Wypadki prototypów

Kierowca testowy to chyba jeden z lepszych zawodów na świecie. Testowanie w najbardziej ekstremalnych warunkach, po najlepszych drogach i to samochodami, którymi jeszcze nikt nie jeździł. Jednak czasami nawet najlepszym nie udaje się zapanować nad ukrywanym w tajemnicy prototypem

Gdzieś daleko na północy, pusta droga, niewielkie skrzyżowanie. Jeden z przywiezionych w celach rozwojowych przez Audi egzemplarzy Lamborghini Aventador LP 700-4 wpada zbyt szybko w prawy zakręt. Kierowca ratuje się hamowaniem, ale na niewiele się to zdaje. Auto wartości ponad 300 tysięcy euro wpada z impetem w śnieżną zaspę. 700-konne Lambo z 12-cylindrowym silnikiem i napędem na cztery koła zakopuje się w śniegu. Dopiero teraz, po wyjściu z auta, kierowca testowy zauważa fotografa i próbuje go przegonić. Dojeżdża drugi, żółty Aventador i z pomocą przyjeżdżają koledzy w A6 Allroad. Lambo zostaje wyciągnięte. Skończyło się na szybszym biciu serca - kierowca cały, auto też.

Komis marzeń
Komis marzeń | Wirtualna wycieczka

Nieco mniej szczęścia miał kierowca prototypowego egzemplarza Pagani Zonda C9 podczas jazdy testowej na niemieckiej autostradzie w okolicach Stuttgartu. Bliskość Mercedesa, który właśnie w stolicy Badenii-Wirtembergii ma swoją siedzibę to oczywiście nie przypadek. Sercem Pagani jest sześciolitrowy, dwunastocylindrowy silnik AMG o mocy 700 KM i 1000 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Kierowca prototypu, który akurat opuścił tor testowy Mercedesa, stracił przy dużej prędkości panowanie nad autem. Na szczęście odniósł tylko lekkie obrażenia i nikomu innemu nic się nie stało. Jedyny problem - wartość szkody to około 1 mln euro.

Niewiele mniejsze straty powstały również przy kolejnym wypadku. To miała być próba prędkości maksymalnej najszybszego Porsche na świecie i jednego z najszybszych samochodów na naszej planecie - modelu niemieckiej firmy tuningowej 9ff GT9-R (1120 KM, prędkość maksymalna 415 km/h). Na angielskim torze Bruntingthorpe Proving Ground w Leicestershire podczas testów zawiodły hamulce. Po opuszczeniu prostej toru na jednym z zakrętów droga hamowania znacznie się wydłużyła, kierowca stracił kontrolę i wypadł poza tor. Nikomu nic się nie stało, ale po stanie auta przypuszczano, że już nie da się go odbudować. Na szczęście pierwsza ocena okazała się niewłaściwa.

Zapraszamy do obszernej galerii zdjęć z wypadków arcydrogich prototypów - Galeria rozbitych prototypów.

Martin Śliwa

ZOBACZ TAKŻE:

Wypadek czy kolizja? | Poradnik

NIK: polskie drogi główną przyczyną wypadków

Samochody - ogłoszenia