Dacia Sandero - prosta i praktyczna

Do polskich salonów trafiła nowa Dacia, która w podstawowej wersji kosztuje 28 500 zł. Jednak zachęcająca cena to niejedyny atut Sandero

Przekonuję się o tym jeszcze przed zajęciem miejsca w kabinie. Mając w pamięci Logana MCV, który bardziej przypomina samochód grabarza niż rodzinne kombi, do nowego produktu Dacii podchodzę z pewną obawą. Tym bardziej że Sandero odziedziczyło po starszym bracie ok. 70 proc. podzespołów. Jednak pobieżne oględziny przynoszą ulgę -nadwozie wygląda proporcjonalnie i harmonijnie. Nie zaskakuje udziwnieniami, a przednia część z wysoko zachodzącymi reflektorami wygląda nowocześnie. Pozytywne pierwsze wrażenie potęgują lakierowane w kolorze nadwozia zderzaki, które dostajemy w standardzie. A jak jest w środku? Poprawnie. Jakość plastików zadowalająca. Co prawda są twarde, jednak nikt chyba nie spodziewał się innych. W końcu to klasa ekonomiczna. Na szczęście tworzywa spasowane na tyle poprawnie, że nie straszą szczelinami i nie irytują niepokojącymi dźwiękami. Można mieć za to kilka zastrzeżeń do ergonomii. Nie wszystkie przyciski i pokrętła rozmieszczono intuicyjne. Znacznie bardziej doskwiera jednak brak jakiejkolwiek regulacji kierownicy, wysokości fotela kierowcy (wersje Access i Ambiance) i mocowania pasów bezpieczeństwa (Access).

Dacia Sandero oferowana jest w Polsce z dwoma silnikami benzynowymi o pojemności 1.4 l (75 KM) i 1.6 l (87 KM). Prawdopodobnie pod koniec roku ofertę wzbogaci wysokoprężna wersja 1.5 DCI. Na papierze różnica w osiągach motorów benzynowych jest znaczna. W praktyce niezauważalna. Dlatego też sensowność dopłaty 1500 zł za silnik 1.6 l wydaje się problematyczna. Oba są równie ospałe i niechętnie zabierają się do pracy. Niewiele pomagają wysokie obroty czy częste redukcje biegów. Dobrze, że chociaż przekładnia pracuje lekko i bez protestów. O dynamicznej jeździe można zapomnieć także ze względu na paliwożerność jednostek napędowych. Jak deklaruje producent, potrzebują odpowiednio 7,0 i 7,2 l paliwa na 100 kilometrów (cykl mieszany), jednak wskazania komputera podczas testu udowodniły, że są to wartości nad wyraz optymistyczne.

Układ zawieszenia Dacii jest bardzo francuski. W połączeniu z miękkimi siedzeniami i dużym prześwitem (15,5 cm) zapewnia komfortowe warunki do podróżowania - pracuje cicho i dobrze tłumi nierówności. Ceną za to są znaczne przechyły nadwozia na zakrętach. Pewności prowadzenia nie przydaje też mało precyzyjny układ kierowniczy - nie zawsze wiadomo, co się dzieje z kołami.

Jak łatwo odgadnąć, Dacia Sandero w wersji podstawowej (Access) nie grzeszy wyposażeniem. Poza poduszką powietrzną kierowcy, obowiązkowym ABS-em z układem wspomagania nagłego hamowania oraz składaną tylną kanapą w układzie 1/1 nie oferuje żadnych cymesów. Jako jedyna nie ma też stabilizatora poprzecznego przedniego zawieszenia ani zamkniętego obiegu powietrza w kabinie.

Za najbogatszą wersję z silnikiem 1.4 l trzeba zapłacić 34 400 zł. W zamian otrzymamy m.in. wspomaganie kierownicy, dwie poduszki powietrzne i elektrycznie sterowane szyby drzwi przednich.

Najkorzystniejszym rozwiązaniem wydaje się jednak wybór wersji podstawowej i doposażenie jej według potrzeb, zwłaszcza że lista "ekstrasów" nie przyprawia o zawrót głowy. Sumę zaoszczędzoną na silniku 1.6 l można przeznaczyć na pakiet bezpieczeństwa (cztery poduszki powietrzne, regulowane pasy i zagłówki nowej generacji), czy metaliczny lakier. Co ciekawe, za klimatyzację trzeba zapłacić 3500 zł, o ile nie jest częścią pakietu komfort (klimatyzacja i radio CD MP3), bo wtedy jej cena spada do 2250 zł. Mocnym argumentem przemawiającym za nową Dacią jest też gwarancja na trzy lata lub 100 tys. kilometrów.

Jeżeli tylko potrafimy zrezygnować z pewnych wygód, wtedy Dacia Sandero może okazać się użytecznym, praktycznym i sympatycznym autem. Przy cenach skalkulowanych na poziomie małych samochodów miejskich, jak Fiat Panda czy Kia Picanto, kupując Dacię, dostajemy dużo więcej auta (ponad cztery metry bieżące). W dodatku jej bagażnik mieści 320 l, a przy złożonej kanapie - nawet 1200 l. Choć podstawowe wyposażenie jest skromne, to jednak przestronną, przyzwoicie wykonaną kabinę, komfortowe zawieszenie i bezstresową trzyletnią eksploatację dostajemy w standardzie. A wszystko to w jednym z najtańszych aut dostępnych na rynku.

 

Przeczytaj test Dacii Sandero - moto.pl

Więcej o: