Wideo | Australia chce zakazać reklamy BMW

Australijskie Advertising Standards Bureau dopatrzyło się w reklamie BMW promowania brawurowej jazdy, w związku z tym chce jej zakazania
Australia chce zakazać reklamy BMW Advertising Standards Bureau: BMW promuje brawurową jazdę Australijskie Advertising Standards Bureau dopatrzyło się w reklamie BMW promowania brawurowej jazdy, w związku z tym chce jej zakazania. W latach 70. samochody reklamowano niemal wyłącznie podając osiągi najmocniejszych wersji silnikowych. I choć poziom bezpieczeństwa był mizerny z dzisiejszego punktu widzenia, układy hamulcowe znacznie mniej wydajne, przy jednocześnie niemal identycznych ograniczeniach prędkości, co dziś (niemieckie autostrady miały wtedy więcej odcinków bez ograniczeń prędkości), to nikomu to nie przeszkadzało. Aby sprzedać auto potrzebny był ryk silnika, czy odpowiednio uchwycona prędkość, co miało przekładać się na zadowolenie kierowcy. W kolejnych dekadach mocniejsze akcenty w reklamach kładziono na wyposażenie (np. ABS), nowoczesną technikę (np. 16V), bezpieczeństwo (np. wyniki testów zderzeniowych), a w końcu na ekologię (emisja CO2). Dziś reklamowanie samochodu sportowego, którego zadaniem jest dostarczanie przyjemności z jazdy, w sposób znany sprzed czterech dekad jest nie do pomyślenia, a czasem (niemal) zakazane. Przynajmniej w Australii. Promowanie spokojnej jazdy, zgodnej z przepisami ruchu drogowego, a następnie jej egzekwowanie nie jest niczym złym. Nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy che się już być "świętszym od Papieża". Tak jest w Australii, gdzie w zależności od Terytorium tzw. hooning, czyli wszystko związane z paleniem gumy, kręceniem baczków, czy brawurową jazdą, jest zabronione i surowo karane (nawet konfiskatą samochodu). Co więcej okazuje się, że pokazywanie opony tracącej przyczepność podczas ruszania, czy zarzucenie tyłem może być na tyle groźne dla niewinnych i niczym nie skalanych umysłów młodych Australijczyków, że należy zakazać emisji reklamy zawierającej takie sceny. Taką właśnie opinię wydało tamtejsze Advertising Standards Bureau. Dla jasności w Stanach Zjednoczonych, które mogą wydawać się krajem nieprzyjaznym takim reklamom, wystarczy napisać podczas jej wyświetlania, że (co w tym przypadku jest zgodne z prawdą) reklamę nakręcono na zamkniętym terenie, za kierownicą siedział profesjonalny kierowca i nie należy powtarzać tego "w domu". W Australii wolą zakazywać. Może dzięki temu "hooning" zaniknie - zgodnie z zasadą wyznawaną przez niektórych twardogłowych, że jak się o czymś nie mówi, albo się czegoś zakaże, to to nie istnieje.

W latach 70. samochody reklamowano niemal wyłącznie podając osiągi najmocniejszych wersji silnikowych. I choć poziom bezpieczeństwa był mizerny z dzisiejszego punktu widzenia, układy hamulcowe znacznie mniej wydajne, przy jednocześnie niemal identycznych ograniczeniach prędkości, co dziś (niemieckie autostrady miały wtedy więcej odcinków bez ograniczeń prędkości), to nikomu to nie przeszkadzało. Aby sprzedać auto potrzebny był ryk silnika, czy odpowiednio uchwycona prędkość, co miało przekładać się na zadowolenie kierowcy. W kolejnych dekadach mocniejsze akcenty w reklamach kładziono na wyposażenie (np. ABS), nowoczesną technikę (np. 16V), bezpieczeństwo (np. wyniki testów zderzeniowych), a w końcu na ekologię (emisja CO2). Dziś reklamowanie samochodu sportowego, którego zadaniem jest dostarczanie przyjemności z jazdy, w sposób znany sprzed czterech dekad jest nie do pomyślenia, a czasem (niemal) zakazane. Przynajmniej w Australii.

Ulubiony model BMW w Polsce - znajdź swój egzemplarz

Promowanie spokojnej jazdy, zgodnej z przepisami ruchu drogowego, a następnie jej egzekwowanie nie jest niczym złym. Nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy che się już być "świętszym od Papieża". Tak jest w Australii, gdzie w zależności od Terytorium tzw. hooning, czyli wszystko związane z paleniem gumy, kręceniem baczków, czy brawurową jazdą, jest zabronione i surowo karane (nawet konfiskatą samochodu). Co więcej okazuje się, że pokazywanie opony tracącej przyczepność podczas ruszania, czy zarzucenie tyłem może być na tyle groźne dla niewinnych i niczym nie skalanych umysłów młodych Australijczyków, że należy zakazać emisji reklamy zawierającej takie sceny. Taką właśnie opinię wydało tamtejsze Advertising Standards Bureau.

Dla jasności w Stanach Zjednoczonych, które mogą wydawać się krajem nieprzyjaznym takim reklamom, wystarczy napisać podczas jej wyświetlania, że (co w tym przypadku jest zgodne z prawdą) reklamę nakręcono na zamkniętym terenie, za kierownicą siedział profesjonalny kierowca i nie należy powtarzać tego "w domu". W Australii wolą zakazywać. Może dzięki temu "hooning" zaniknie - zgodnie z zasadą wyznawaną przez niektórych twardogłowych, że jak się o czymś nie mówi, albo się czegoś zakaże, to to nie istnieje.


ZOBACZ TAKŻE:

Galeria tygodnia | BMW 235i Coupe - duże zdjęcia

Galeria tygodnia | BMW 235i Coupe

 

Najpopularniejsze nawigacja samochodowa w Okazje.info - maj 2014
Zdjęcie GoClever Navio 405 Polska
GoClever Navio 405 Polska
  • Przekątna ekranu: 4,3 cala
  • Pamięć: 4096 MB
  • Czytnik kart pamięci
  • Dostawca map: Goclever Map
2 opinie
Zdjęcie TomTom GO 400 Europa
TomTom GO 400 Europa
  • Przekątna ekranu: 4,3 cala
  • Czytnik kart pamięci
  • Bluetooth
  • Dostawca map: TomTom
1 opinia
Zdjęcie TOMTOM START 60 Europa
TOMTOM START 60 Europa
  • Przekątna ekranu: 6 cali
  • Pamięć: 4096 MB
  • Czytnik kart pamięci
  • Dostawca map: TomTom
6 opinii