Caterham Seven 160 | Powrót do lat 60.

Oto nowy samochód sportowy, który potrafi rozpędzić się do... 161 km/h, ale wartością przyspieszenia nie ustępuje niejednemu hot-hatchowi
Caterham Seven 160 Powrót do lat 60. Caterham Seven 160 to samochód sportowy, który osiąga prędkość maksymalną zaledwie 161 km/h, ale rozpędza się do setki już po 6,5 s. Tak prostego samochodu sportowego nie było już od dawna. Nawet Ford Mustang wydaje się przy nim zaawansowany technicznie. Nowy Caterham Seven 160 to surowy, spartański, a wręcz prymitywny samochód sportowy. Choć w zasadzie powinniśmy powiedzieć wyścigowy. Seven 160 powstał, bo Caterham chciał taniego modelu bazowego. Wszystkie elementy tego auta podporządkowane są cenie. Silnik, najmniejszy z możliwych, to trzycylindrowa jednostka Suzuki 0,66 l z doładowaniem. Stosowana jest w japońskich mikrosamochodach zwanych keijidosha. Na potrzeby angielskiej manufaktury rozwija 80 KM. Napęd tylnej osi, poprzez pięciobiegową skrzynię ręczną, realizowany jest za pomocą sztywnego mostu. Koła z wąskimi oponami są stalowe. Na pokładzie nie ma niczego, co zbędne. Pięć "zegarów" i kilka przełączników, to cały wystrój deski rozdzielczej. W tym aucie chodzi jednak o co innego. Słaby jak na dzisiejsze standardy silnik ma do czynienia z lekką konstrukcją, zatem prędkość 100 km/h może pojawić się na liczniku już po 6,5 s. Prędkość maksymalna wynosi 161 km/h i nie jest imponująca, ale do szaleństw na torze, czy napawania się krętą drogą w zupełności wystarczy. Auto do samodzielnego montażu kosztuje niecałe 15 tys. funtów. Za gotową do jazdy 160-kę trzeba dać 2 tys. funtów więcej. Na kontynencie auto ma nosić oznaczenie Seven 165, ale technicznie będzie identyczny. Produkcja rusza w styczniu 2014 roku.

Tak prostego samochodu sportowego nie było już od dawna. Nawet Ford Mustang wydaje się przy nim zaawansowany technicznie. Nowy Caterham Seven 160 to surowy, spartański, a wręcz prymitywny samochód sportowy. Choć w zasadzie powinniśmy powiedzieć wyścigowy.

Seven 160 powstał, bo Caterham chciał taniego modelu bazowego. Wszystkie elementy tego auta podporządkowane są cenie. Silnik, najmniejszy z możliwych, to trzycylindrowa jednostka Suzuki 0,66 l z doładowaniem. Stosowana jest w japońskich mikrosamochodach zwanych keijidosha. Na potrzeby angielskiej manufaktury rozwija 80 KM. Napęd tylnej osi, poprzez pięciobiegową skrzynię ręczną, realizowany jest za pomocą sztywnego mostu. Koła z wąskimi oponami są stalowe. Na pokładzie nie ma niczego, co zbędne. Pięć "zegarów" i kilka przełączników, to cały wystrój deski rozdzielczej.

W tym aucie chodzi jednak o co innego. Słaby jak na dzisiejsze standardy silnik ma do czynienia z lekką konstrukcją, zatem prędkość 100 km/h może pojawić się na liczniku już po 6,5 s. Prędkość maksymalna wynosi 161 km/h i nie jest imponująca, ale do szaleństw na torze, czy napawania się krętą drogą w zupełności wystarczy.

Auto do samodzielnego montażu kosztuje niecałe 15 tys. funtów. Za gotową do jazdy 160-kę trzeba dać 2 tys. funtów więcej. Na kontynencie auto ma nosić oznaczenie Seven 165, ale technicznie będzie identyczny. Produkcja rusza w styczniu 2014 roku.

Za co kochamy angielską motoryzacjęZa co kochamy angielską motoryzację

Więcej o: