Ducati Multistrada 1200S | Za kierownicą

Po raz pierwszy od baaardzo, baaardzo dawna, nie potrafiłem uruchomić motocykla

Odbiór motocykla po dniach testowych z podwarszawskich Łomianek. Nie ma nic prostszego. Wystarczy parę minut przed zamknięciem salonu stawić się u dealera, podpisać dokumenty potwierdzenia odbioru, chwycić kluczyk do ręki, dowód rejestracyjny wsadzić w kieszeń i w drogę. Nie ma nic bardziej banalnego. Każdy o tym wie. Ale okazuje się, że nie zawsze.

Dostajesz kluczyk, przekręcasz go w stacyjce i odjeżdżasz w siną dal. Z Multistradą to nie przejdzie. Czasem lubię przekazującego motocykl testowy zapytać "jedynka do dołu?" - to taki mój, mało wybredny, muszę przyznać, żart z taaaką brodą. Choć czasami ktoś się jeszcze na to nabierze i zrobi wielkie z przerażenia oczy. Tym razem wielkie z przerażenia oczy zrobiłem ja.

Bez kilku podstawowych rad nie wiedziałbym nawet, jak Multistradą ruszyć z miejsca. Albo trzeba liczyć na życzliwe wskazówki kogoś, kto wie, jak to zrobić, albo... zacząć czytać instrukcję. Chyba nie znam nikogo, kto kiedykolwiek czytał jakąkolwiek instrukcję, choćby sprawa dotyczyła nawet startu wahadłowca. Po prostu - zakładasz, że wiesz, jak to zrobić i działasz "na czuja". Jeśli nie da się urządzenia uruchomić intuicyjnie, znaczy, że ono nie działa/jest zepsute. Idąc tym tokiem rozumowania Multistrada jest zepsuta. Przede wszystkim - nie ma stacyjki. Miejsce stalowego kluczyka zajęła elektroniczna karta wyposażona w scyzorykowy grot, który teraz służy jedynie do otwarcia zamków kufrów, zbiornika paliwa i siedzenia, pod którym notabene wygospodarowano naprawdę pokaźnych rozmiarów, foremny schowek. Kluczyk działa na zasadzie karty zbliżeniowej i uaktywnia motocykl, jeżeli ten znajdzie się w zasięgu przynajmniej 2 m. Ale sam motocykl nie daje po sobie niczego poznać. Można go uruchomić, ale trzeba wiedzieć - jak. Nie ma żadnego magicznego przycisku z napisem "start engine", czy czegoś w tym stylu.

Bryk instrukcji

I teraz zastanawiam się, czy warto opisywać instrukcję obsługi? Sam nienawidzę czytać takich rzeczy, a co dopiero o nich pisać! Z tym że o ile w większości przypadków nie warto wspominać, że "guzik klaksonu jest wyżej, a kierunkowskazów niżej" (lub odwrotnie), o tyle tutaj, z racji tego, że jest to pewnego rodzaju novum, może warto o tym wspomnieć? Oczywiście mam świadomość tego, że czas pędzi do przodu i nad tym, co dziś zajmie pół strony tekstu za dwa lata przejdzie się obojętnie, okraszając jedynie lakoniczną wzmianką, ale taka jest chyba kolej rzeczy. Do systemów "bezkluczykowych" samochodziarze już przywykli i nikogo nie interesują "testy" czy zamknięte w domowej kuchence gazowej kluczyki pozwolą, bądź nie, odpalić pojazd w garażu. W sumie Multistrada jest drugim, po Kawasaki GTR motocyklem, jakim jeździłem wykorzystującym tego typu system. Po niemal tygodniu jazdy mogę niewątpliwie stwierdzić, że system działa i ma więcej zalet niż wad. Skoro odpalamy motocykl, znaczy, że "kluczyk" jest w którejś z kieszeni. Chyba każdy, kto doświadczył desperackiego poszukiwania kluczyków (nie daj Boże, kiedy stał gotowy do wyjazdu szczelnie opakowany kombinezonem przeciwdeszczowym), wie o czym mowa. Na Multistradzie taki problem nie występuje. Do tego, jak blokuje się kierownicę, doszedłem sam, ale nie wymagało to specjalnie wiele polotu. Po przekręceniu kierownicy na wyłączonym zapłonie na wyświetlaczu pojawia się pytanie, czy chcemy zablokować kierownicę. Jeśli zaakceptujemy to guzikiem wyłącznika zapłonu, metalowy rygiel wysunie się spod zbiornika paliwa, blokując ją.

Cały artykuł przeczytasz - tutaj

 

ZOBACZ TAKŻE:

Jesienny wysyp - MV Agusta - ZOBACZ TUTAJ

Przygotuj motocykl do sezonu - ZOBACZ TUTAJ

Yamaha XT1200Z Super Tenere - ZOBACZ TUTAJ

Ogłoszenia: Ducati - ogłoszenia

Więcej o: