Krótko o... | Korek na autostradzie

W Polsce dopiero uczymy się jeździć po autostradach. Patrząc procentowo tylko część kierowców miała okazję po nich jechać. Niby droga jak każda inna, ale obowiązują tu odmienne zwyczaje i zasady
06.09.2013  Warszawa . Sluzby podczas pomocy poszkodowanej w kolizji na S79 . Pierwszy wypadedk - w dniu otwarcia tego fragmentu Poludniowej Obwodnicy Warszawy ( trasy S79 ). Na wysokosci ul. Poleczki . Kierujaca Skoda stracila panowanie i uderzyla w barierki energochlonne .  fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta SLOWA KLUCZOWE: komunikacja utrudnienia wirazowa poleczki zderzenie POW policja s 79 wypadek kolizjaWypadek na autostradzie. Co robić?

To jak niewiele wiemy o jeździe po autostradzie zauważyłem ostatnio na Śląsku. Po wypadku z udziałem ciężarówki autostrada została całkowicie zablokowana. Utworzył się spory korek, który mijałem jadąc w przeciwną stronę. Kilkudziesięciu zniecierpliwionych kierowców stojących na końcu postanowiło po prostu zawrócić i pojechać pod prąd do następnego, oddalonego o kilkanaście kilometrów zjazdu. Pojechał jeden, pojechała reszta za nim. Sytuacja chyba obejdzie się bez komentarza.

Będąc kilka dni później w Austrii znowu trafiłem na korek. Nie specjalnie lubię poruszać się po tym kraju samochodem. Policjant może ci wlepić mandat za prędkość bez zmierzenia jej fotoradarem. Może ją sobie po prostu oszacować. Jednak tym razem Austriacy mi zaimponowali. Dojeżdżając do końca korka wszyscy ostrzegali nadjeżdżających światłami awaryjnymi. To bardzo przydatne zachowanie, spotykane coraz częściej również u nas. Jednak nie w tym rzecz. Zaciekawiło mnie to, że wszyscy stojący w korku automatycznie i bez wyjątku ustawili się na skrajnych miejscach swoich pasów ruchu. Po środku stworzył się pas ratunkowy, jak znalazł dla ewentualnych służb ratowniczych. Zdumiało mnie ich zdyscyplinowanie. Nikt nie wiedział czy korek powstał poprzez wypadek, nigdzie nie było słychać syren straży czy karetek. Od razu wszyscy założyli, że ta awaryjna ścieżka może być przydatna. Może uratować życie. Żaden cwaniak nią nie pojechał, nikt się niecierpliwie nie wychylał. Wypadku nie było. Powodem zatoru były roboty drogowe i zwężenie do jednego pasa ruchu. Jadący kończącym się lewym nie wskakiwali na dziko na prawy pas. Czekali, dojeżdżając do samego końca zwężenia po czym zostali bezproblemowo wpuszczani. Suwak idealny, aż miło było patrzeć. Bez klaksonów, nerwów, niepotrzebnych sytuacji i na pewno szybciej i sprawniej. Uczmy się od lepszych.

ZOBACZ TAKŻE:

Co oferuje rynek crossoverów w segmencie C?

Mazda CX-5Mazda CX-5

Więcej o: