Salon Los Angeles 2012 | Mercedes Ener-G-Force

Wszystko zaczęło się od studyjnego radiowozu przyszłości - to w oparciu o jego projekt powstał koncepcyjny Ener-G-Force, który, jak stwierdza sam szef designu Mercedesa, może zdradzać przyszły język stylistyczny aut terenowych niemieckiej marki. Wygląda jak marsjański łazik, a jego paliwem miałaby być... deszczówka

Projekt radiowozu z 2025 roku to wyzwanie tegorocznej edycji konkursu Los Angeles Design Challenge. W przyszłości organy ścigania będą musiały przygotować się na jeszcze bardziej zatłoczone drogi, elektroniczne systemy monitorowania i kierowania ruchem oraz zmiany w ludzkich przyzwyczajeniach. W nowych czasach policja będzie potrzebować nowych samochodów - szybkich, niezawodnych i przyjaznych dla środowiska. Te wymagania ma spełniać koncepcyjny radiowóz Mercedesa, na którego podstawie stworzono Ener-G-Force.

Podobnie jak wóz patrolowy, cywilny Ener-G-Force na nowo interpretuje klasyczną formę Klasy G. Oczywiście, chcieliśmy zrobić wyraźny krok do przodu, ale i zachować charakterystyczne znaki rozpoznawcze Klasy G - mówi Hubert Lee, projektant prototypu. - Przykłady? Znajomy profil z charakterystyczną linią dachu i wybrzuszeniem na tylnej klapie, kryjącym wysuwaną skrzynię na narzędzia, oraz kierunkowskazy zamontowane na błotnikach - dodaje.

Mercedes oszalał. Oto dowód

Futurystyczna i jednocześnie utylitarna stylistyka konceptu idzie w parze z napędem, jaki ludzie z Mercedesa widzieliby w tym aucie. Mowa o silnikach elektrycznych, do których energię wytwarzałyby ogniwa paliwowe. Jak by to miało działać?

Woda przechowywana w zbiornikach na dachu trafia do wodnego konwertera, gdzie naturalne i odnawialne zasoby zostają przekształcone w wodór, zasilający ogniwa paliwowe. Urządzenia do magazynowania energii elektrycznej kryją się w osłonach progów, które zmieniają barwę zależnie od stopnia naładowania baterii. Ener-G-Force nie emituje nic więcej poza wodą, a jego zasięg wynosi 800 km - wizja piękna, ale jakże odległa.

ZOBACZ TAKŻE:

G-Klasa ciągle w cenie. Za ten egzemplarz z 1987 roku trzeba zapłacić...

Wyciekły zdjęcia Mercedesa CLA

Nadjeżdża ekologiczna Gelenda