Koniec świata paliwożernych samochodów

W Europie spada sprzedaż aut, a w Ameryce GM zamyka cztery fabryki samochodów terenowych i pikapów, i może pozbędzie się produkcji hummerów.
General Motors zamknie fabryki w USA, Kanadzie i Meksyku do końca dekady - ogłosił koncern we wtorek. Do niedawna Amerykanie rozchwytywali produkowane tam samochody terenowe i pikapy jak świeże bułeczki. Ale teraz ceny paliwa w Stanach biją rekordy i za galon benzyny (3,9 litra) trzeba zapłacić koszmarną dla Amerykanów cenę prawie 4 dolarów.

Na Zachodnim Wybrzeżu ceny paliw przekroczyły już ten psychologiczny próg. W San Francisco za galon trzeba zapłacić rekordową cenę 4,24 dolara.

Im głębiej Amerykanie sięgają do portfeli na stacjach, tym bardziej stygnie ich namiętność do dużych samochodów, które są bardzo wygodne, ale też palą bardzo dużo benzyny. W maju GM sprzedał o 37 proc. mniej takich pojazdów niż przed rokiem, a Ford zanotował spadek sprzedaży samochodów terenowych aż o 44 proc., a pikapów prawie o jedną trzecią.

Na placach przy swoich fabrykach GM ma zapasy samochodów terenowych na 139 dni sprzedaży, podczas gdy idealne zapasy powinny być tylko na 60 dni - ocenił ostatnio bank inwestycyjny Lehman Brothers.

Nic nie zapowiada, by ropa naftowa wkrótce gwałtownie staniała i amerykańskie koncerny motoryzacyjne wyciągnęły z tego wnioski. Już w zeszłym tygodniu Ford ogłosił, że do końca roku zmniejszy produkcję dużych terenowców i pikapów o 15-20 proc. w stosunku do zeszłego roku.

GM zdecydował się na bardziej radykalną zmianę strategii. Likwidacja czterech fabryk dużych aut może pozbawić pracy 10 tys. robotników, ale zapewni koncernowi ponad 1 mld dol. oszczędności rocznie.

Koncern myśli też o sprzedaży Hummera - producenta wielkich samochodów terenowych. Te pojazdy wywodzą się z wojskowych konstrukcji, które przeszły do legendy po wojnie nad Zatoką Perską. Jednak teraz stały się symbolem najbardziej paliwożernych aut świata i psują wizerunek GM.

Rezygnując z dużych aut, GM stawia jednocześnie na małe auta, które zyskują coraz większą popularność wśród Amerykanów. Wkrótce w dwóch fabrykach GM zacznie produkować na trzecią zmianę popularne, małe auta marki Chevrolet. Koncern wyłoży też pieniądze na przygotowanie nowej wersji Chevroleta Aveo i produkcję auta Chevrolet Volt o napędzie elektrycznym, które za dwa lata ma się pojawić w salonach sprzedaży w USA.

Decyzje GM pochwalił Biały Dom. - To znak, że amerykańskie koncerny motoryzacyjne dostosowują się do zmian w postawach i gustach kierowców - oceniła Dana Perino, rzecznik prezydenta George'a W. Busha.

W Europie obliczane w euro ceny paliw rosną wolniej niż w USA. Ale i tak zniechęcają kierowców do wydawania pieniędzy na nowe auta. W maju Włosi kupili o jedną piątą nowych samochodów mniej niż przed rokiem - poinformował prezes Fiata Sergio Marchionne, tłumacząc to wzrostem cen paliw.

W Hiszpanii sprzedaż nowych aut w maju spadła o 24,3 proc., licząc rok do roku - ogłosił tamtejszy związek przemysłu samochodowego Anfac. On wyjaśnia to wzrostem bezrobocia i inflacji oraz zaostrzeniem przez banki warunków przyznawania kredytów na zakup aut.

W Niemczech sprzedaż nowych aut spadła w maju o 6 proc., licząc do roku - ogłosił tamtejszy związek przemysłu motoryzacyjnego VDA. Tu wytłumaczeniem mają być drożejące paliwa, a zwłaszcza olej napędowy. Zdaniem VDA niemieccy kierowcy odwlekają też zakupy nowych aut, bo rząd w Berlinie nie podjął jeszcze decyzji, czy od przyszłego roku wprowadzi podatki od samochodów, których stawki będą zależne od emisji CO2.