Norwegia wprowadzi "podatek od Tesli"?

Skandynawski kraj jest światowym liderem w rejestracji samochodów elektrycznych, ale tamtejszy ustawodawca chce ograniczyć dotowanie samochodów produkowanych przez Teslę. Czy to koniec taryfy ulgowej dla aut elektrycznych?

Samochody elektryczne w Norwegii są obecnie zwolnione z wysokich podatków, które trzeba płacić w przypadku pojazdów z napędem konwencjonalnym. W tej chwili stanowią około 20 proc. rejestracji wszystkich nowych aut w Norwegii.

Rząd Norwegii w nowym projekcie budżetu zaproponował zmianę przepisów. Auta ważące ponad dwie tony mają być wyłączone z preferencyjnych opłat. Propozycję od razu okrzyknięto „podatkiem od Tesli”, ponieważ dotyczy głównie samochodów produkowanych przez amerykańskiego producenta. W ten sposób zakup nowej Tesli X będzie droższy o 70 tys. koron (ok. 7,5 tys. euro) niż obecnie, a Model S również straciłby ulgę.

Minister finansów Norwegii uzasadnił zmiany koniecznością wprowadzenia limitu masy, ponieważ ciężkie auta niszczą drogi tak samo jak te wyposażone w konwencjonalne silniki spalinowe. Dlatego ich właściciele nie powinni być lepiej traktowani.

Nowe pomysły rządu są ostro krytykowane przez środowiska skupione wokół pojazdów elektrycznych. To zły sygnał nie tylko dla kierowców, ale także dla całej branży motoryzacyjnej. Norwegia uchodziła dotychczas za wzór w kwestii podejścia do ekologicznych samochodów. Władze skandynawskiego kraju postawiły sobie ambitny cel, żeby zakończyć sprzedaż samochodów z silnikami spalinowymi do 2025 roku.

Właściciele aut elektrycznych w Norwegii nie muszą płacić za przejazdy w mieście, parkingi, a także mają możliwość poruszania się po buspasach. Rządowy projekt może być trudny w realizacji, ponieważ partia rządząca nie ma większości parlamentarnej, a pozostałe ugrupowania nie widzą konieczności zmiany prawa w kwestii aut elektrycznych.