Moda na trojaczki

Lada dzień w salonach pojawi się Volkswagen up! i jego rodzeństwo spod znaku Seata i Skody. Sprzedawanie tego samego samochodu pod różnymi markami to praktyka znana i lubiana, choć nie zawsze opłacalna. Którzy producenci zdecydowali się na podobny krok?

Jeszcze kilkanaście lat temu amerykańskie koncerny chętnie sprzedawały ten sam model pod różnymi markami. Przykład? Cadillac Cimmaron, czyli droższa wersja Chevroleta Cavaliera, Buicka Shyhawka, Oldsmobile'a Firenzy czy Pontiaca Sunbirda. Dziś modele te symbolizują nietrafioną politykę nie tylko General Motors, ale i Forda oraz Chryslera. Każda z tych firm wyrzuciła co najmniej jedną markę ze swojego portfolio (Oldsmobile i Pontiac, Mercury, Plymouth), a kolejne pokolenia droższych modeli - na przykład nowe Lincolny - skuteczniej maskują swoje prawdziwe korzenie.

Nabywcy łatwiej wybaczają podobne grzeszki producentom aut niższych klas. Lepiej dopasowany do lokalnych rynków i różnych potrzeb, ten sam samochód pod różnymi markami może liczyć na większą sprzedaż. Dla jednych liczy się cena i wyposażenie, dla innych sieć serwisów, a są i tacy, którzy kierują się magią znaczka na masce. Producenci oszczędzają z kolei na projekcie, a przy odrobinie chęci mogą wypełnić pustą dotąd niszę rynkową. Tak było z Lancią Zetą, czyli luksusowo wyposażoną krewną Peugeota 806 i Citroena Evasion. Nikt wcześniej nie przypuszczał, że obok klasycznej Kappy może stanąć... 7-osobowy van.

I dzisiaj nie brakuje na rynku przykładów na (bardzo) bliską współpracę producentów. Wystarczy po przejażdżce Suzuki SX4 zajrzeć do salonu Fiata, gdzie można kupić bliźniaczo podobne Sedici, a także Freemonta, czyli brata amerykańskiego Dodge'a Journeya. Które jeszcze samochody mają więcej niż jedno imię?

Toyota Aygo Black Toyota Aygo Black Toyota

Citroen C1, Peugeot 107 i Toyota Aygo

Trojaczki z Kolina pojawiły się w 2005 roku. Karoseria każdego z nich mieści cztery osoby i niewiele, bo 139 l bagażu (z możliwością powiększenia do 751 l). Trzycylindrowy silniczek o pojemności 1 litra i mocy 68 koni zapewnia przyspieszenie od zera do setki w 13,7 s.

Różnice? Toyota oferuje 3-letnią gwarancję mechaniczną (ograniczoną przebiegiem 100 tys. km), a Citroen C1 i Peugeot 107 występują w tańszych wersjach wyposażeniowych.

Mitsubishi Outlander, Peugeot 4007 i Citroen C-Crosser

"Francuskie" Outlandery pojawiły się w 2007 roku, dwa lata po debiucie Mitsubishi. Pod ich maskami nie uświadczymy 2-litrowego turbodiesla ze stajni Volkswagena, ani nowego japońskiego turbodiesla o pojemności 2,2 litra. Peugeot i Citroen występują ze "swoim" turbodieslem, również o pojemności 2,2 litra, oraz z 2,4-litrowym benzyniakiem.

Peugeot iOn Peugeot iOn fot. Robert Magdziak | Peugeot iOn

Mitsubishi i-MiEV, Peugeot iOn i Citroen C-Zero

Kolejny przykład współpracy koncernu PSA i Mitsubishi to elektryczne "trojaczki". Karoseria każdego z nich mierzy 3,5 metra długości, 1,48 m szerokości, 1,6 m wysokości, a jego rozstaw osi wynosi 2,55 m (dla porównania, wymiary Fiata Pandy to 3,54x1,59x1,54 m, rozstaw osi 2,3 m). Napędzający tylne koła silnik elektryczny generuje moc 64 koni oraz maksymalny moment obrotowy 180 Nm i pozwala przejechać 130 km.

Mało? Badania wykazują, że 70% kierowców nie przejeżdża dziennie więcej niż 30 km, a 40% z nich pokonuje jedynie 5 km. Samochody średnio spędzają 92% swojego życia na parkingu, więc czas na ładowanie baterii teoretycznie nie zabraknie. "Tankowanie" z domowego gniazdka trwa 6h, ale dzięki specjalnej stacji w ciągu 30 minut można naładować litowo-jonowe baterie do poziomu 80%. Niewielkie gabaryty, zwrotność oraz koszt przejechania 100 km na poziomie 6 zł mają uczynić go szczególnie przydatnym w środowisku miejskim.

Citroen C4 Aircross Citroen C4 Aircross Citroen C4 Aircross

Mitsubishi ASX, Peugeot 4008 i Citroen C4 Aircross

O tym, że Japończycy nadal współpracują z Francuzami, przekonaliśmy się kilka dni temu, gdy w sieci pojawiły informacje na temat Peugeota 4008 i Citroena C4 Aircross. Staranna stylizacja całkiem skutecznie stara się ukryć, że obydwa modele to tak naprawdę... Mitsubishi ASX. Francuzi dorzucili jednak swój 1,6-litrowy turbodiesel o mocy 112 koni. Czy sprzedaż ich aut będzie wyższa niż 4007 i C-Crossera? Wszystko zależy od cen, bo bez względu na markę, często największa dla klienta różnica czeka... przy kasie.

Seat Mii Seat Mii Seat Mii

Volkswagen up!, Seat Mii i Skoda Citigo

Miejskie trojaczki Volkswagena trafią do sprzedaży jeszcze w tym roku. Z wyglądu różnią je jedynie detale. 356-centymetrowa karoseria (rozstaw osi to 242 cm) mieści czterech pasażerów i 251 litrów bagażu. Kufer można powiększyć do 951 litrów. Pod maskę trafi 3-cylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1 litra i mocy 60 lub 75 koni.

Mii, Citigo i up! pojawią się w salonach jeszcze w tym roku. Kilka miesięcy później do sprzedaży trafią także wersje 5-drzwiowe.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.