Więcej jadu w SL63 AMG

Ekipa z Inden Design zaprezentowała przyprawionego Mercedesa SL63 AMG, zwanego Black Saphire. Pod muskularną karoserią drzemie 560 mechanicznych rumaków

Poszerzone nadwozie budzi respekt, ale i słono kosztuje. Bazowy pakiet stylizacyjny tuner wycenił na 19 tys. euro plus dodatkowe 3,5 tys. euro za maskę silnika, 999 euro za przedni spojler i 800 euro za tylny dyfuzor z wstawkami z włókna węglowego. To jednak nie koniec wydatków. Kolejne 8 tys. euro trzeba zapłacić za montaż części, a 7,5 tys. euro za ich lakierowanie. Rachunek za modyfikacje nadwozia wynosi więc 38,8 tys. euro.

Do nadmuchanych nadkoli i masywnych spojlerów znacznie lepiej od fabrycznych felg pasują 20-calowe obręcze z polerowanym rantem, proponowane przez tunera. Na przedniej osi uzbrojono je w opony Dunlop w rozmiarze 275/30, a na tylnej - 325/25. Zestaw kół to wydatek 13,2 tys. euro.

Dodatkowe 1,5 tys. euro kosztuje elektroniczny moduł obniżający i usztywniający zawieszenie, 900 euro - kamera cofania, 420 euro - światła do jazdy dziennej, a 1,2 tys. euro - sportowy wydech. Inden design nie podał tylko ceny pakietu wzmacniającego, dzięki któremu moc roadstera wzrasta z seryjnych 518 do 560 koni.

Jak Wam się podoba ta wizja Mercedesa? Wolicie agresywnie stylizowane wydanie od Inden Design czy bardziej subtelnego SL-a prosto z fabryki?

Marcin Sobolewski

Mercedes na biurko - ZOBACZ TUTAJ

Mercedes SLS AMG na baterie - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: Mercedes klasy E - ogłoszenia

Więcej o: