Zero S - elektryczne supermoto

Amerykańska firma Zero Motorcycles wprowadziła do sprzedaży w USA motocykl, który może być pionierem zmian w świecie jednośladów. Jeśli Zero S zyska powodzenie, już niebawem  na rynku może zacząć pojawiać się coraz więcej takich ciekawostek
Zero S supermoto Zero Motorcycles wprowadziła motocykl, który może być pionierem zmian. Zero S to motocykl do miasta, który dzięki swojej podstawowej zalecie - zerowej emisji spalin - ma się przyczynić do mniejszego zanieczyszczenia powietrza. Amerykańska firma Zero Motorcycles wprowadziła do sprzedaży w USA motocykl, który może być pionierem zmian w świecie jednośladów. Jeśli Zero S zyska powodzenie, już niebawem na rynku może zacząć pojawiać się coraz więcej takich ciekawostek. W Stanach można już składać zamówienia, a motocykle zostaną dostarczone do klientów w maju. Zero S kosztuje 9 950 dolarów, co nie jest wcale zbyt wysoką ceną. Nie od dziś wiadomo, że ekologia kosztuje, a przynajmniej w momencie zakupu. Potem już jest bardzo tanio. Jak deklaruje producent, koszt przejechania jednego kilometra, to mniej niż jeden cent. Czyli na 100 km wychodzi mniej niż jeden dolar (ok. 3,30 zł). Trudno wyobrazić sobie coś tańszego. Zero S nie może pochwalić się świetnymi osiągami, ale to przecież dopiero początek drogi Zero Motorcycles i popularyzacji elektrycznych jednośladów. Moc to niewielkie 31 KM, a moment obrotowy to już całkiem znośne 81 Nm (dostępne jak to w silnikach elektrycznych zaraz po ruszeniu). Prędkość maksymalna motocykla to niecałe 100 km/h, a zasięg to niecałe 100 km. Dzięki temu, że użyto baterii litowo-jonowych, pełne ładowanie baterii trwa 4 godziny. Zero S nie jest więc motocyklem, którym można wybrać się w jakąkolwiek dalszą podróż. To raczej motocykl do miasta, który dzięki swojej podstawowej zalecie - zerowej emisji spalin - ma się przyczynić do mniejszego zanieczyszczenia powietrza.

W Stanach można już składać zamówienia, a motocykle zostaną dostarczone do klientów w maju. Zero S kosztuje 9 950 dolarów, co nie jest wcale zbyt wysoką ceną. Nie od dziś wiadomo, że ekologia kosztuje, a przynajmniej w momencie zakupu. Potem już jest bardzo tanio. Jak deklaruje producent, koszt przejechania jednego kilometra, to mniej niż jeden cent. Czyli na 100 km wychodzi mniej niż jeden dolar (ok. 3,30 zł). Trudno wyobrazić sobie coś tańszego.

Zero S nie może pochwalić się świetnymi osiągami, ale to przecież dopiero początek drogi Zero Motorcycles i w ogóle popularyzaji elektrycznych jednośladów. Moc to niewielkie 31 KM, a moment obrotowy to już całkiem znośne 81 Nm (dostępne, jak to w silnikach elektrycznych zaraz po ruszeniu). Prędkość maksymalna motocykla to niecałe 100 km/h, a zasięg to niecałe 100 km. Dzięki temu, że użyto baterii litowo-jonowych, pełne ładowanie baterii trwa 4 godziny. Zero S nie jest więc motocyklem, którym można wybrać się w jakąkolwiek dalszą podróż. To raczej motocykl do miasta, który dzięki swojej podstawowej zalecie - zerowej emisji spalin - ma się przyczynić do mniejszego zanieczyszczenia powietrza. Zero S jest też bardzo cichy - posłuchajcie i zobaczcie sami:

Zero S - rekordzista

 

Jan Kopacz

Nowe Subaru Outback - uroda nie jest najważniejsza - ZOBACZ TUTAJ

Nissan 370Z Roadster - prawdziwy konkurent Boxstera - WIDEO

Motocykle - ogłoszenia

Więcej o: