Rynek aut elektrycznych rośnie, ale to nadal zbyt mało

Przez poprzednie 11 miesięcy zarejestrowano nad Wisłą prawie 1,2 tys. samochodów z napędem elektrycznym. To o 20 procent więcej niż w ubiegłym roku, ale nadal nie możemy mówić o rewolucji na rynku.

Rynek samochodów elektrycznych nadal wypada blado. Na 22 mln pojazdów w Polsce tylko 0,1 proc. to auta elektryczne. Politycy zakładali, żę wystarczy nowa ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych, ale wyzwań jest dużo więcej.

Przepisy przewidują system zachęt dla kupujących, w tym zniesienie akcyzy na samochody elektryczne, większe odpisy amortyzacyjne dla firm, zwolnienie ich z opłat za parkowanie lub możliwość poruszania się pojazdów o napędzie elektrycznym po pasach dla autobusów. Jednak zanim takie auta staną się popularne, ceny muszą dość opaść.

W styczniu 2017 r. umarło w Polsce o 11 tys. osób więcej, niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. Zabija nas smog

- Jesteśmy daleko w tyle za innymi krajami. Nie porównujmy się z Norwegią, gdzie jest 24 proc. pojazdów EV i zeroemisyjnych, z Austrią, gdzie jest pięciokrotnie więcej niż w Polsce. U nas na 22 mln aut plus 2 mln pojazdów z zewnątrz mamy około 0,1 proc., co jest znikomą liczbą, ale to jest zaczarowane kółko – nie ma pojazdów, bo nie ma infrastruktury, nie ma infrastruktury, bo nie ma czegoś innego. Ten zaczarowany krąg powinniśmy szybko przerwać - powiedział agencji informacyjnej Newseria Biznes dr inż. Jerzy Majcher, ekspert ds. energetyki.

Listopadowy raport PZPM pokazuje, że samochody elektryczne przekroczyły do końca listopada o 212 sztuk poziom z całego 2017 roku. W ciągu 11 miesięcy br. zarejestrowano 546 samochodów bateryjnych oraz 634 hybryd typu plug-in.

Przeczytaj także: Linda Jackson: Przyszłość należy do aut elektrycznych, także rajdowych. Za dwa lata będziemy się śmiali, że ktoś w to wątpił

Ustawa przewiduje, że w 2020 roku gminy i powiaty powyżej 50 tys. mieszkańców powinny zapewnić co najmniej 10-procentowy udział pojazdów elektrycznych we flocie użytkowanych pojazdów. Podobne wymogi dotyczą świadczenia usługi komunikacji miejskiej oraz innych zadań własnych gminy. Docelowo co najmniej 30 proc. pojazdów będzie musiało być zero - lub niskoemisyjna.

Prognozy Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych zakładają, że a ulicach polskich gmin i miast ma jeździć ponad 3,5 tys. autobusów elektrycznych. Jednak na razie największym wyzwaniem jest konieczność częstego ładowania baterii i stworzenie infrastruktury punktów ładowania. Na rozwoju elektromobilności na pewno skorzystają właściciele stacji paliw lub dystrybutorzy energii elektrycznej, bo to dla nich jest duży rynek.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.