Detroit 2009 - fotorelacja "Wysokich Obrotów"

Choć trwają dwa tygodnie, jak zwykle najfajniejsze są pierwsze trzy godziny. Potem dają się we znaki tłok, gorąco i zmęczenie. Nadmiarem wrażeń i metrów kwadratowych ogromnej hali Cobo Center. Urządzane co 30 minut konferencje prasowe poprzedzają gorączkowe wędrówki ludów, a ściślej ciekawskich chcących sprawdzić, jakie to auta kryją się pod pokrowcami. To główna atrakcja, bo poza tym jest skromniej niż kiedykolwiek. Trudno zresztą oczekiwać przepychu od imprezy, której największe gwiazdy - Chrysler, Ford i GM - chwieją się nad przepaścią. Nie ma więc, jak to na targach, wystawnych stoisk, modelek i hostess z przekąskami i napitkami (jak tak dalej pójdzie, na NAIAS trzeba będzie zabierać kanapki i popijać je wodą z kranu, co niektórym zdarzało się już teraz). Są na szczęście auta, choć co trzecie to prototyp. Poniżej dwa tuziny najciekawszych - naszym zdaniem - targowych eksponatów.