Jazda terenowa

Jedni lubią szybką jazdę, ciasne zakręty i wysokie obroty, inni wolą błoto i koleiny. Offroad rządzi się własnymi prawami. Jakimi?
Przede wszystkim - zwolnij. To nadrzędna zasada, jaką wpajają kierowcom instruktorzy Offroad Drivingu podczas szkolenia Szkoły Auto. - Zapomnijcie o szybkim kręceniu kierownicą i ostrym wciskaniu gazu i hamulca -powtarzają. Tutaj liczy się precyzja, umiar i doświadczenie - dodają. Tyle teorii. Najciekawsza z całego szkolenia jest oczywiście część praktyczna. Odbywa się na specjalnie przygotowanym torze terenowo-szosowym oraz na prawdziwych leśnych szlakach z podjazdami, piaszczystymi przeprawami i rowami z wodą.

Na co zatem zwracać uwagę? Aby wyeliminować jakiekolwiek niebezpieczeństwo podczas pokonywania ostrych podjazdów i nachylonych odcinków drogi, okna w aucie powinny być zamknięte lub minimalnie uchylone. Nie mniej istotne jest właściwe ustawienie fotela o 1-2 ząbki bliżej niż normalnie oraz prawidłowe ułożenie rąk na kierownicy. Pamiętać należy nie tylko opozycji tzw. za piętnaście trzecia, ale także, by kciuki zostawić "otwarte" na kierownicy. Ważne jest także ułożenie nóg, a w szczególności lewej stopy na podnóżku. Sprawdza się nie tylko w czasie stromych zjazdów. -W terenie należy jeździć bez pośpiechu, równym tempem, unikając nadużywania sprzęgła i gazu - radzi Peter Ziganki, instruktor ADAC. Oczywiście w niektórych wypadkach mocniejsze wciśnięcie pedału przyspieszenia jest konieczne do pokonania przeszkody, np. podczas podjazdu pod strome wzniesienie. Jednak trzeba to robić w taki sposób, by nie zerwać przyczepności kół z podłożem.

Piach i błoto

To najtrudniejszy poligon dla samochodów terenowych. Tutaj tak samo jak umiejętności kierowcy liczy się sprzęt. Najważniejszy to opony. Piaszczyste i błotniste przeszkody najlepiej pokonywać ze stałą prędkością i z rozpędu. Warto jednak zachować umiar. Nigdy nie wiadomo, co czeka nas za zakrętem. Bieg raczej niższy niż wyższy -odwrotnie z obrotami. I w miarę możliwości żadnych gwałtownych ruchów kierownicą i pedałami. Skręcając koła, zwiększamy opory toczenia, a tym samym ryzyko ugrzęźnięcia. Zbyt śmiałe ruchy gazem i hamulcem grożą zerwaniem przyczepności kół z tym samym skutkiem. Wszystko to oznacza, że atakując przeszkodę, musimy mieć pomysł, jak to zrobić. Wiedzieć, którędy, na jakim biegu i obrotach przejedziemy cały odcinek. Zmiana decyzji w trakcie to kardynalny błąd. Możemy przejechać jakieś miejsce wiele razy, ale czasem wystarczy raz się zatrzymać, by utknąć w nim na dobre.

Woda

Nie trzeba wielkiego terenu, by niewielka kałuża pozbawiła nas dalszej przyjemności jazdy. Przede wszystkim nie widać, co jest pod równym lustrem wody. Wyrwa w jezdni, wystający kamień, ostry konar -na wszystko trzeba być przygotowanym. Do tego nadmierna prędkość grozi zalaniem lub zawilgoceniem elektronicznych modułów albo, co gorsza, zassaniem wody przez filtr powietrza do silnika. Dlatego, widząc wodę, trzeba zwolnić. W trakcie -podobnie jak na piasku i błocie -lepiej się nie zatrzymywać. Zwłaszcza jeśli przeprawiamy się przez strumyk czy rzekę. Piaszczyste dno plus prąd wody - to połączenie może zagrzebać nasze auto po osie w ciągu kilku minut. Autem z małym prześwitem lepiej nie ryzykować.

Oprócz opanowania samochodu trzeba walczyć też z własnym strachem i psychiką. Spokój, gdy w przedniej szybie nie widać nic innego niż niebo, to podstawa. Podobnie gdy do pokonania jest most zdrewnianych bali, a tuż za nim rów z wodą. Wtedy przydadzą się umiejętności równego trzymania gazu, doboru odpowiedniego biegu (najazd, w przypadku auta z manualną skrzynią biegów najlepiej wykonywać na dwójce) i lekkiego korygowania toru jazdy. Zgodnie z instrukcjami trenerów trzeba pozwolić, by koła auta same wybierały tor jazdy. Resztę w zasadzie zrobi za nas elektronika. W przypadku Škody Octavii Scout, w której odbywa się szkolenie, to przede wszystkim napęd samochodu na obie osie przekazywany przez sprzęgło Haldex i niewiele mówiące skróty: DSR i HHC. Co to takiego?

Na asfaltowej drodze auto jest przednionapędowe. Całość momentu trafia na koła przednie. W przypadku utraty przez nie przyczepności sprzęgło przekazuje więcej momentu na tylną oś. Z kolei Driver Steering Recomendation to system, którego zadaniem jest podpowiedzieć kierowcy, jaki ruch kierownicą powinien wykonać w sytuacji awaryjnej. Standardowym wyposażeniem Scouta jest również HHC (Hill Hold Control) wspomagający ruszanie pod górę. Przez dwie sekundy układ hamulcowy samoczynnie utrzymuje ciśnienie, w konsekwencji czego auto się nie stoczy.

Zanim więc sam ruszysz w teren (bezpieczniej jeździć zawsze na dwa auta), lepiej potrenować w pobliskim lesie. Warto zacząć spokojnie, by poznać możliwości samochodu. To dość dzielne, wyżej zawieszone i czteronapędowe auto, ale tylko uterenowione, nie terenowe. Jeśli tylko zachowamy zdrowy rozsądek, być może nie trzeba będzie wzywać pomocy, by wyciągać samochód z błota. A cała przygoda skończy się na zadrapaniach lakieru. No, chyba że na błotnikach i drzwiach są plastikowe osłony.