Kup pan auto, dodam kozę!

W czasach kryzysu aby utrzymać interes, biznesmeni imają się różnych sposobów. Ich pomysłowość w promowaniu sprzedawanych przez siebie produktów przekracza niekiedy wszelkie granice

Lokalny dealer samochodów z Missouri postanowił uatrakcyjnić swoją ofertę w niecodzienny sposób. Ponieważ w USA zainteresowanie samochodami typu pick-up znacznie w ostatnich miesiącach osłabło, aby zwiększyć sprzedaż, pan Mark Muller, właściciel Max Motors, zdecydował się dodawać do każdego sprzedanego przez siebie auta talon. Talon nie na byle co, ale na AK47, zwany potocznie Kałasznikowem. W ten niecodzienny sposób postanowił wspierać krajowy przemysł. Max Motors sprzedaje wyłącznie wyroby amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego, a AK47, produkowane są nie w Rosji, Chinach, czy Bułgarii, ale w Północnej Karolinie przez firmę IO Inc.

Jak się okazuje, pan Muller miał już wcześniej podobne pomysły i wsławił się oferowaniem do każdego zakupionego samochodu talonu na pistolet. Jednak broń maszynowa warta 450$ to nowy pomysł, który już przyniósł efekty.

To niesamowicie skuteczne. Obawiamy się przestępczości, mamy problem z meta-amfetaminą w okolicy, ludzie chcą móc się bronić - powiedział szef Max Motors - A co może być lepsze, niż wspieranie amerykańskich produktów w tych strasznych czasach?

Innym przykładem niecodziennej promocji samochodów dla farmera jest nowozelandzki oddział Mitsubishi. Niedawno rozpoczęła się tam akcja, w ramach której do każdego zakupionego pickupa L200 klient dostaje... kozę. Wyboru niestety nie ma, obowiązuje zasada: darowanej kozie nie zagląda się w zęby. Firma nie ponosi także odpowiedzialności za ewentualne szkody wyrządzone przez ten "gratis" w drodze do domu. Na szczęście dla klientów, odbiór tego nadzwyczaj "uroczego" zwierzęcia nie jest obligatoryjny. Farmerzy posiadający już wystarczającą liczbę kóz, mogą zdecydować się na wersję wyposażenia zwaną No Goat Pack (z ang.: Bez Kozy). Zawiera ona pięcioletnią gwarancję, pięcioletnią usługę assistance i czek na 500 dolarów nowozelandzkich (prawie tysiąc zł). Jednak chętni na kozła powinni się pospieszyć - ilość zwierząt jest ograniczona.

W Polsce na poczucie humoru zdobyła się firma Nissan, która wprowadziła premie za złomowanie samochodów. W przeciwieństwie do wymogów stawianych przed klientami przez rządy szczodrych państw, Nissan wykazuje wyjątkowo dobre serce. Oddawany samochód nie musi być dziesięcioletni (tak naprawdę może być zupełnie nowy), nie trzeba trudzić się oddając go na złom w celu zdobycia odpowiedniego zaświadczenia, ani być jego właścicielem od co najmniej pół roku. Prawdę mówiąc, samochód nie musi być nawet... prawdziwy. Wystarczy, że przyniesiemy do salonu samochodzik-zabawkę aby otrzymać upust przy zakupie prawdziwego samochodu.

Wracając do Stanów Zjednoczonych, trudno przeoczyć może niezbyt zabawne promocje (amerykańskim dealerom nie jest do śmiechu), ale na pewno jedne z najatrakcyjniejszych, z jakimi klienci kiedykolwiek mieli do czynienia. Załamanie na rynku motoryzacyjnym spowodowało, że niektórzy dealerzy znaleźli się w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji. Na przykład Chrysler na początku roku nie zdecydował się wstrzymać produkcji, kiedy salony samochodowe się wyludniły. To spowodowało, że nowe samochody zalegają place dealerów od miesięcy. Klienci, którzy chcą nabyć dwa auta nie mogli trafić lepiej, bo mogą otrzymać dwa... w cenie jednego. Promocje rodem z supermarketu stały się faktem w salonach samochodowych. Kup jedno auto (ubiegłoroczny Chrysler Pacifica), drugie dostaniesz za dolara (Chrysler PT Cruiser z 2008 r.) - oferta Franka Mancariego z Oak Lawn w stanie Illinois jest już dla "frajerów". Można trafić na promocje, gdzie drugie auto klient dostanie gratis.

Kryzys trwa dopiero od niecałego roku, a ma potrwać jeszcze co najmniej półtora. Jakie jeszcze promocje czekają nas w salonach samochodowych? Ja chętnie skorzystałbym z promocji typu: Kup samochód, mieszkanie gratis!

Marcin Lewandowski
Źródła: dailymail.co.uk, telegraph.co.uk

Samochody: Chrysler Pacifica - ogłoszenia

Więcej o: