Muzeum Louwmana - miejsce, w którym zatrzymał się czas

Tym razem długodystansowa Skoda RS zabrała nas do Holandii. 12 kilometrów od centrum Hagi znajduje się niezwykłe muzeum motoryzacji
Aston Martin DB3 Aston Martin DB3 Fot. Bartosz Sińczuk | Aston Martin DB3

Muzeum Louwmana

Rodzina Louwmanów kolekcjonuje auta od dwóch pokoleń. Przygoda ze starymi autami zaczęła się w 1934 roku. Na trzech piętrach nowoczesnego budynku i powierzchni ponad 10 tys. metrów kwadratowych wystawionych jest ponad 230 pojazdów. Czyni to kolekcję Louwmana jednym z największych i - zdaniem ekspertów - najpiękniejszych motoryzacyjnych zbiorów na świecie.

Ekspozycja podzielona jest na cztery główne części: od narodzin motoryzacji, przez pierwsze samochody, auta sportowe, aż po luksusowe pojazdy budowane dla najbogatszych ludzi świata. Poza tym, można tu znaleźć takie motoryzacyjne rodzynki, jak: wóz strażacki z 1922 roku, pierwszy samochód z telefonem czy przodka dzisiejszych londyńskich "piętrusów". Auta utrzymane są w doskonałej kondycji, a większość z nich może w każdej chwili odjechać o własnych siłach. Niektóre auta - jak Spyker 12/16-HP Double Phaeton z 1905 roku - biorą udział w dorocznych rajdach klasyków. Jest tu też specjalne pomieszczenie z kolekcją starych dystrybutorów paliwowych i wielka sala z oryginalnymi plakatami reklamowymi z początku XX wieku.

Muzeum Louwmana mieści się 12 km od centrum Haagi. Przyjmuje gości od wtorku do niedzieli, w godzinach od 10 do 17. Osoby dorosłe za wstęp płacą 13,50 euro, dzieci w wieku od 6 do 12 lat - 7,50 euro, a najmłodsi wchodzą za darmo. Jeśli wybieramy się do muzeum własnym samochodem, możemy skorzystać z podziemnego parkingu (koszt 5 euro). Lepiej przygotować się na ten dodatkowy wydatek, bo miejsc do parkowania w pobliżu budynku jest niewiele. Muzeum przystowane jest dla osób niepełnosprawnych.

Jeśli zatem będziecie kiedyś w pobliżu, nie przegapcie okazji! Jesteśmy pewni, że po wizycie w Muzeum Louwmana żaden miłośnik motoryzacji nie będzie zawiedziony. Pozwólcie, że narobimy Wam trochę smaku pokazując kilka eksponatów. Zaczynamy od narodzin motoryzacji.

Benz Patent Motor Car Benz Patent Motor Car Fot. Bartosz Sińczuk | Benz Patent Motor Car

Pozycja obowiązkowa

Benz Patent Motorwagen (1886)
Silnik: jednocylindrowy
Moc: 1 KM

Niewiele muzeów może pochwalić się takim rodzynkiem. Chociaż wielu próbowało przed nim, to Karl Benz jako pierwszy opatentował samochód. Jednocylindrowy silnik spalinowy o mocy jednego konia mechanicznego uruchamiało się za pomocą koła zamachowego umieszczonego z tyłu pojazdu.

Patent Benza był również pierwszym autem w historii motoryzacji, które pokonało długodystansową trasę. W tym wiekopomnym wydarzeniu, czynnie pomogła mu żona konstruktora - Bertha. To ona w 1888 roku, wraz z dwoma nastoletnimi synami wybrała się pojazdem do rodziny mieszkającej w odległości 120 kilometrów od domu Benzów.

Wieść niesie, że historyczna podróż nie była usłana różami. W pewnej chwili w pojeździe zabrakło paliwa. Zaradna pani Benz szybko rozwiązała ten problem kupując w aptece zapas eteru naftowego. Zanim jednak dojechała do celu, musiała przeprowadzić jeszcze kilka mniejszych napraw. Szpilką od kapelusza odblokowywała dopływ paliwa do gaźnika, jeden z napotkanych kowali musiał zająć się przekładnią łańcuchową, a szewc wymienił skórzaną okładzinę na szczęce hamulcowej.

Lagonda M45R Lagonda M45R Fot. Bartosz Sińczuk | Lagonda M45R

Na sportowo

Niemal od razu po narodzinach pierwszego samochodu, ludzie zapragnęli by się nim ścigać. W przepastnej kolekcji Louwmanów nie mogło więc zabraknąć przedstawicieli motorsportu. Najstarszym autem wyścigowym jakie znaleźć można w muzeum w Hadze jest 100-konny Napier z 1903 roku. W kolekcji znajdują się też bardziej współczesne maszyny, jak: bolid Formuły 1 z 2009 roku, Toyota TS-010 Le Mans z lat 90. czy niezniszczalny Buggy Steve'a McQueena, który ma za sobą starty w morderczym wyścigu Baja 1000. Nas szczególnie oczarowało to auto.

Lagonda M45R (1935)
Pojemność silnika: 4,5 l
Moc: 130 KM

To Lagonda M45R z 1935 roku. Samochód ten zachowany jest w całkowicie oryginalnej formie. Biorąc pod uwagę historię maszyny, można uznać to za nie lada wyczyn. Widoczne na górnym zdjęciu auto jest jednym z dwóch tej marki, które przystąpiły do wyścigu Le Mans w 1935 roku. W ferworze walki, w skutek kolizji, ucierpiał układ kierowniczy, a do mety samochód dotarł bez kropli oleju w silniku. Mimo to, ekipa Lagondy wygrała imprezę, odbierając zwycięstwo załodze Alfa Romeo. Auto pokonało dystans 3006,8 kilometra ze średnią prędkością 125,3 km/h.

Nagant Type D 14/16HP Limousine Nagant Type D 14/16HP Limousine Fot. Bartosz Sińczuk | Nagant Type D 14/16HP Limousine

Samochody miejskie

Nagant Type D 14/16 HP Limousine
Pojemność silnika: 1,2 litra
Moc: 14-16 KM

A oto typowe auto miejskie... z 1909 roku. To Nagant Type D. Produkowany w belgijskim Liège model był w swoim czasie ceniony za doskonałą jakość wykonania oraz niezawodność. Pierwotnie firma Nagant zajmowała się produkcją broni oraz różnej maści narzędzi. Za budowanie pojazdów zabrała się dopiero pod koniec XIX wieku. Początkowo robiła to na licencji francuskiej marki Gobron-Brillié, na własny rachunek działać zaczęła dopiero po 1904 roku.

Chociaż Nagant był pojazdem typowo miejskim, za sprawą sporego bagażnika na dachu, świetnie nadawał się również do dalszych podróży. Satysfakcja kierowcy z takiej eskapady zależna była jednak od pogody - przestrzeń, w której operował tylko częściowo chroniona była przed nieprzyjazną aurą. W pełnym luksusie podróżowali za to pozostali pasażerowie, którzy mogli podtrzymywać kierowcę na duchu za pośrednictwem specjalnej tuby.

Hedag Electric Brougham Hedag Electric Brougham Fot. Bartosz Sińczuk | Hedag Electric Brougham

Samochód elektryczny

Hedag Electric Brougham (1905)

Auta na prąd narodziły się znacznie wcześniej niż może Wam się wydawać. Wierzcie lub nie, ale samochód widoczny na zdjęciu powyżej napędzany jest wyłącznie silnikami elektrycznymi. Są one umieszczone przy przednich kołach, a energię do pracy czerpią z zestawów baterii schowanych pod przednią kanapą i z tyłu pojazdu. Z prędkością maksymalną 23 km/h Hedag nie zrobiłby dziś furory, ale 80 km zasięgu na bateriach może mu pozazdrościć niejedna współczesna hybryda.

Zauważyliście pokaźny rozmiarów dzwonek przy kierownicy? Służył od kierowcy do ostrzegania pieszych i innych użytkowników drogi, którzy nie słyszeli zbliżającego się niemal bezszelestnie pojazdu. Dziś tą samą funkcję pełnią umieszczone pod maską generatory - czasem bardzo dziwnych - dźwięków.

Auto stworzono z myślą o pracy w roli taksówki. Firma Hedag (skrót od Hamburger Elektrische Droschken Aktien Gesellschaft) uzyskała licencje na budowę elektrycznych taksówek, po tym jak ich spalinowym odpowiednikom zabroniono operowania w kilku większych niemieckich miastach, m.in. Hamburgu i Berlinie.

Bubble cars Bubble cars Fot. Bartosz Sińczuk | Bubble cars

Bubble cars

"Bubble Cars"

Tym razem coś dla zwolenników bardziej współczesnej motoryzacji. W Muzeum Louwmana znajduje się bogata kolekcja filigranowych aut o charakterystycznym "bańkowatym" kształcie, czyli tzw. "bubble cars". Małe samochodziki zasłużyły nawet na swoją salę.

Podziwiać tu można m.in. Bambino z 1955 roku z dwusuwowym silniczkiem o pojemności 200 cm3, świetnie zachowanego Messerschmitta KR200 z 1959 roku, mikroskopijnego Frisky Family Three (mogącego ponoć pomieścić dwoje dorosłych osób i dwójkę dzieci) i francuskiego Intera z 1955 roku. W kolekcji "bubble cars" nie mogło oczywiście zabraknąć nieśmiertelnej Isetty, której nadwozie - naszkicowane ponad pół wieku temu - do dziś zachwyca projektantów i hipnotyzuje każdego, kto na nie spojrzy.

Cadillac Model 51 V8 Cadillac Model 51 V8 Fot. Bartosz Sińczuk | Cadillac Model 51 V8

Telefon i lodówka

Cadillac Model 51 V8
Pojemność silnika: 5,1 l
Moc: 70 KM

Myślicie, że takie dobrodziejstwa jak telefon czy klimatyzacja w samochodach to wymysł ostatnich dekad? Bardzo się mylicie. Takie udogodnienia montowano w autach już w 1915 roku, czego świetnym przykładem jest widoczny na zdjęciu Cadillac Model 51.

Swoją drogą, telefon i klimatyzacja to mały fragment długiej listy wyposażenia, której wiekowemu Cadillacowi pozazdrościć mogłoby niejedno współczesne auto. Siedmiomiejscowa limuzyna, pierwotnie należąca do W.J. Moore'a - prezydenta firmy telekomunikacyjnej z Michigan (Moore Telephone System), posiada również obrotowe siedzenia, alarm, pneumatyczne zawieszenie oraz rozkładaną tylną kanapę, którą podczas dłuższych podróży można było zamienić w wygodne, podwójne łóżko.

Jesteście zapewne ciekawi, jak w 1915 roku dzwoniono z samochodu, skoro pierwsze telefony komórkowe pojawiły się dopiero 40 lat później. Wymagało to odrobinę gimnastyki, a nie rzadko również zjechania z wcześniej obranej trasy. Trzeba było bowiem znaleźć najbliższą linię telefoniczną, podjechać do niej autem i podłączyć się za pomocą specjalnego, pięciometrowego pałąka, będącego oczywiście na wyposażeniu luksusowej limuzyny.

Alfa Romeo 8C 2900B Spider Corsa Sperimentale Alfa Romeo 8C 2900B Spider Corsa Sperimentale "Balena" Fot. Bartosz Sińczuk | Alfa Romeo 8C 2900B Spider Corsa Sperimentale

Wieloryb

Alfa Romeo 8C 2900B Spider Corsa Sperimentale "Balena" (1941)
Pojemność silnika: 2,9 l
Moc: 180 KM

W 1980 roku części tego unikatowego auta znaleziono porozrzucane w jednym z mieszkań w Buenos Aires. Nadwozie tego eksperymentalnego modelu zaprojektował Gioachino Colombo. Patrząc na idealnie obłą sylwetkę sportowego auta, nie trudno odgadnąć do czego odnosi się przydomek "Balena" (Wieloryb). Tym konkretnym egzemplarzem, w latach 1949-1951, ścigał się w Argentynie niejaki Cralos Perez de Villa.

Pierwsze jedenaście Alf Romeo 8C z serii 2900 używanych było wyłącznie w motorsporcie. Chodzi o 8C 2900A, które podczas wyścigu Mille Miglia w 1936 roku wywalczyły trzy pierwsze miejsca. Dwa lata później, włoska firma powtórzyła sukces z samochodem z serii 2900B, wyposażonym w mechaniczną sprężarkę. Auto posiadało także wyjątkowo sztywne nadwozie i niezależne zawieszenie z przodu i z tyłu, przez co doskonale spisywało się w szybkich, ciasnych zakrętach. Ówczesne supersportowe auto z krwi i kości.

Milnes-Daimler Double-Decker Omnibus Milnes-Daimler Double-Decker Omnibus Fot. Bartosz Sińczuk | Milnes-Daimler Double-Decker Omnibus

Piętrusy

Milnes-Daimler Double-Decker Omnibus
Moc silnika: 45 KM
Prędkość maksymalna: 35 km/h

A oto najstarszy zmotoryzowany autobus na świecie. Pochodzi z 1904 roku i został zbudowany specjalnie na potrzeby transportu publicznego w Londynie. W tamtych czasie, po ulicach brytyjskiej stolicy jeździło mniej niż 20 podobnych "piętrusów". Dwa lata później było ich już ponad 400. Połowę z nich stanowiły maszyny Milner-Daimler, takie jak na zdjęciu. Nadwozie autobusu zdobią barwy najbardziej wówczas znanej kompanii transportowej - Thomas Tilling Ltd.

Po trzech latach eksploatacji, układ napędowy tego "piętrusa" został przerobiony na napęd łańcuchowy. Oryginalnie w Omnibusach Milner-Daimler moc trafiała na tylne koła za pośrednictwem skomplikowanego systemu kół zębatych. Rozwiązanie to pozwalało przewozić cięższe ładunki, ale było jednocześnie bardzo głośne.

Graham Bleu Streak Coupe i Curtis Aerocar Land Yacht Graham Bleu Streak Coupe i Curtis Aerocar Land Yacht Fot. Bartosz Sińczuk | Graham Bleu Streak Coupe i Curtis Aerocar Land Yacht

Dziwne

Przedstawione auta to zaledwie niewielki ułamek wspaniałej, bogatej kolekcji rodziny Loumwanów. Oddzielne ekspozycje mają tu marki Ferrari, Bugatti i Spyker. Podziwiać można też oryginalnego Pullmana Winstona Churchilla, taksówkę z "Ojca chrzestnego" Francisa Forda Coppoli i Aston Martina DB5 z filmowych przygód Jamesa Bonda, a w głównym holu gości witają, m.in. Toyota 2000GT, Volvo PV444 CS, Mercedes-Benz 600 Pullman i Tatra 87.

Nie brakuje też aut po prostu przedziwnych, jedynych w swoim rodzaju. Takich jak widoczny na górnym zdjęciu Graham Blue Streak Coupe ze specjalnie zaprojektowaną przyczepą albo fantastyczny (czy jak kto woli - fantastycznie kiczowaty) Brooke Swan Car z 1910 roku ze zdjęcia poniżej. "Samochód-łabędź" został zbudowany na polecenie niejakiego Roberta "Scotty" Matthewsona - mieszkańca Kalkuty, który za wszelką cenę chciał zaimponować miejscowej elicie swoim niezwykłym pojazdem. Jak się zapewne domyślacie, udało mu się tego dokonać

Wniosek jest jeden. Jeśli będziecie kiedyś podróżować w pobliżu Hagi, koniecznie zajrzyjcie do Muzeum Louwmana.

Bartosz Sińczuk