Jeep na baterie

Jazda w terenie ma swoich gorących zwolenników, którzy kochają auta z napędem 4x4, jak i zdeklarowanych przeciwników, którzy zarzucają off-roaderom niszczenie przyrody. Napędzany silnikami elektrycznymi terenowy Jeep Renegade stanowi kompromis dla obu zwaśnionych stron.
Renegade będzie jedną z gwiazd stoiska Chryslera na Salonie Motoryzacyjnym NAIAS w Detroit, który dla publiczności zostanie otwarty 19 stycznia. Póki co jest to pojazd koncepcyjny, ale kto wie, czy w przyszłości nie stanie się następcą legendarnego Wranglera.

"Ekologiczny" dżip stworzony został do zabawy w terenie. Nie ma w nim miejsca na wyprawowy bagaż, a jego kabina mieści tylko dwie osoby. Jeśli rozpocznie się jego seryjna produkcja, Renegade z pewnością stanie się wymarzonym autem dla młodych (ciałem bądź duchem) ludzi, którzy znajdują przyjemność w harcowaniu po piaszczystych wydmach czy w jeździe rockcrawlingowej po skałach. Wyposażony jest niczym prawdziwy off-roader - w reduktor i blokowane mechanizmy różnicowe. W terenie jego atutem będą niewielkie gabaryty, duże koła oraz zwarta sylwetka nadwozia, które pozwoliły uzyskać bardzo dobre parametry kątów natarcia (44 stopnie) i zejścia 52 stopni).

Nowy Jeep - jak przystało na Jeepa - ma napęd na cztery koła i... aż trzy silniki. Każda z osi napędzana jest osobną jednostką elektryczną, których łączna moc wynosi ponad 500 KM. Silniki te zasilane są z akumulatorów litowo-jonowych, które pozwalają przejechać 64 kilometry. Gdyby wyprawa w teren miała trwać dłużej, pomocą służy 1,5-litrowy wysokoprężny silnik BLUETEC o mocy 115 KM. Mariaż niewielkiego diesla z silnikami elektrycznymi (które potrafią odzyskiwać energię podczas hamowania) pozwala obecnie chwalić się konstruktorom auta rekordowo niskim zużyciem paliwa, które wynosi... 2,1 litra na 100 km. Greenpeace będzie zachwycony!

Samochodzik nie posiada dachu, a jego pasażerów chroni pałąk przeciwkapotażowy. Symboliczny bagażnik dostosowano do przewozu sprzętu rekreacyjnego - roweru, kajaka, a nawet skuterów wodnych. Wnętrze auta również powinno przypaść do gustu ekologom - jak deklaruje producent, wszystkie materiały wystroju zostały dobrane pod kątem troski o naturę - zarówno na poziomie produkcji, jak i recyklingu przy złomowaniu.

Rezygnując z dachu, konstruktorzy auta świadomie zaprojektowali jego kabinę tak, aby była odporna na warunki pogodowe. Choć na desce rozdzielczej nie brakuje ekranów dotykowych i elektronicznych cudeńków, w razie potrzeby bez strachu wnętrze auta można przemyć wodą z... węża ogrodowego. To rozwiązanie z pewnością przypadnie do gustu nawet zwolennikom ekstremalnych Wranglerów i Defenderów.