Lamborghini nie planuje elektrycznego samochodu. Na razie

Lamborghini po raz kolejny stanowczo zaprzecza planom stworzenia elektrycznego supersamochodu. Raz jeszcze Włosi stwierdzili, że technologia jest jeszcze zbyt mało rozwinięta
Aston Martin RapidE Aston Martin RapidE | Czas na elektryka

Lamborghini konsekwentnie opiera się elektryfikacji w motoryzacji. Na fali pojedynku trzech superhybryd (918 Spyder, P1 oraz LaFerrari) Włosi także przygotowali podobną konstrukcję. Był to zaprezentowany w Paryżu w 2014 roku koncepcyjny Lamborghini Asterion. System hybrydowy Asteriona składał się z benzynowej V-dziesiątki o pojemności 5,2 litra i trzech silników elektrycznych. Łączna moc układu to aż 910 KM. Osiągi? Pierwsza setka na liczniku po 3 sekundach i prędkość maksymalna w okolicach 320 km/h.

Producent z Sant'Agata dość szybko zawiesił ten projekt i skupił się na dopracowywaniu swoich dwóch supersamochódów: Aventadora oraz mniejszego Huracana, a także wprowadzeniu do produkcji SUV-a Urusa.

Za sprawą amerykańskiej firmy Tesla Motors motoryzacja zaczęła inaczej spoglądać na samochody elektryczne. Coraz więcej marek premium szykuje swoje w pełni elektryczne samochody. Wystarczy tu wspomnieć o Porsche, które dało zielone światło produkcyjnej wersji Mission E, czy Astona Martinie i jego prototypie RapidE. Coraz częściej zaczęto w tym kontekście wymieniać również Lamborghini. Jednak zapytany przez Motor Authority szef Lamborghini Stephan Winkelmann stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom.

Dlaczego samochody z bykiem na masce aż tak bardzo opierają się silnikom elektrycznym? Winkelmann stwierdził, że nie stoi za tym niechęć inżynierów, a po prostu niedopracowanie technologii. Według Lamborghini baterie są wciąż za ciężkie, oferują za mały zasięg i ładuje się je zbyt długo. Lamborghini uważa, że na obecnym etapie rozwoju stworzenie w stu procentach elektrycznego supersamochodu, który mógłby stanąć w jednej linii z Aventadorem, Murcielago czy Diablo, jest niemożliwe, a marka nie chce sprzedawać swoim klientom półproduktów.

Lamborghini Urusfot. Lamborghini

Nie oznacza to jednak, że w Sant'Agata Bolognese przekreślono napęd elektryczny. Na razie nie zobaczymy go we flagowych modelach marki, ale już w ofercie silnikowej Urusa wersja hybrydowa się pojawi. Nie znamy jeszcze dokładnych danych oprócz tego, że sercem zielonego Urusa ma być silnik V6, który do pomocy dostanie elektryczny motor. Na razie Włosi skupiają się na promowaniu Urusa z 4-litrową "V-ósemką" Twin Turbo. Jak na Lambo przystało, ma to być najmocniejszy (więcej niż 608 KM) i najszybszy (poniżej 4 sekund do setki) luksusowy SUV na rynku.

ZOBACZ TAKŻE:

PORSCHE MISSION E | POZAMIATANE

Porsche Mission E

Więcej o:
Komentarze (3)
Lamborghini nie planuje elektrycznego samochodu. Na razie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • hiszpan25

    Oceniono 3 razy 1

    i za to sznuje i lubie Lambiorghini. Nie chca produkowac i sprzedawac czegos niedoskonalego. czegos co nie jest alternatywa dla sprawdzonego auta spalinowego.

  • Gość: Gienia

    Oceniono 3 razy -1

    Dobry elektryczny musi być drogi, więc akurat auta wyczynowe to miejsce, gdzie można łatwo dążyć do doskonałości (sprawności silników spalinowych mają poniżej <40%, silników elektrycznych i falowników >90%).

    Ale w sumie jako marka mają tak silną pozycję, że moim zdaniem nie muszą szukać niszy...

    --
    www.moto-biznes.pl - dla inżynierów przez inżynierów
    www.moto-biznes.pl/pl/biznes/świat/256-faraday-future-prezentuje-niezwykłą-platformę-testową-dla-nowej-gamy-pojazdów-elektrycznych.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX