GINA otwiera oczy

O zapowiadanej na dziś prezentacji konceptu GINA Light Visionary pisaliśmy już kilka dni temu. BMW wypuściło krótki film, który miał podsycić emocje dzisiejszej premiery. Nie czekaliśmy na ten moment z wypiekami na twarzy, nikt nie przyniósł dziś do pracy szampana. A szkoda.

BMW pozytywnie nas zaskoczyło prototypem modelu M1 - mogliśmy się spodziewać, że i tym razem nie zawiedzie, ale takiego rozmachu nie przewidzieliśmy.

Chris Bangle, przez wielu uważany za tego, który zniszczył prawdziwe BMW, pokazał dziś całemu światu, że jego pomysł na tworzenie aut wybiega daleko w przyszłość, a wyobraźnia przerasta najśmielsze oczekiwania. Może jego samochody nie wszystkim się podobają, ale od teraz nawet oni powinni uważać Bangle'a za jedną z ważniejszych postaci światowego designu.

Na początek trochę filozofii

 

GINA jest podsumowaniem i najlepszym możliwym uosobieniem flame surface design (czyli w wolnym tłumaczeniu: projektowania liniami płomieni). Do tej pory modelem, który najlepiej odzwierciedlał te linie, był roadster Z4. GINA została jednak zbudowana na podwoziu większego Z8. Tak naprawdę wszystko jedno na czym została oparta konstrukcja. Tu nie chodzi o technikę ani o to jak będzie się prowadził ten samochód. Ten model - GINA Light Visionary - to przede wszystkim wizja, niesamowity pomysł zerwania ze stereotypowym postrzeganiem karoserii samochodu jako czegoś, co koniecznie musi być wykonane z twardej materii.

Chris Bangle Christopher Edward Bangle - szef biura projektowego BMW Group, odpowiedzialny za wygląd BMW, Mini oraz Rolls-Royce'a. Urodził się w 1956 roku w stanie Ohio. W młodości chciał zostać pastorem metodystą. Poszedł jednak do szkoły Art Center College of Design w Kalifornii, i został projektantem samochodów.

Według wizji Chrisa Bangle'a twardy materiał, na przykład nadwozia, można uformować tylko raz, w fazie produkcyjnej, a to ogranicza projektantów. Dla szefa biura projektowego BMW najważniejsza jest elastyczność i możliwość dostosowywania przedmiotów do ludzi w dowolnym momencie, zależnie od tego w jakim w danej chwili są nastroju. Bangle nazywa takie podejście "humanistycznym". Najistotniejszą rolę odgrywa według niego umiejętność dostosowywania się do sytuacji, elastyczność w każdym aspekcie życia.
Bangle stworzył tę otoczkę, by pokazać, że GINA to nie tylko samochód - to też filozofia. "Kontekst ponad dogmatem" - podsumowuje szef projektantów BMW.

Na czym to wszystko polega?

 

Jak rozszyfrować nazwę GINA? G jak Geometria, kształt, IN jak "Infinite", czyli "nieskończone" oraz A jak adaptacje. Nieskończona możliwość adaptacji kształtu - to chyba meritum projektu. Na czym to wszystko polega? Przede wszystkim na zastosowaniu rewolucyjnego elastycznego materiału, odpornego na wysokie i niskie temperatury, nieprzepuszaczającego wody, i co najważniejsze niezwykle trwałego jeśli chodzi o utrzymywanie swoich właściwości. Bangle dowodzi, że w dzisiejszych czasach twarda karoseria jest niepotrzebna, a o sztywności nadwozia czy kwestiach bezpieczeństwa decyduje struktura konstrukcji samonośnej.

Concept BMW GINA - pierwszy samochód z... tkaniny!

 

Dlatego - według wizji Bangle'a - materiał z którego zbudowany jest samochód nie musi być twardy, sztywny, nieplastyczny. Dzięki zastosowaniu materiału, który będzie dużo łatwiejszy w produkcji, lżejszy a przy tym umożliwi uzyskanie niepowtarzalnych, dających się formować powierzchni można stworzyć samochód, którego powierzchnia będzie się marszczyć, rozciągać i tworzyć niesamowite efekty wizualne, dotychczas niespotykane w świecie maszyn.

Przygodę z samochodami Bangle zaczynał w Oplu przy projekcie konceptu Junior. Następnie przeniósł się do Fiata, gdzie zaprojektował model Coupe. W 1992 przeszedł do BMW. Pierwszym, w pełni zaprojektowanym przez niego samochodem był budzący wiele kontrowersji model serii 7. Mimo, że na początku spotkał się z krytyką świata designu, Bangle stał się wzorem do naśladowania.

Za dotknięciem jednego przycisku, możemy zmieniać kształt karoserii, która została rozpięta na metalowych wyprofilowanych prętach. Materiał przepuszcza światło, więc tylne światła mogły zostać umieszczone pod powierzchnią "skóry". Efekt naprawdę jest powalający. Jeszcze bardziej niesamowite są przednie lampy - gdy się je zapala, samochód odsłania biksenonowe reflektory, dokładnie tak, jakby człowiek otwierał oczy. Zachwycające, piękne i mistyczne. Przepraszam, wciąż jestem pod wpływem filozoficznego wstępu Bangle'a.

Pytanie, czy samochód trafi do produkcji, raczej nie ma sensu. W wywiadzie dla miesięcznika "Car", Bangle sam przyznaje, że błędem byłoby stwierdzenie, że przyszłość BMW to auta z elastycznych materiałów. Jest to po prostu zupełnie nowe spojrzenie na to, czym mogą być samochody. Dodał także, że to prototypy M1 Hommage i CS są rzeczywistą zapowiedzią najbliższej przyszłości designu w BMW.

Przyznajemy się - nas wizja Bangle'a urzekła.

Jan Kopacz

Więcej o: