Musi zapłacić ponad 400 tys. złotych, bo nie miał OC

Takiego tytułu nie powstydziłby się żaden tabloid. W tym artykule nie chodzi jednak o sensację. Pokażemy po prostu, co grozi za poruszanie się samochodem, dla którego nie wykupiono obowiązkowego ubezpieczenia. A te wspomniane kilkaset tysięcy? To akurat prawda
14.11.2013 Bialystok .  Samochod z napisem policja . Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta  SLOWA KLUCZOWE: policja wypadek Przekroczysz prędkość o ponad 50 km/h - zabiorą ci prawo jazdy!

Aż 80 proc. polskich kierowców nie zdaje sobie sprawy, że siadając za kierownicą cudzego auta powinni upewnić się, czy jego właściciel ma polisę OC - wynika z badań opinii publicznej wykonanych na zlecenie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) przez GfK Polonia. Nie wiedzą, że prowadzenie nieubezpieczonego pojazdu naraża ich na konsekwencje finansowe. Jak to możliwe?

Płaci i kierowca, i właściciel pojazdu

Tak się składa, że gdy osoba prowadząca pojazd bez obowiązkowego ubezpieczenia spowoduje wypadek, to odszkodowanie za jego skutki musi zwracać z własnej kieszeni do spółki z posiadaczem pojazdu, który nie wykupił OC. W najlepszym przypadku jest to kilka tysięcy złotych, poszkodowanemu nie stanie się nic złego. Ale może być znacznie, znacznie gorzej, czego dowodem są przypadki notowane przez UFG. Przykłady?

Sytuacja nr 1: Dwudziestoparolatek kierując nieubezpieczonym samochodem swojego pracodawcy wymusił pierwszeństwo na drodze. Poszkodowany (w chwili zdarzenia: właściciel prywatnej firmy, rodzina na utrzymaniu) w wyniku wypadku niemal stracił wzrok. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił mu w sumie 440 tys. zł odszkodowania. Teraz - mając do tego prawo - dochodzi zwrotu pieniędzy zarówno od właściciela pojazdu bez OC, jak i sprawcy wypadku.

Sytuacja nr 2: Podczas wakacyjnego pobytu w Niemczech, kierowca zarejestrowanego w Polsce samochodu spowodował czołowe zderzenie z autem jadącym z przeciwka. Poszkodowany kierowca drugiego auta, obywatel Niemiec, został ciężko ranny. Strona niemiecka zasygnalizowała utworzenie rezerwy na tę szkodę w wysokości 2,5 mln euro. Dotychczas Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych zrefundowało z tytułu tej szkody kilkaset tysięcy euro (równowartość ponad 2,6 mln zł). Po wypłacie odszkodowania wystąpiło z wnioskiem o zwrot kwoty do posiadacza samochodu i kierującego autem z polskimi tablicami rejestracyjnymi. Ponieważ dłużnicy nie zapłacili należności dobrowolnie, egzekucję podjął komornik.

Pożyczamy, nie sprawdzamy OC

Polacy coraz częściej korzystają z auta, motocykla, ciągnika, motoroweru czy quada innego niż własny. W ubiegłym roku co czwarty wypadek drogowy spowodowany został przez kierowcę, który nie był właścicielem pojazdu - wynika z danych z ogólnopolskiej bazy polis prowadzonej przez UFG. I odsetek ten stale rośnie: w ciągu ostatnich pięciu lat uległ podwojeniu. Ofiary wypadku otrzymują odszkodowanie od Funduszu gdy zdarzenie miało miejsce w Polsce lub od Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK), gdy wypadek wydarzył się za granicą. Po wypłacie świadczenia obydwie te instytucje występują o zwrot wypłaconej sumy (tzw. regres) do kierującego i właściciela nieubezpieczonego pojazdu.

Tylko w 2013 roku UFG rozpoczął prowadzenie 3,5 tys. nowych spraw regresowych. Od sprawców i właścicieli pojazdów bez OC żąda średnio 10 tys. zł, czyli ponad dwadzieścia razy więcej niż wynosi średnia składka za komunikacyjne OC w Polsce. To pokazuje jak bardzo nieopłacalna jest jazda bez ubezpieczenia, szczególnie, że rekordzista ma do zwrotu ponad 1,6 mln zł. Rośnie też liczba regresów przekraczających kilkaset tysięcy złotych. Na koniec ubiegłego roku Fundusz prowadził łącznie blisko 18 tys. takich spraw.

Coraz częściej też wyjeżdżamy za granicę samochodem, co nieuchronnie prowadzi do większej liczby wypadków powodowanych przez kierujących pojazdami z polską rejestracją. Tylko w 2013 r. miało miejsce 44,1 tys. takich zdarzeń (o 3 tys. więcej niż rok wcześniej). W minionym roku PBUK zrefundowało odszkodowania za 208 szkód, spowodowanych przez kierujących pojazdami z Polski bez ważnego OC. Z tego tytułu Polskie Biuro wypłaciło prawie 4 mln zł tj. o 24 proc. więcej niż rok wcześniej. Na koniec 2013 roku łączne należności PBUK od nieubezpieczonych sięgały 18,4 mln zł. Średnia wartość szkody wyniosła 15,4 tys. zł; natomiast najwyższy regres PBUK przekracza 3 mln złotych.

Żądania zwrotu wypłaconego odszkodowania mogą spodziewać się również ci, którzy wprawdzie spowodowali wypadek pojazdem z ważną polisą OC, ale: byli pod wpływem alkoholu lub narkotyków, zbiegli z miejsca wypadku, nie posiadali wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem etc. Z danych zebranych przez Polską Izbę Ubezpieczeń wynika, że roczna wartość regresów kierowanych do nietrzeźwych kierowców może wynosić 50-60 mln zł. Średnia szkoda związana z nietrzeźwym kierowcą to 10-12 tys. zł i jest ponad dwa razy wyższa niż średnia szkoda z komunikacyjnego OC w Polsce (5 tys. zł).

"Ubezpieczenie OC nie tylko daje poszkodowanemu możliwość uzyskania odszkodowania, ale również chroni majątek właściciela i kierującego pojazdem. Brak polisy może doprowadzić do ruiny całą rodzinę i uniemożliwić normalne życie. Te same zasady obowiązują nie tylko w kraju, ale też na całym obszarze Unii Europejskiej - warto zatem się zabezpieczyć i ubezpieczyć" - mówi Mariusz Wichtowski, prezes Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.

Sprawdź, czy samochód ma OC

Pożyczając samochód warto - we własnym interesie - upewnić się, czy wykupiono na nieco OC i czy polisa jest aktualna. Najprostszym rozwiązaniem (aż wstyd o nim pisać) jest skontrolowanie dokumentu poświadczającego wykupienie obowiązkowego ubezpieczenia, który powinien mieć każdy właściciel auta. Kiedy takiego dokumentu nie ma, można skorzystać ze strony internetowej Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, gdzie w zakładce "Centralna baza OC i AC" da się sprawdzić informacje o ubezpieczeniu komunikacyjnym.

ZOBACZ TAKŻE:

System odcinkowej kontroli prędkości | Znamy lokalizacje

04.07.2011 RZESZOW , BRAMKA VIATOLL NA GRANICY RZESZOWA I KRASNEGO  NA WYSOKOSCI CH AUCHAN NA DRODZE MIEDZYNARODOWEJ E4 , FOT. KRZYSZTOF KOCH / AGENCJA GAZETA

Więcej o: