Nieuczciwe triki producentów?

Moc silnika, średnie spalanie, pojemność bagażnika - to dane, po które bardzo często sięgają kierowcy w celu porównania kilku podobnych, lecz konkurencyjnych modeli. Po tej lekturze będziecie patrzeć na nie z lekkim przymrużeniem oka

Producenci samochodów co chwilę informują nas o nowych rekordach. Debiutujące auto musi być większe, mocniejsze i bardziej ekonomiczne. Okazuje się, że nie wszystko złoto co się świeci. Zastanawialiście się kiedyś skąd biorą się dane zawarte w rozbudowanych tabelach modeli - w jaki sposób mierzy się moc silnika, oblicza średnie spalanie, czy sprawdza pojemność bagażnika?

Zacznijmy od pomiarów przestrzeni bagażowej. Łatwe? Może rzeczywiście samo badanie nie wymaga większych nakładów pracy, jednak każdy producent robi to z innym skutkiem. Zacznijmy od początku.

Patrząc na pozycję "pojemność bagażnika" przede wszystkim musimy sprawdzić według jakiej normy został przeprowadzony pomiar (VDA, SAE itp.). Prawda, że brzmi to profesjonalnie.

Na sam początek wymaga się od nas jednak wiedzy na temat wszystkich norm. Na pocieszenie powiem, że większość europejskich producentów używa w tym wypadku VDA. Metoda polega na zliczeniu ilości 1-litrowych "cegiełek" o wymiarach 200x100x50 mm mieszczących się w przedziale ładunkowym. Teoretycznie powinno to postawić wszystkich producentów na baczność, ostatecznie kończąc spekulacje w tej kwestii. Tutaj was rozczaruję, ponieważ wynik zależy od osoby, która przeprowadza badanie. Oczywiście producent potrafi znaleźć tą, która robi to najlepiej na świecie.

Zwykły użytkownik myśli, że pojemność jego bagażnika znajduje się po prostu w... bagażniku. Tymczasem trzeba jej trochę poszukać. Jeżeli włożymy pomiarowe cegiełki tylko do głównego kufra okaże się, że z gwarantowanej pojemności może zabraknąć nam nawet kilkaset litrów. Aby przynajmniej zbliżyć się do deklarowanej wartości trzeba skorzystać z każdej wolnej przestrzeni w pojeździe.  Najczęstszym trikiem jest włączenie do objętości wnęki na koło zapasowe, co jest oczywiście absurdem. Raz - Polacy rzadko rezygnują z koła zapasowego, dwa - co byście chcieli włożyć obok brudnego koła zapasowego. Hitem są również boczne schowki, gdzie najczęściej trzymamy gaśnicę, trójkąt, apteczkę. Najzdolniejsi potrafią znaleźć tam 20 l. Co ciekawe, nawet tak wnikliwe szukanie miejsca dla kolejnych cegiełek często kończy się niepowodzeniem w osiągnięciu rezultatu producenta.

Według ostatnich badań tygodnika "motor", rekordzista Land Rover Discovery zgubił aż 709 litrów z pojemności kufra. Niewiele lepiej wypadło Audi Q7, któremu zabrakło 50 % przestrzeni na bagaże (386 litrów). Spośród 22 przebadanych aut tylko trzy pozytywnie zdały test.

Niewiele lepiej sprawy wyglądają z mocą silnika. Producenci w tym przypadku są bardzo konkretni, "moc silnika" rzeczywiście jest mocą silnika, a nie na kołach. Wydaje się logiczne, przecież moc na kołach nic by nam nie mówiła, wystarczyłoby, że ciśnienie w oponie spadnie o 0,5 bar, a wartość byłaby zupełnie inna. Kiedy jednak wgłębimy się w temat, kolejny raz odkrywamy "drugie dno" sprawy.

Co do sposobu pomiaru nie ma wątpliwości. Jedynym urządzeniem mierzącym bezpośrednio moc silnika jest hamownia silnikowa. Trzeba jednak pamiętać, że moc jednostki napędowej jest zależna od czynników takich jak temperatura, ciśnienie, wilgotność, dlatego i tym razem sięgamy po... normy

"Mamy cale mnóstwo norm: DIN70020, SAE, ISO, itd... Różnią się one nie tylko temperaturą i ciśnieniem, które należy wstawić do wzoru, ale też warunkami pomiaru. Np. norma amerykańska przewiduje badanie silnika bez osprzętu (pompy wodnej, wentylatora, itd.), dlatego też 100 KM bez oznaczenia, według jakiej normy zostało zmierzone tak naprawdę niewiele nam mówi o silniku. Np. 100 KM według normy amerykańskiej odpowiada ok. 80 KM według normy DIN 70020" - mówi Andrzej Godula z GODULA MOTO SPORT


Pod danymi można spotkać często takie określenia:

"Prezentowane dane mogą różnić się od danych homologacyjnych" - Skoda
"Informacja nie odnosi się do indywidualnego samochodu i nie jest częścią oferty, a przedstawiona jest w celu umożliwienia porównania z innymi typami samochodów" - Porsche


Nie trzeba wspominać, że podobnie jest w przypadku wartości spalania oraz emisji CO2, chociaż tu częściej można spotkać informację o tym, że dane zostały ustalone zgodnie z dyrektywami Wspólnoty Europejskie, co oczywiście nie oznacza pełnego sukcesu.

W takim razie co robić, kiedy chcemy porównać dwa konkurencyjne modele? Przede wszystkim patrzmy na małe indeksy przy wartościach i sprawdźmy, czy pomiary przeprowadzano według tej samej metody/normy. Jak wiecie to i tak nie daje 100-procentowej pewności, dlatego najlepszym sposobem jest organoleptyczne sprawdzenie wybranych modeli w salonach. Pamiętajmy, że żadne "cegiełki" nie zastąpią nam prawdziwych przedmiotów, które będziemy przewozić na co dzień. Wózek dla dziecka mimo swoich niewielkich rozmiarów może po prostu nie zmieścić się wymarzonym aucie. Żadne dane techniczne nie będą w stanie również zastąpić nawet krótkiej przejażdżki za kierownicą auta, za które zaraz zapłacimy. Można mieć tylko żal do producentów o brak spójnej polityki pomiarów.

Marek Sworowski źródło:                                                               Jesteśmy też na Facebooku i Blipie

Galeria najdroższego - model One-77 - ZOBACZ TUTAJ

Bentley Imperator - większy Brytyjczyk - WIDEO

Samochody: Aston Martin - ogłoszenia

Więcej o: