektrycznych powraca z kolejnym projektem. Ponad dwa lata temu o firmie powołanej przez Thomasa Hajka, byłego menedżera Fiata i Mazdy, było bardzo głośno, bo FSE zapowiadało wprowadzenie do sprzedaży polskiego samochodu elektrycznego. Wtedy również nadwozie i wnętrze zapożyczono z Fiata, ale znacznie mniejszego - miejskiego 500. Elektryczny napęd FSE 01 (tak nazwano projekt) miał "prawie w całości pochodzić od polskich dostawców". Miejskiego elektryka planowano montować w fabryce w Bielsku-Białej.

>>>TRWA PLEBISCYT THE BEST OF MOTO. ZAGŁOSUJ NA SAMOCHÓD ROKU MOTO.PL I WYGRAJ NOWĄ HONDĘ CIVIC <<<

FSE M - polski dostawczak na prąd

FSE 01 nie wszedł do produkcji, ale Fabryka Samochodów Elektrycznych ma już inny pomysł. Teraz na warsztat wzięto Fiata Doblo i zaprezentowano "pierwszy polski elektryczny samochód dostawczy". Tak o swoim nowym projekcie mówi Thomas Hajek:

W dobie szybkiego rozwoju aglomeracji i narastającego problemu smogu europejskie miasta zaczynają wprowadzać zakaz poruszania się pojazdami spalinowymi po ich śródmieściach, na korzyść bezemisyjnych środków transportu. To zielone światło dla naszego projektu, który skupia się na rynku wykazującym potencjał dynamicznego wzrostu, jakim jest produkcja i sprzedaż lekkich, elektrycznych pojazdów dostawczych.

Pojazd FSE M będzie oferowany w czterech różnych rozmiarach, z przestrzenią ładunkową od 3,4 m3 do 4,6 m3 i ładownością do 600 kg. Napędzany będzie silnikiem elektrycznym, ale nie jesteśmy w stanie podać wam żadnych szczegółów technicznych. FSE skupia się na razie na innych stronach swojego projektu.

FSE MFSE M fot. FSE

Ambitne plany Fabryki Samochodów Elektrycznych

Firma zapowiada, że do FSE M dołączą dwa nowe modele: mniejszy S oraz większy L. Docelowo w ofercie ma się znaleźć ponad 10 wersji pojazdów elektrycznych o ładowności od 235 kg do ponad 1000 kg i pojemności załadunkowej od 1 m3 do 15 m3. Ma to być najbardziej kompletna gama pojazdów na rynku lekkich samochodów dostawczych w Europie. A przynajmniej tak zapowiada FSE w swoim komunikacie.

Do 2020 r. na rynek mają być wprowadzone trzy modele samochodów dostawczych. FSE zakłada, że do 2025 r. znajdzie 10 000 nabywców na swoje auta.

Skąd wziąć na to wszystko pieniądze?

W oficjalnej informacji prasowej możemy przeczytać, że projekt FSE jest finansowany ze środków prywatnych, z kapitałem od inwestorów z Polski, Niemiec oraz Hiszpanii. Jednak, żeby FSE M rzeczywiście wszedł do produkcji i zaczął podbijać europejskie miasta będzie potrzeba znacznie więcej pieniędzy, a te firma chce znaleźć w Internecie. Niedługo ruszy kampania crowdfundingowa. Pierwsza z wielu. FSE chce w niej zebrać milion złotych.

W rundzie zalążkowej chcemy zebrać 1 milion zł, aby wesprzeć uruchomienie produkcji oraz sprzedaży naszego pierwszego elektrycznego samochodu dostawczego i wzmocnić pozycję finansową dla dalszego rozwoju. W dłuższej perspektywie planujemy upublicznienie spółki, co umożliwi efektywne wyjście z inwestycji dla inwestorów crowdfundingowych.

FSE MFSE M fot. FSE

FSE M to kolejny projekt polskiego samochodu elektrycznego, o którym jest głośno w ostatnim czasie. Waszym zdaniem mały e-dostawczak z Bielska-Białej ma szansę na rynkowy sukces czy podzieli los innych projektów? Dajcie nam znać w komentarzach i sondażu poniżej. Jesteśmy bardzo ciekawi waszej opinii.

Czy Twoim zdaniem projekt FSE M ma szanse na wejście do produkcji seryjnej?
Więcej o:
Komentarze (45)
FSE M, czyli "pierwszy polski elektryczny samochód dostawczy". Część pieniędzy na produkcję będzie zbierana przez Internet
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: marcin

    0

    za mały zasięg

  • Gość: Felipesku

    0

    Wszystko bym zrozumiał ale ukrywania danych technicznych w tym zasięgu z obciążeniem i bez po prostu przełknąć sie nie da. Bo okaże sie pewnie ze zasięg będzie slaby a wtedy do kurierki sie to nie nada.

  • Gość: Milosz

    0

    Pomysł super ale resztą to jakaś kpina. Właśnie zalecam firmie budowę odcinka autostrady A wykonawca prosi o zaliczkę bo nie ma za co kupić fajek.

  • Gość: Gosc

    0

    Wcale nie pierwszy, przeciez Arrinera juz rok temu zapowiedziala wersje elektryczna!

  • k.janik

    Oceniono 1 raz 1

    Ma zlikwidować problem smogu w miastach... Zaraz, zaraz, a czy przypadkiem smog w miastach nie jest w głównej mierze z kopciuchów opalanych śmieciami? Ponadto, ekologiczność transportu elektrycznego opiera się na założeniu, że żródło proądu potrzebnego do ich ładowania ma pochodzić z bardziej ekologicznych żródeł energii jak elektrownie węglowe. Inaczej to będzie zamiana siekierki na kijek. A jak tu w polsce to ma wyglądać, skoro jakieś 80% (strzelam) energii elektrycznej pochodzi z elektrowni opalanych węglem...? I to jeszcze węglem o niskiej wartości kalorycznej sprowadzanego z Rosji na niekorzystnych warunkach finansowych (kosztują one Państwo krocie)? Ponadto, polityk który ogłosi redukcję sprzedaży paliw płynnych, wskutek potężnego lobby paliwowego w Polsce (z Orlenem na czele), nazajutrz po ogłoszeniu redukcji importu/produkcji i sprzedaży paliw płynnych, zostałby znaleziony w Wiśle z betonowymi sandałami... A co z infrastrukturą elektryczną która nie jest i nie będzie nawet za 50 lat gotowa na zwiększone przesyły energii elektrycznych do miast? To jest z tego co wiem największy obecnie problem nie do przeskoczenia w firmach które stanęły w Polsce w szranki o wybudowanie infrastruktury ładowarek samochodów elektrycznych...? Nich nie chce pruć sieci instalacji podziemnych z podstacji przekażnikowych aby położyć nową, która sprosta zapotrzebowaniom 3- lub - 4 razy większym przesyłom energii niż dotychczas, ze o budowie nowej sieci naziemnej nie wspomnę...? A co z cenami prądu który w Polsce jest niewspołmiernie wysoki aby całość się opłacało - przecież nie zwolnią tysięcy pseudourzędasów i biurw zatrudnionych z klucza rodzinnego lub partyjnego w firmach dystrybujących energię elektryczną, jeżeli chcieliby obniżyć cenę za kWh...?)

  • andrzej2310

    0

    A co jest w tym samochodzie polskiego?

  • Gość: Aspa

    Oceniono 2 razy 0

    Polski Samochód Elektryczny - w 99 procentach oparty o włoską myśl techniczną... Nie wiadomo, jaki będzie miał napęd, baterię, zasięg, sposób ładowania etc, bo producent skupia się na razie na 'innych aspektach'. I ciul, że wszelkie 'inne aspekty' ogarnęli już makaroniarze, robiąc Doblo: polski producent się i tak nad nimi pochyli, czy aby ogarnięte optymalnie. Dajcie mu tylko bańkę na początek, i parę kolejnych później...
    To by było nawet zabawne gdyby nie przekonanie graniczące z pewnością, że PiS może to łyknąć na potrzeby ogłupiania suwerena kolejnym pasmem sukcesów...

  • ks-t

    Oceniono 2 razy 0

    W Polsce mamy 7 razy więcej godzin religii niż fizyki czy chemii. Dlatego możemy specjalizować sie w liczeniu diabłów na czubku szpilki i kształceniu kolejnych egzorcystów ale nie, na Boga, samochodów i do tego elektrycznych.

  • ks-t

    0

    Uda się z dostawczakiem, tak jak z elektrycznym maluchem. Milion złotych na produkcję? trzeba to pomnożyć co najmniej przez 40 tysięcy a otrzyma się średni koszt projektu elektryka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX