Naprawdę extra - Mercedes SLR McLaren 722 Edition i Maybach 62 Spezial

Niektórym nie wystarczy, że są obłędnie drogie. Chcą czegoś jeszcze droższego i jeszcze szybszego. Czegoś naprawdę wyjątkowego. Oto dwa auta stworzone z myślą o miliarderach-koneserach.
O nowej, limitowanej wersji tego auta już pisaliśmy. Czas na sprawdzenie, czy papierowe obietnice mają coś wspólnego z rzeczywistością. W tym celu konieczna była wycieczka do Dubaju, dokąd producent przetransportował osiem egzemplarzy siedemset dwudziestek dwójek.

Przypomnijmy: poprawiona aerodynamika (zwiększony docisk, z przodu nawet o 128 proc.), zmodyfikowane zawieszenie, powiększone hamulce (kompozytowe firmy Brembo), podwyższona moc - 650 zamiast 626 koni. Na papierze wóz jest szybszy od zwykłego SLR-a - setka pojawia się na zegarze w 3,6 sekundy (zamiast 3,8), dwie setki w 10,2 (10,6), a trzy - w 28 sekund (28,8). Prędkość maksymalna wzrosła minimalnie do 337 km/h. We wnętrzu: kierownica obszyta szorstkim zamszem i wykończenia z prawdziwego włókna węglowego, tudzież specjalny znaczek "722".

Klienci, na życzenie których stworzono wersję specjalną (wszystkie 150 sztuk notabene już sprzedano), potrzebowali auta, które lepiej jeździ po torze, a i na tor dojedzie o własnych siłach. I tak dokładnie jest. Choć, jadąc testowym autem po niespecjalnie równej arabskiej szosie, nie wątpię w sportowy charakter tego modelu, ale jednak nie bolą mnie zęby i nie protestuje mój wymęczony kręgosłup.

Ale modyfikacje się czuje. SLR stał się bardziej żywy, bardziej spontaniczny. Szybciej i dokładniej reaguje na ruch kierownicy, gwałtowniej przyspiesza. Zniknęła śladowa niestabilność tyłu przy raptownych zmianach kierunku. Tyle dowiedziałem się na płaskich i prostych odcinkach drogi. Zdumiony odkrywam, że w pobliżu Dubaju są góry, całkiem spore, przecięte krętymi nitkami znakomitych dróg. Jeżeli tylko traktuje się poważnie ostrzeżenia o "wadi" (okresowych strumieniach przecinających drogę w poprzek), można te drogi pokonać, nie uszkadzając lśniącego przedniego spoilera z włókna węglowego.

W bardzo szybkich łukach o zmiennym promieniu nie odczuwam ani śladu podsterowności. Ani śladu. Jeśli jedzie się dostatecznie szybko, zwiększony docisk aerodynamiczny sprawia, że przednie koła podążają dokładnie w kierunku wskazanym przez kierowcę. W "cywilnych" samochodach takie zestrojenie podwozia się praktycznie nie zdarza i choć nie miałem sposobności zbadać 722 na torze, to sądzę, że poradzi sobie bez trudu. Hamulce dwukrotnie pomagają uniknąć kolizji z wielbłądem. Im też ufam.

722 to świetne auto do okazjonalnej jazdy po torze. Na dodatek... ekonomiczne - średnie zużycie paliwa z całego dnia intensywnej jazdy to zaledwie 17 l/100 km. Swoją drogą to nawet zabawne - wydać około pół miliona euro na auto, które pali mniej od niejednego Subaru...

Drugie nowe auto pokazane w Dubaju to pozornie absurdalna, szybsza wersja Maybacha o dłuższym rozstawie osi. Od pewnego czasu co bardziej wybredni klienci mogą zamówić wersję 57 S z silnikiem produkującym 612 KM i 1000 Nm (wartość ograniczona elektronicznie). Obniżone i usztywnione zawieszenie tego najbardziej sportowego z Maybachów pozwala mu nieźle podokazywać na torze, który - umówmy się - nie jest naturalnym środowiskiem tej limuzyny. Nie minęło wiele czasu, a nabywcy Maybachów o większym rozstawie osi też zaczęli upominać się o coś jeszcze szybszego. Nie dziwię im się, ja sam wolałem model 62. Choć oczywiście nigdy go sobie nie kupię.

Dostępny tylko w kilku wybranych kolorach Maybach 62 Spezial to odpowiedź na potrzeby tych, którzy żądają od swojej limuzyny, by w wyścigach od świateł do świateł zwyciężała z samochodami Porsche czy BMW. Klient nasz pan, więc najnowszy model Maybacha ma zespół napędowy taki jak model 57 S, rozpędza się do setki w 5,2 sekundy i, nie wiedzieć kiedy, gna z prędkością (elektronicznie ograniczoną) do 250 km/h. W dalszym ciągu można w nim rozmawiać półgłosem przy prędkości 200 km/h i ten fakt w połączeniu z piorunującym jak na auto tej wielkości przyspieszeniem robi największe wrażenie na pasażerach.

Zawieszenia nie obniżono ani nie usztywniono, zachowano pełny jego skok - inżynierowie skoncentrowali się nie na uczynieniu go bardziej agresywnym, ale bardziej harmonijnym. Pomimo opon o niskim profilu (275/45R20) specjalnie skonstruowanych przez firmę Michelin komfort pracy zawieszenia jest niewiarygodny. Gdy uświadomiłem sobie, że ten niemal trzytonowy magiczny dywan jednocześnie potrafi z większą precyzją niż zwykły Maybach pokonać ciasny zakręt, zdziwienie było pełne - wygląda na to, że współpracownikom Jürgena Weissingera, szefa technicznego projektów SLR i Maybach, udało się przesunąć pozorne granice fizyki. W tej chwili to absolutnie najlepszy model Maybacha - komfort i sport w jednym opakowaniu oznaczają, że wreszcie można mieć ciastko i je jednocześnie zjeść.

Więcej o: