Zawieszenie hydropneumatyczne | Poradnik | Nie taki diabeł straszny

Początki prac nad hydropneumatyką to połowa lat 20. Citroen dopracował system w latach 50. na tyle, by wprowadzić go do wielkoseryjnej produkcji. Według założeń, układ powinien wytrzymać ponad 200 tysięcy kilometrów bez ingerencji mechanika. Teoria maluje się w tęczowych barwach. Jak wobec tego ma się do praktyki?
Citroen DS Citroen DS fot. Citroen | Citroen DS

Rewolucyjny DS

Francuski producent od samego początku swojej historii szedł własną drogą, nie zważając na poczynania konkurentów. Niezwykle szybko Citroen nastawił się na oferowanie swoim klientom wysokiego komfortu i precyzji prowadzenia. Po innowacyjnym, przedwojennym modelu BL11, francuscy inżynierowie w 1955 roku na paryskim autosalonie pokazali kunszt swoich możliwości. Citroen DS okazał się przebojem rynkowym już od dnia premiery - przez kilka pierwszych godzin zebrano kilka tysięcy zamówień. Poza rewolucyjnym kształtem nadwozia, DS wyróżniał się jeszcze jedną ciekawostką technologiczną. Pracą zawieszenia, układu hamulcowego i układu kierowniczego sterował system hydrauliczny ? co nawet na dzisiejsze standardy jest skomplikowane i wymagające ogromnej precyzji wykonania. DS zapoczątkował legendarną sagę Citroenów z hydropneumatycznym zawieszeniem. Zamiast klasycznych sprężyn i teleskopów zastosowano sfery wykorzystujące dynamikę płynu krążącego w układzie. Kierowca pokrętłem w kabinie mógł w czasie jazdy regulować prześwit i charakterystykę tłumienia. Co więcej, bez względu na obciążenie i rozłożenie ciężaru w kabinie, karoseria zawsze pozostaje na jednakowym poziomie. Dzięki temu użytkownik nie musiał obawiać się o to, że oślepi innych użytkowników drogi swoimi światłami.

Istotnie, przez kilka pierwszych lat produkcji pojawiały się problemy techniczne. Spowodowane były wbrew pozorom nie uchybieniom jakościowym, lecz niedoświadczonym serwisantom Citroena, którzy nie zostali należycie przeszkoleni. W efekcie, autoryzowane serwisy przez długi czas nie radziły sobie z regulacją, ani rutynowymi przeglądami zawieszenia - o usuwaniu usterek nawet nie wspominając. Co ciekawe, mimo wysokiego zaawansowania konstrukcyjnego, układ hydrauliczny okazał się trwały i bezproblemowy. Dopiero po kilkunastu latach wymiany wymagają  elementy gumowe narażone w czasie swojej pracy na wysokie ciśnienie płynu hydraulicznego.

Citroen CX Citroen CX Citroen CX

?Magiczne? sfery

W następnych latach Citroen wprowadzał do sprzedaży kolejne modele wyposażone w hydropneumatyczne zawieszenie: CX, XM, C5 i C6 utrzymywały wszystkich klasowych rywali w temacie komfortu daleko w tyle. Sercem układu są sfery ? jej wnętrze przedzielono na dwie części. W jednej znajduje się sprężony azot, w drugiej olej hydrauliczny połączony z częścią hydrauliczną sfery. Ruch oleju wymuszany jest przez tłok sprzężony z wahaczem. Za sprawą zaworu ograniczającego przepływ oleju  uzyskano efekt działania amortyzatora ? tutaj jednak możliwa jest regulacja stopnia tłumienia. Cechą charakterystyczną starszych modeli Citroena była dosłownie leżąca pozycja auta na postoju. Po wyłączeniu silnika, samochód opadał do najniższej pozycji ? powrót do pozycji umożliwiającej jazdę następował zaraz po uruchomieniu jednostki. Działo się tak ze względu na tworzenie się ciśnienia w układzie hydraulicznym. W modelach C5 i C6 osiadanie na postoju już nie występuje. Swoistą ciekawostką jest to, że zawieszenie hydropneumatyczne w tych dwóch ostatnich poziomuje się także przy wyłączonym silniku. Wystarczy, że do auta wsiądzie komplet pasażerów, a C5/C6 powróci do pierwotnego poziomu.

Citroen XM Citroen XM Fot. Citroen

Pierwszy komputer w modelu XM

Prawdziwy przełom w rozwoju zawieszeń hydropneumatycznych nastąpił wraz z wprowadzeniem modelu XM. Tutaj pracą zawieszenia zarządza komputer współpracujący z siecią czujników ? mierzących między innymi wychylenie karoserii, czy styl jazdy kierowcy. W wypadku nagłego hamowania,  czy skrętu, zawieszenie natychmiast się usztywniało. W przypadku C5 pierwszej generacji, pojawiło się zawieszenie hydroactive III ? prześwit auta zmieniał się automatycznie także w czasie jazdy. Jadąc po nierównościach, auto podnosiło się, zaś przy większych prędkościach obniżało, co powodowało zmniejszenie oporu powietrza i niższe zużycie paliwa.

Citroen C6 Citroen C6 Citroen

Niskie koszty serwisowania

Wbrew pozorom, koszty serwisowania nie są duże. Wymiany elementów metalowo-gumowych, czy chociażby wahaczy, nie odbiegają cenowo od konkurencji. Różnice konstrukcyjne dotyczą przecież elementów resorujących. Uzupełnienie gazu roboczego to koszt kilkudziesięciu złotych, a nowa sfera kosztuje około 200-300 złotych. Dopiero wymiana przerwanych, nieszczelnych przewodów może okazać się większym wydatkiem. Przypadki nieszczelności zawieszenia zdarzają się zazwyczaj w zaniedbanych autach. Brak regularnego serwisu i kontroli przynosi opłakane rezultaty. W C5 pierwszej generacji wymiana najdłuższego przewodu pochłonie blisko 1000 złotych.

Citroen Citroen fot. Citroën

Nie taki diabeł straszny

Zdaniem specjalistów, eksploatacja Citroena z hydropneumatycznym zawieszeniem generuje mniejsze koszty, niż porównywalnego samochodu z konwencjonalnym zawieszeniem. Dotyczy to zwłaszcza aut młodszych ? regularnie serwisowanych. Model przejściowy ? XM, pozwolił dopracować technikę, ale też mocno wpłynął na postrzeganie przez klientów tego rozwiązania. Utarło się przekonanie, że hydropneumatyka generuje tylko koszty i problemy. To nieprawda. Jedynie w autach skrajnie zaniedbanych możemy oczekiwać wysokich wydatków na doprowadzenie układu do pełnej sprawności. W każdym innym przypadku, zdecydowanie polecamy francuski system. Świetnie sprawdzi się na dziurawych drogach, a nieprzychylna łatka sprawia, że kilkuletnie C5 i C6 kupicie w okazyjnych cenach. Problem polega jedynie na znalezieniu odpowiedniego serwisanta. Niewiele warsztatów w Polsce jest w stanie trafnie zdiagnozować usterkę i w porę ją wyeliminować.

Więcej o:
Komentarze (43)
Zawieszenie hydropneumatyczne | Poradnik | Nie taki diabeł straszny
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • ginex

    Oceniono 21 razy -15

    Zawieszenie hydroaktywne a nie hydropneumatyczne. W zawieszeniu citroena nie na powietrza tylko płyn!

  • Gość: mc

    Oceniono 8 razy 8

    Fajny patent, mam nadzieję, że go nie zarzucą w ramach wielkiej unifikacji i (nie wiadomo po co) równania do Niemców.

  • Gość: Hiszpan25

    Oceniono 6 razy 6

    szkoda ze obecnie nawet Citroen wycofuje sie z tego systemu. Nowe modele w wiekszosci juz nie maja tej opcji dostepnej. Jedynie C5 II generacji jeszcze oferuje hydro pneumatyke. Nawet podobno luksusowe DS z lat 2009+ nie maja juz nawet w opcji tego udogodnienia...

  • i.l

    Oceniono 12 razy 0

    sporo tu bredni.
    DS był kolejną wersją, a nie pierwszą. Osiadanie jest wynikiem zużycia korektorów.
    Nie ma czegoś takiego jak uzupełnianie gazu. Jeśli gruszka pada, to pada i
    trzeba nowej. Autor niewiele wie o tych samochodach. Coś tam słyszał, ale
    jak to w gazecie.pl ,,za jakość nie odpowiadamy, bo jesteśmy po gimnazjum''
    Miałem BX i XM. Ich awaryjność była mniejsza niż innych, a latach 80 musiałem sam
    je naprawiać. XM to był kosmos. To nie są samochody pospolite. Wymagają wiedzy
    i wyobraźni od kierowcy.

  • sila

    Oceniono 30 razy 30

    Zawieszenie sprawdzone w moim przypadku na dwóch C5 III (przebieg 160 i 180 tyś km). Żadnych problemów żadnych napraw. Nie rozumiem dlaczego Citroen nie będzie tego rozwijał, szczególne, że producenci premium oferują takie rozwiązania za sporą dopłatą. W Polsce demonizuje się wszystko co jest inne - nie dotyczy to tylko samochodów.

  • futon

    Oceniono 9 razy -5

    "DS zapoczątkował legendarną sagę Citroenów z hydropneumatycznym zawieszeniem."

    Przed DS zawieszenie hydropneumatyczne było stosowane seryjnie już w Citroenie 15CV.

    Miałem w latach 90 kilkuletniego Citroena XM. Wspaniały komfort jazdy, ale samochód w ciągu dwóch lat był 15 razy w warsztacie. Psuło się dosłownie wszystko. Po każdej naprawie myślałem, teraz już spokojnie pojeżdżę i znowu coś sie psuło. I tak cały czas. Gdy po kolejnych naprawach tego i tamtego zaczęło nawalać to słynne zawieszenie powiedziałem dość i sprzedałem. Od 1999 jeżdżę tylko Toyotami i mam absolutnie święty spokój ...

  • m.martyn

    Oceniono 8 razy 8

    Zawieszenie jest rewelacyjne. Wystarczy tylko odrobina dbałości. Po zakupie xantii wymieniłem płyn w układzie na czyszczący, na którym należy pojeździć kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów, a potem znowu układ zalać tym właściwym. W trakcie eksploatacji wymieniłem też sferę czy 2. Samochodem jeździło się wygodnie i żadne dziury czy nierówności nie były straszne, ani progi zwalniające. Szkoda, że musiałem ją sprzedać, jednak z dwójką dzieci liftback był już mało pojemny. Kupiłem xsarę picasso, ale ta już, niestety nie jest dostępna z zawieszeniem hydropneumatycznym. Zamierzam ją zmienić na C4 picasso, to może uda mi się upolować wersję z regulowanym zawieszeniem, ale to już nie to samo. Tam regulowana jest tylko tylna oś. Tak w ogóle to marzyłoby mi się kombi z hydropneumatycznym zawieszeniem i napędem na 4 koła (była taka wersja BXa). Wtedy nie spojrzałbym nawet na żaden SUV. W trasie komfort i wygoda (i oszczędność), a jak trzeba zjechać na jakąś szutrową czy dziurawą drogę wystarczy przesunąć suwak i już mamy kilka centymetrów więcej prześwitu. W nowszych modelach to nawet suwak nie byłby potrzebny. Audi coś podobnego miało w ofercie, ale jakoś nie stało się wielkim przebojem. Zdaje się, że koszty utrzymania go nie należą do niskich.

  • zet1

    Oceniono 12 razy 12

    BX 1.9 GT - przejeździłem nim do 420 000 km. Oprócz standardowej wymiany "gumek" uszczelniających, rozsypał się tzw. "przewód konżektora". Ale po tylu latach ( 19 ) połączenie guma - metal miało prawo. XM - dojeździł do 420 000 km. Znów wymiana "gumek" czyli uszczelek, ponieważ LHM wchodził w reakcję z gumą i przestawały trzymać. Pojechał na Strażacką, kiedy po osiągnięciu pełnoletności padł "zawór hamulcowy". Nabijanie azotem sfer poprawiało na około 40 - 50 000 km komfort jazdy. Dwa razy wymieniałem pompę. Koszt wszystkich napraw hydropneumatyki przez 310 000 km wyniósł mnie około 2 000 zł. Dla aut ze sprężynami, producenci zalecają wymianę amortyzatorów co 70 tys km. Teraz C5 ma już 150 000 i naprawdę nic się nie dzieje. Zajmuję się flotą w firmie i widzę jakie są realne koszty obsługi różnych marek. Taniość w serwisie i bezawaryjność "niemców", czy Toyot, to dopiero PR...

  • mcguirre

    Oceniono 9 razy 9

    Mam C5 z hydropneumatycznym zawieszeniem już prawie siedem lat. Jest genialne. Podróżowanie tym samochodem to czysta przyjemność i nie wyobrażam sobie innego. Mam nadzieję, że kolejna generacja też taka będzie. Gadanie, że awryjne, drogie skomlikowane można sobie włożyć między baśnie tylko auto musi być regularnie serwisowane tam gdzie się na nim znają. No i samochód nie może być "igiełką od Niemca" bo wtedy nie ma co się dziwić, że pojawiają się problemy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX