Witamy w Polsce! Gumball okradziony, Batman na lawecie [RELACJA]

Legendarny Gumball zawitał do Polski i pokazał się jak z najlepszej strony. Szkoda tylko, że tego samego nie można powiedzieć o licznych odwiedzających
Pojazdy BatmanaPojazdy Batmana

Gumball 3000 to bez wątpienia wyjątkowa impreza. Przejechanie 3000 mil niektórymi samochodami, bez względu na warunki atmosferyczne, to prawdziwe szaleństwo. Kilka godzin za kółkiem KTM X-Bow czy mercedesa SLR Stirling Moss może zmienić przyjemną podróż w prawdziwą mordęgę. Tym bardziej przy tych temperaturach. Jednak - jak widać uczestnicy - nic sobie z tego nie robią.

Pierwszego dnia auta zjeżdżały do Warszawy powoli, ale regularnie. O 21:00 na parkingu obok Placu Piłsudskiego stało tylko 28 samochodów. Reszta dojechała o wiele później. Rano pojawiliśmy się na miejscu zbiórki oficjalnym safety carem z serii Volkswagen Castrol Cup. Byliśmy umówieni z kilkunastoma załogami na pilotowanie ich do rogatek Warszawy. Zanim pojawili uczestnicy, można było popatrzeć na to, co startuje w Gumballu. 600 konny McLaren MP4-12c, nowy model Ferrari F12 Berlinetta z 12 cylindrowym silnikiem o mocy 740 KM i Lamborghini Aventador nie robiły wielkiego wrażenia w towarzystwie ponad 1000 konnego koenigsegga CCXR, wartego nieco ponad 4 mln złotych mercedesa SLR Stirling Moss, który został wyprodukowany tylko w 75 egzemplarzach. Czy absolutnie unikatowego SUV Rally Fighter amerykańskiej firmy Local Motors. Parking przy Placu Piłsudskiego był przez te niecałe dwa dni bezsprzecznie najdroższym motoryzacyjnym miejscem w Europie. Parkingi w Monte Carlo mogą się schować.

Scirocco w roli przewodnika spisał się idealnie. Pewnie już nigdy nie przytrafi mu się ogon z kilku ferrari, rolls-royce'a, porsche GT2 i lamborghini. Przyznać trzeba, że w mieście wszyscy zachowywali się nad wyraz poprawnie. Dopiero po minięciu rogatek kolumna wyraźnie przyspieszyła. Ekipy pognały dalej w stronę Krakowa. Na policję na pewno będą uważać, bo już po wjeździe do Polski kilkanaście załóg zostało zatrzymanych przez cywilne mitsubishi  EVO X. Ogólnie jednak zdyscyplinowanie uczestników było bardzo duże. Jak na tak szybkie samochody przekroczenia prędkości były, jak to nazwał jeden z funkcjonariuszy - "w granicach rozsądku". Te na pewno przekroczone zostały przez odwiedzających.

Kompletny brak organizacji ze strony osób przygotowujących uwidocznił się w środę tuż po godzinie 21:00, kiedy przez barierki zabezpieczające zaczęły się przedzierać setki osób. W krótkiej chwili teoretycznie zabezpieczony plac zapełnił się do tego stopnia, że nadjeżdżający uczestnicy nie byli w stanie na niego wjechać. Warte miliony euro auta zaczęły być szczelnie oblegane przez dzikie tłumy. Ludzie opierali się o wystające karbonowe spojlery, co odważniejsi otwierali drzwi czy bagażniki. Wokół cennych motoryzacyjnych eksponatów znalazło się kilku śmiałków z kuflami piwa. Kiedy na warszawskiej mecie pojawił się  Robert Burneika tłum równie ciasno ustawił się przy jego SUV. Hardkorowy Koksu przez kilkanaście minut dzielnie przybijał "piątki" i rozdawał autografy. Kiedy miał tego dość, wspiął się na dach swojego auta. Jeden z uniesionych alkoholem śmiałków podążył w jego ślady. Pewnie gdyby nie postura i groźna mina Burneiki, młody człowiek wszedłby na dach.

Gumball 3000 | przystanek Warszawa Gumball 3000 | przystanek Warszawa

 

Jak powiedziała portalowi Gazeta.pl rzeczniczka Gumball 3000 Fleur Fuller, "nikt nie został ranny, nic nie zostało skradzione": - Jeszcze dziś rano sprawdzałam stan jadących w wyścigu załóg i doniesienia o kradzieżach to kłamstwa - dodała.

Sprawdziliśmy tę informację, która, niestety, nie do końca się potwierdziła. Jak usłyszeliśmy od jednej z zaprzyjaźnionych załóg, zginęło kilka kamer typu GoPro, tabliczek rejestracyjnych, skradziona została również kurtka rapera X-Zibit. W serwisie Allegro pojawiła się oferta sprzedaży wielkiego baneru Gumball 3000, które organizator porozwieszał na płotkach odgradzających. Cena: 500 złotych. Trochę wstyd.

Na forach internetowych pojawiły się też doniesienia o podrapanych autach. Na szczęście, ta informacja się nie potwierdziła. Jednak rysowanie obscenicznych obrazków i wypisywanie haseł na wartych miliony motoryzacyjnych dziełach sztuki jest nie mniej żenujące.

 

fot. Dawid Kukliński/ExoticCars.pl Fot. Dawid Kukliński / ExoticCars.pl

 

Gumball 3000 Fot. Dominik Krej / ExoticCars.pl

 

Szkoda, że organizatorzy nie popisali się puszczając tłum na kompletny samopas. To na pewno pozostawi na wielu uczestników tej imprezy głęboki niesmak. Tym bardziej, że organizowana w tym samym miejscu inna masowa impreza - Verva Street Racing - pokazuje, że można w bezpieczny i kontrolowany sposób przeprowadzić tego typu akcje. Wstyd mi za tych wszystkich pijanych, nie szanujących czyjeś własności, bezczelnych ludzi. Na koniec mamy dla was jeszcze jedną informację: słynny pojazd Batmana Tumbler podróżuje większość czasu na lawecie, dojeżdżając o własnych siłach jedynie na kolejne Check Pointy. Ale co tam, w końcu Gumball to w dużej mierze show!

Tak przepychali się kierowcy Gumball 3000 przez warszawskie tłumy:

Więcej o:
Komentarze (131)
Witamy w Polsce! Gumball okradziony, Batman na lawecie [RELACJA]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • rkdesigner

    Oceniono 230 razy 214

    A ja zamiast narzekać na 'warszafkę' czy na polską gościnność proponuję przyjrzeć się organizacji. Byłem, widziałem, stałem przy samym wjeździe: barierki, ustawione tylko przy samym parkingu, nie były nawet ze sobą złączone i odsuwały się od siebie pod naporem kilkuletniego dziecka stojącego obok mnie. Poza parkingiem dla gumballowych aut nie było ani jednej barierki a stało tam kilka tysięcy osób, mogli sobie hasać wedle woli. O godzinie 16.00, krótko przed przybyciem pierwszego auta, doliczyłem się ok 10 osób z teamu gumball i jednego ochroniarza (!?) obsługujących imprezę, którzy nawet nie przewidzieli wszędzie zapowiadanego deszczu i mokli bez parasolek. Zdaje się, że impreza nie była zgłoszona policji, bo ta pojawiła się dopiero, gdy całość zaczęła się wymykać spod kontroli. Organizacja tego była ze strony gumball kompromitacją, nie zapewnili bezpieczeństwa ani członkom wyścigu ani widowni - chyba można było przewidzieć, że w 1,5 mln mieście zjawi się tam więcej niż garstka widzów, zwłaszcza że tylko na jednym facebookowym profilu chęć udziału zadeklarowało ponad 5 tys osób. Pod koniec tłum wewnątrz był tak duży, że nie szło się z tamtąd wydostać - ale praktycznie nikt nie dotykał aut i każdy starał się obchodzić z nimi jak z jajkiem, co w przypadku gęstego tłumu zasługuje na szacunek. To cud i szczyt kultury że w takich warunkach nikomu nie stała się krzywda a całość skończyła się na kilku fallusach wytartych w brudzie aut.

  • oppelner1

    Oceniono 97 razy 77

    Na countach'u pikej się podpisał, kto wie czy nie skroił kurtki x-zibita?

  • hexadecimal2

    Oceniono 71 razy 69

    Tej debilnej srace, która uznała Countacha za własny leżak ktoś powinien dać w ryj i skopa w dupe na miejscu to by się nauczyła szanować cudzą własność. Nie twoje, nie dotykaj.

  • koichiro2020

    Oceniono 31 razy 29

    Chołota bez klasy. Dlatego w tym kraju nie opłaca się kupować naprawdę drogich aut. Strach zostawić auto gdziekolwiek jeśli w pobliżu nie ma ochrony. Rysy na karoserii, puste puszki po piwie na dachu i tego typu uprzejmości ze strony rodaków to codzienność. Niestety Warszawa nie jest i nigdy nie będzie drugim Monako, gdzie możesz zaparkować Porsche, zostawić kluczyki w stacyjce i pójść na obiad nie martwiąć się, że ktoś Ci ukradnie wóz.

  • 27bubba

    Oceniono 29 razy 27

    A pozniej wszystcy placza ze USA odmawia wiz do USA... Prostactwo!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX