Mandat za mandatem, bo żółte światło trwa tylko 2 sekundy

Na jednym ze skrzyżowań w miejscowości Segrate pod Mediolanem żółte światło trwa zaledwie dwie sekundy. W związku z tym sypią się mandaty za przejazd na czerwonym świetle.

W ciągu niespełna roku uzbierało się już tych mandatów ponad pięćdziesiąt tysięcy. 110 mieszkańców Segrate zbuntowało się i z pomocą adwokata przedstawiło w prokuraturze w Mediolanie skargę na lokalne władze, odpowiedzialne ich zdaniem za światła uregulowane na miarę kierowców Formuły 1, a nie zwykłych śmiertelników. Prokuratura wszczęła dochodzenie i okazało się, że faktycznie na skrzyżowaniu, przez które każdego dnia przejeżdża ponad 60 tysięcy pojazdów, zainstalowano prawdziwą maszynkę do pieniędzy. Świadczy o tym fakt, że - jak ustalono - firma, która zawarła w tej sprawie umowę z ratuszem, otrzymuje 25 procent wpływów z mandatów.

Podobną wojnę ze zmieniającymi się za szybko światłami wygrali już mieszkańcy Turynu. Burmistrz przyznał tam rację kierowcom i anulował 26 tysięcy mandatów.