Katastrofalna fuzja

Efektem połączenia dwóch największych amerykańskich producentów aut, General Motors i Chryslera, może być ogromna fala zwolnień. Według firmy consultingowej z Michigan, w wyniku fuzji pracę może stracić nawet 35 tysięcy osób.

Nastały ciężkie czasy dla pracowników amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego. Połączenie General Motors i Chrysler LLC jest szansą na przetrwanie obu firm, jednak zatrudnieni w obu koncernach nie mają powodów do radości. Jeśli fuzja, o której oficjalnie przedstawiciele firm rozmawiają od kilku tygodni, dojdzie do skutku, pracę może stracić od 25 do 35 tysięcy osób. To jedne z głównych wniosków opublikowanego w środę raportu firmy consultingowej z Michigan, Anderson Economic Group. - Nie ma możliwości, aby GM i Chrysler uniknęły zwolnień - powiedział prezes firmy, Patrick Anderson.

Według raportu w wyniku fuzji zamkniętych zostanie aż 10 fabryk obu firm, z czego aż trzy znajdują się w Michigan. Stan ten ma ponieść zresztą najcięższe straty związane z połączeniem - w ciągu dwóch lat od połączenia firm pracę może stracić tam nawet 25 tysięcy robotników i pracowników biurowych.

W obliczu kryzysu trudno jednak o dobrą alternatywę. W wypadku bankructwa Chryslera straty byłyby o wiele większe. Pracę straciłoby wówczas 49 tysięcy osób, zaś 125 tysięcy byłych pracowników i ich rodzin zostałoby pozbawionych wypłacanych przez Chryslera emerytur. Utrzymanie tych ludzi spadłoby wtedy na barki rządu USA, czyli podatników.

Skutki kryzysu nie ominą też Europy. Ocenia się, że w ciągu najbliższych trzech lat w samych tylko Niemczech pracę w przemyśle motoryzacyjnym stracić może 50 tysięcy osób.