MERCEDES-BENZ E 320/RENAULT VEL SATIS 3.5

Konkurencja w klasie aut luksusowych przypomina rywalizację producentów win - aby zdobyć klienta, towar musi mieć nie tylko dobry smak, ale też pochodzić z właściwej winnicy. Postanowiliśmy sprawdzić, czy beaujolais może być lepsze od reńskiego.

Trudno o lepsze rekomendacje niż te, które otrzymał Mercedes na początku XX wieku od... francuskich klientów. Docenili oni nowoczesność i jakość aut tej marki, ścigając się nimi po drogach Lazurowego Wybrzeża. Od tamtego czasu firma starannie pielęgnuje swój wizerunek dostawcy samochodów najwyższej jakości.

Renault produkowało cenione w elitarnych kręgach luksusowe auta do wybuchu II wojny światowej. Znacjonalizowana w 1945 roku firma skoncentrowała się na masowej motoryzacji. Obecnie coraz bogatsze społeczeństwo Europy Zachodniej żąda produktów markowych, stąd powrót Renault do wytwarzania samochodów ekskluzywnych. Ale czy awangardowy "van" ma szansę na sukces w klasie wyższej średniej, rywalizując z klasyczną limuzyną?

WYGLĄD

Francuzi nie próbują pobić Mercedesa jego własną bronią. Zamiast auta o typowej linii karoserii oferują samochód o przestronnym nadwoziu, przypominający bardziej minivana niż klasyczną limuzynę. Masywny tył i duże, 18-calowe koła utrudniają postronnemu obserwatorowi wyczucie wymiarów auta. Proporcje w najmniejszym stopniu nie zdradzają, że Vel Satis jest o 4 cm dłuższy od Klasy E!

Projektanci Mercedesa utrafili w dziesiątkę ze stylistyką tego modelu. Przedstawiona po raz pierwszy w seryjnym samochodzie tej marki w 1995 roku koncepcja czterech reflektorów to nadal dobry pomysł, a pojazd z każdej strony wygląda po prostu ładnie.

WNĘTRZE

MERCEDES - RENAULT 4:4

Tradycyjnie w Mercedesie wnętrze jest nie tylko przyjemne dla oka, ale także wygodne. W środku panuje cisza i właśnie solidne wygłuszenie potęguje wrażenie luksusu. Wskaźniki zgrupowane przed kierowcą są klarowne i podświetlone miłym dla oka białym światłem. Czytelny jest podział funkcji pokręteł sterowania klimatyzacją i wentylacją na konsoli środkowej. Dobrze wyprofilowane i komfortowe fotele ustawiane są elektrycznie (wysokość i kąt oparcia). Za kierownicą (o regulowanym w dwóch płaszczyznach położeniu) łatwo znaleźć wygodną pozycję. Wieniec kierownicy jest gruby i przyjemny w dotyku. Konsola środkowa ze schowkami i miejscem na telefon jest na tyle niska, że nie ogranicza kierowcy swobody ruchów prawą ręką. Testowaną wersję Avantgarde wyposażono w dostępną za dopłatą (960 euro) czterostrefową klimatyzację. Pasażerowie tylnego rzędu mogą indywidualnie regulować temperaturę powietrza i siłę nadmuchu.

W prawie perfekcyjnym wnętrzu Klasy E zaskakują skręcające się pasy bezpieczeństwa (nieodpowiednio włożona klamra) i odpadające pokrętło regulacji odcinka lędźwiowego oparcia fotela pasażera.

Vel Satis ma wnętrze wyższe i szersze od swego niemieckiego konkurenta, co jest wyraźnie odczuwalne zarówno dla pasażerów siedzących z przodu, jak i z tyłu. Jak przystało na pełną inwencji markę, Renault zaskoczyło kilkoma pomysłowymi i praktycznymi rozwiązaniami wnętrza. Bardzo szerokie przednie fotele mają integralne pasy bezpieczeństwa, po które wygodnie się sięga. Górna część oparcia przednich foteli ma indywidualną regulację kąta odchylenia pasa barkowego, a wygodę tego rozwiązania łatwo docenić podczas długich podróży.

W desce rozdzielczej Vel Satisa przed pasażerem ukryto pod odchylaną listwą małą tacę i uchwyty na kubki. Obrotomierz i prędkościomierz są dobrze widoczne, jednak nie każdy kierowca będzie w stanie dobrać wygodną pozycję za kierownicą, która jest umieszczona daleko i pod niezbyt ergonomicznym kątem. Centralna konsola przypomina tę z Laguny. Nic dziwnego, oba samochody są bowiem podobne technicznie. Niestety, małe lusterka boczne Vel Satisa nie zapewniają należytej widoczności.

Pasażerowie tylnej kanapy Renault mają więcej miejsca na stopy niż w Mercedesie, ale nieco mniej na kolana. Vel Satis ma o 1,5 cm krótszy rozstaw osi od Klasy E. Kusy tył Renault nie pozostawia zbyt wiele miejsca na bagażnik, który ma o 80 l mniejszą pojemność niż ten w konkurencyjnym aucie. Praktycznym elementem wyposażenia francuskiego auta jest elektrycznie dociągana klapa bagażnika - przy jej zamykaniu nie trzeba brudzić sobie rąk.

W Renault wyraźnie słabsze jest wygłuszenie wnętrza. Do uszu jadących dociera więcej odgłosów pracy zawieszenia. Taki drobiazg jak dźwięk zamykanych drzwi nie kojarzy się z solidnością jak w wypadku Mercedesa. W samochodzie za blisko 200 000 zł zaskakują także elementy z Clio (sterowanie lusterkami bocznymi). Zapewne Mercedes mógłby stosować komponenty z wnętrza tańszych Chryslerów, a jednak tego nie robi.

W sumie remis - po 4 punkty dla obu aut. Mercedesowi odejmuję jeden punkt za niedoróbki (m.in. za nieodpowienio włożoną klamrę pasów bezpieczeństwa), a Renault - za niedostateczne wygłuszenie i komponenty wspólne z tańszymi modelami.

UKŁAD NAPĘDOWY

MERCEDES - RENAULT 4:4

Oba auta wykorzystują sześciocylindrowe widlaste silniki, osiągające ponad 200 KM. Jednostka Mercedesa ma po jednym wałku rozrządu w głowicy i po trzy zawory na cylinder. Silnik pracujący pod maską Vel Satisa jest znany m.in. z Nissana Maksimy. Ma dwa wałki rozrządu na każdy rząd cylindrów i cztery zawory na cylinder. W obu silnikach wałki są napędzane łańcuchem, co podyktowane jest chęcią uzyskania odpowiednio wysokiej trwałości tych konstrukcji. Cicho pracujący motor Mercedesa nie ma większych problemów z rozpędzeniem ponad półtoratonowego samochodu. Dopiero powyżej 3000 obr./min do uszu pasażerów dochodzi przyjemny pomruk wydobywający się z rury wydechowej. Niestety, dynamiczna jazda skutkuje zwiększonym zużyciem paliwa, które w mieście dochodzi do 16,5 l/100 km. Na trasie przy zachowaniu stałej prędkości spalanie wynosi ok. 11 l/100 km.

Pięciostopniowa przekładnia automatyczna działa z opóźnieniem i dopiero chwilę po wciśnięciu pedału gazu zaczyna przekazywać moment na tylne koła. Tej wady nie ma skrzynia montowana w Vel Satisie, a przy tym równie elegancko i bez szarpnięć zmienia przełożenia. Obie przekładnie dostosowują tryb pracy do stylu jazdy kierowcy. Przy spokojnej jeździe bieg zmieniany jest na wyższy przy około 3000 obr./min, natomiast podczas sportowej jazdy wykorzystywana jest niemal pełnia możliwości silnika i kolejny bieg włącza się, gdy obroty przekroczą 5500. Z racji słabszego wyciszenia Vel Satisa jego silnik wydaje się nieco głośniejszy niż Klasy E, a 3,5-litrowa jednostka zużywa w mieście ok. 17-17,5 l/100 km, natomiast na trasie wystarczy jej 11,2 l/100 km.

Skrzynia Mercedesa wolniej reaguje na wciśnięcie pedału przyspieszenia, z kolei Renault ma bardziej żarłoczny silnik, dlatego też oba modele otrzymują po 4 punkty na 5 możliwych.

WŁASNOŚCI JEZDNE

MERCEDES - RENAULT 4:3

Mercedes od wielu lat się niepokoi, że średni wiek jego klienta zbytnio zbliża się do wieku emerytalnego. Stylistycznie bardzo odmłodzono stuttgarckie limuzyny, jednak za kierownicą tych zmian się nie odczuwa. Układ kierowniczy nie tylko działa powolnie, ale wymaga sporej siły. Tłumienie drgań w układzie kierowniczym jest tak dobre, że utrudnia wyczucie pracy przednich kół. Ta limuzyna doskonale sprawdza się na autostradach o długich prostych połączonych łagodnymi łukami. Na krętych polskich drogach jest niezbędny układ stabilizacji ESP, gdyż samochód raz wytrącony z toru jazdy nie daje się na nim łatwo utrzymać. Testowany egzemplarz wyposażono w półaktywne zawieszenie pneumatyczne, które umożliwia zauważalne dla kierowcy utwardzenie zawieszenia. Co ciekawe pasażerowie nie czują zmniejszenia komfortu, zaś auto prowadzi się jeszcze stabilniej. Z powodu wolno działającego układu kierowniczego nie można jednak wykorzystać wszystkich możliwości utwardzonego zawieszenia.

Renault zaskakuje pozytywnie dobrze dobraną geometrią układu kierowniczego, który jest szybszy niż w Mercedesie i łatwiejszy do wyczucia. Jednak i w tym winie odnajdziemy smak octu, gdyż wspomaganie jest zbyt silne. Vel Satis nie jest tak stabilny jak Klasa E. Amortyzatory o zbyt słabej sile tłumienia powodują, że na polskich drogach koła często odrywają się od nawierzchni i np. na zakręcie samochód znoszony jest przez siłę odśrodkową. Dodatkowo wysokie auto dosyć mocno przechyla się na wirażach, co utrudnia np. wykonanie manewru zmiany pasa ruchu.

Oba samochody wyposażono w skuteczne hamulce (elektrohydrauliczne w Klasie E). O ile wyhamowanie Mercedesa z dużych prędkości odbywa się bez żadnych przygód, to w Vel Satisie pojawiają się drgania.

Znów mamy mieszaninę cierpkości i słodyczy: powolny układ kierowniczy nie pasuje do limuzyny Mercedesa, zaś zbyt miękkie zawieszenie i lekko pracujący układ kierowniczy każą odjąć punkty Renault: Klasa E otrzymuje 4, a Vel Satis - 3 punkty.

KOSZTY I WYPOSAŻENIE

MERCEDES - RENAULT 4:4

Mercedes już w podstawowej wersji Classic ma m.in. elektrycznie regulowane położenie siedziska i oparcia fotela, automatyczną klimatyzację oraz ładne drewniane wstawki w tapicerce. W droższej o 2156 euro wersji Elegance w standardzie dodatkowo znajdziemy aluminiowe koła i samościemniające się lusterko wewnętrzne. Najdroższa wersja - Avantgarde (dodatkowe 3825 euro) - ma m.in. reflektory ksenonowe. Mimo bogatego wyposażenia każdej z powyższych wersji lista opcji jest długa. Składają się na nią tak przydatne elementy jak pomocnik parkowania, worek na narty, pneumatyczne zawieszenie, czterostrefowa klimatyzacja, panoramiczny szklany dach czy składane i dzielone (2/3) oparcie tylnej kanapy. Fotele ze skórzaną tapicerką mogą mieć ogrzewanie i wentylację. W konsoli centralnej montuje się zmieniacz płyt CD.

Vel Satis jest dostępny także z trzema poziomami wyposażenia. Podstawowy - Expression (tylko silniki czterocylindrowe) - ma m.in. system kontroli ciśnienia w oponach, układ kierowniczy ze zmiennym wspomaganiem, składaną tylną kanapę. Droższy Privilege (177 000 zł) otrzymał pomocnika parkowania, ksenonowe reflektory i automatycznie przyciemniane lusterko wewnętrzne. Najdroższą wersję Initiale (197 000 zł) wzbogacono jeszcze o system nawigacji Carminat.

Biorąc pod uwagę ceny, Renault to atrakcyjniejsza oferta, a na dodatek proponuje np. elektryczne domykanie klapy bagażnika, czego Mercedes nie ma w żadnej wersji. Z drugiej strony Renault nie przygotowało np. czterostrefowej klimatyzacji, a więc obie firmy remisują, dostając po 4 punkty.