Hu, hu, ha zima zła - przygotuj samochód

Ciepła jesień uśpiła naszą czujność, ale jeśli chcemy zaoszczędzić czas, siłę i nerwy, najwyższa pora, by przygotować samochód do zimy .

Wsiadasz do samochodu, przekręcasz kluczyk i nic - padł akumulator. Takie sytuacje najczęściej zdarzają się zimą. Wtedy, kiedy jest chłodno, mokro, nieprzyjemnie i ostatnią rzeczą, jaką chcemy robić, to naprawiać samochód. Właśnie ta pora roku ujawnia najsłabsze ogniwa elektroniczno-mechanicznej mieszaniny, jaką jest samochód. Sól, dziury w drogach, wilgoć i niskie temperatury. To wszystko powoduje, że auta wystawiane są na największą próbę.

Wróg nr 1

Dzisiaj samochody produkowane są z ocynkowanej blachy, a podwozie jest fabrycznie zabezpieczane antykorozyjnymi substancjami, dlatego ryzyko rozpoczęcia korozji jest o wiele mniejsze. Dzięki temu producenci wydłużyli okres gwarancji na perforację nadwozia do sześciu, ośmiu, a nawet 12 lat. To może za bardzo uśpić czujność właścicieli. Jeśli jednak producent stwierdzi, że samochód nie był prawidłowo eksploatowany, może odstąpić od wykonania ewentualnej naprawy. Trzeba też pamiętać, że warunkiem zachowania gwarancji na lakier i perforację nadwozia są przeglądy stanu karoserii, niezależne od tych mechanicznych. W Polsce jako jednym z nielicznych krajów na drogi wysypuje się, niestety, tony mieszanki solnej, tzw. soli zroszonej. Tylko zeszłej zimy na poznańskie drogi trafiło ponad 20 ton takich specyfików. Nic dziwnego, że po zimie na samochodach pojawiają się wykwity rdzy. Starsze egzemplarze najlepiej zabezpieczyć, konserwując podwozie, montując tzw. chlapacze zmniejszające ryzyko mechanicznego uszkodzenia lakieru, które jest dla producenta podstawą do odstąpienia od obowiązku wykonania naprawy.

Bębny, tarcze i klocki

Mycie zimą rządzi się swoimi prawami. Odchodząc od zasady "częste mycie skraca życie", można skutecznie przedłużyć życie auta. Myjąc samochód podczas mrozu (w żadnym wypadku gorącą wodą, bo lakier pokryje się siateczką mikropęknięć), trzeba pamiętać, by dobrze wysuszyć nadwozie, a przede wszystkim uszczelki. Po osuszeniu najlepiej przetrzeć je dodatkowo silikonem. Koniecznie trzeba także usunąć wodę z zamków. Rano może się okazać, że otwarcie auta będzie niemożliwe. Pod żadnym pozorem niezalecane jest mycie silnika podczas mrozu. Na uszkodzenie narażony będzie wtedy cały układ elektryczny, a także pozostałe części, które nie lubią nagłych zmian temperatury i zamarzniętej wody.

Dyskusyjną kwestią pozostaje też ogrzewany garaż. Jeżeli samochód z mrozu trafia do ogrzewanego pomieszczenia, śnieg i lód razem z solą skutecznie rozpoczynają walkę z metalem. Mieszanka solna jest mniej agresywna, kiedy samochód pozostawiamy na zewnątrz w niskiej temperaturze. Dlatego ogrzewany garaż powinien oznaczać częstsze wizyty w myjni. Oczywiście oprócz tego jednego przypadku parkowanie w ciepłym miejscu ma same zalety.

Przed zimą warto przyjrzeć się także układowi wydechowemu. Dziurawy, poza tym, że hałasuje, stwarza niebezpieczeństwo zatrucia spalinami podczas jazdy. Dlatego należy dokładnie skontrolować cały układ - od kolektora do końcówki wydechu - i w razie potrzeby usunąć usterki. Naprawa powinna odbywać się w warsztatach, gdzie ewentualne szczeliny bądź dziury zostaną zaspawane. Wszelkie inne metody, czyli stosowanie taśm lub wszelkiego rodzaju plastikowych tworzyw, zdają egzamin tylko doraźnie.

Warto też sprawdzić, czy w układzie chłodzenia krąży woda, czy specjalny płyn, który wytrzymuje niskie temperatury i nie zamarza. Jeżeli okaże się, że jest to woda, z oczywistych przyczyn trzeba ją usunąć. Również układ hamulcowy podczas zimy narażony jest na uszkodzenie. Szczególnej uwagi wymaga płyn hamulcowy, który jako ciecz higroskopijna z łatwością pochłania wodę, tracąc stopniowo swoje właściwości. Zwiększa się wtedy czas reakcji całego układu i skuteczność. A można to zauważyć po "miękkim" pedale hamulca. Niezależnie od warunków płyn trzeba wymieniać przynajmniej co dwa lata. Wypadki spowodowane niedziałaniem hamulców zdarzają się nie tylko na filmach. Przy sprawdzaniu poziomu i jakości płynu hamulcowego warto także zwrócić uwagę na stan tarcz hamulcowych, bębnów i klocków.

Zapali czy nie zapali

Zimowa jazda po dziurawych drogach owocuje szczególnie szybkim zużyciem amortyzatorów. A stan amortyzatorów ma olbrzymi wpływ na bezpieczeństwo podróżujących. Skutkiem ich zużycia jest wydłużenie drogi hamowania, słabsze trzymanie się drogi, a także wrażenie pływania na zakrętach. Podczas jesiennego przeglądu konieczna jest dokładna kontrola układu zawieszenia i w razie potrzeby wymiana uszkodzonych elementów. Podobnie wygląda sprawa z układem kierowniczym. Jeżeli auto wyposażone jest we wspomaganie, warto sprawdzić stan i jakość płynu, a także luzy na drążkach.

Na koniec koniecznie trzeba przyjrzeć się instalacji elektrycznej. Zimą największą zmorą kierowców jest niepewność: zapali czy nie zapali. Źródłem obaw najczęściej bywa słaby akumulator, przebicie na przewodach wysokiego napięcia, zawilgocenie instalacji elektrycznej lub uszkodzenie szczotek na alternatorze. Przy wyższych temperaturach kłopoty te jakby nikną, by pojawić się ponownie w najmniej spodziewanej chwili. Dlatego warto zająć się i tymi elementami, podobnie jak oponami, które przy temperaturze 5-7 stopni (utrzymującej się dłuższy czas) warto zmienić na zimowe. Mieszanka, z której wykonane są opony letnie, ma inne właściwości - opony w niskich temperaturach robią się nadmiernie twarde, dramatycznie tracąc na przyczepności. Dodatkowo zimówki mają bieżnik, którego rzeźba przeciwdziała zapychaniu się śniegiem, a sprzyja odprowadzeniu większych ilości błota pośniegowego. Każdy, kto przejeździł choć jedną zimę na zimówkach, przyzna, że różnica względem najlepszych nawet opon letnich jest kolosalna.

Czy w zimie jeździsz na oponach zimowych?