Błażusiak znów wygrywa Erzberg

25-letni Tadeusz Błażusiak, zawodnik fabryczny teamu KTM, po raz drugi z rzędu wygrał najtrudniejszą imprezę w rajdach motocyklowych enduro w Europie - Erzbergrodeo, rozegrane na górskiej trasie niedaleko Eisenerz w Austrii (rejon Grazu). Polak potwierdził tym samym, że nie ma sobie równych w ekstremalnych rajdach motocyklowych.

Na liście startowej zanotowano rekord - 1500 najlepszych zawodników z 32 krajów świata (musiano wprowadzić ograniczenie, bo chętnych było ok. 2000). 500 z najlepszymi czasami z kwalifikacji awansowało do zawodów, które rozegrano w niedzielę na ekstremalnie trudnej trasie w gigantycznym kamieniołomie i na górskiej trasie u stóp szczytu Erzberg. Podobnie jak przed rokiem Błażusiak znalazł się w pierwszej linii startowej, wraz z 49 najszybszymi zawodnikami kwalifikacji. Błażusiak, który ma za sobą wiele lat startów w trialu motocyklowym (był mistrzem Europy w 2004), nie dał żadnych szans rywalom. Wykorzystując trialową technikę jazdy Polak objął prowadzenie po kilkunastu minutach rajdu i nie oddał pozycji lidera do mety.

Choć w tym roku utrudniono trasę i zwiększono jej długość (mówi się, że były to najtrudniejsze zawody Erzbergrodeo od 14 lat, czyli od ich powstania) - Błażusiak pokonał rajdowy dystans 9 minut krócej, niż rok temu (czas przejazdu: 1 godz. 20'13). Drugi na mecie Niemiec Andreas Lettenbichler (BMW) stracił do Polaka prawie 16 minut! Trzeci był Brytyjczyk Paul Bolton (Honda) - prawie 18 minut straty. Do mety dojechało tylko 20 zawodników. 12-krotny mistrz świata Fin Juha Salminen zajął 9. pozycję, a zwycięzca Rajdu Dakar Francuz Cryil Despres był 4.

- Jestem szczęśliwy, wytrzymałem presję faworyta i wygrałem - powiedział na mecie Tadeusz Błażusiak, aktualny halowy wicemistrz świata w enduro, który w zeszłym roku sensacyjnie wygrał Erzbergrodeo, będąc praktycznie nieznanym zawodnikiem w enduro. - Tegoroczna trasa była mordercza, różnica poziomów wynosiła ok. 1000 m. W zwycięstwie pomogła mi doskonała kondycja, dzięki niej mogłem powstrzymać zmęczenie. Pomocne też były umiejętności trialowe, dzięki którym przejeżdżałem przez najtrudniejsze partie trasy. Rywale schodzili wtedy z siodełka i pchali motocykl, tracąc czas. Problem miałem praktycznie tylko na starcie - mój motocykl zapalił dopiero za drugim kopnięciem i z tego powodu spadłem na 10. miejsce. Szybko jednak odrobiłem straty. Gdy wyszedłem na prowadzenie, narzuciłem szybkie tempo. Ku mojej radości rywale nie mogli go utrzymać i odtąd powiększałem przewagę.

W czasie Erzbergrodeo, które trwało od czwartku, Błażusiak zdobył jeszcze jedno trofeum - został także zwycięzcą pobocznych zawodów, rozegranych dla odmiany na płaskiej trasie z przeszkodami, tzw. endurocrossu. Tym samym Polak potwierdził, że jest dziś największą na świecie gwiazdą ekstremalnych rajdów enduro.

 

Good News

Więcej o: